REKLAMA

Ekonomista: ​Dalsze zadłużanie państwa grozi kryzysem finansowym

2021-07-22 06:50
publikacja
2021-07-22 06:50
Ekonomista: ​Dalsze zadłużanie państwa grozi kryzysem finansowym
Ekonomista: ​Dalsze zadłużanie państwa grozi kryzysem finansowym
/ Shutterstock

Faktyczne polskie zadłużenie wzrosło w 2020 roku do poziomu niemal czterokrotnie wyższego, niż wskazują na to oficjalne dane wykonania budżetu państwa. To efekt m.in. emisji obligacji przez PFR czy BGK, nieujmowanych w rachunkach budżetowych. I choć w porównaniu z innymi krajami Europy polskie zadłużenie jest wciąż umiarkowane, a nikt nie neguje faktu, że interwencja w obliczu pandemii była potrzebna, to kontynuowanie tego kursu może grozić Polsce kryzysem w perspektywie trzech-czterech lat.

- Problem z finansami publicznymi mam taki, że wiemy, że ich stan nie jest najlepszy, dlatego że pandemia spowodowała ogromne wzrosty deficytu i długu, ale nie wiemy dokładnie, jaki jest ten stan, dlatego że rząd zastosował cały szereg tzw. sztuczek księgowych po to, aby go ukryć - mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes prof. Witold Orłowski, ekonomista z Akademii Finansów i Biznesu Vistula oraz Politechniki Warszawskiej. - Są pewne dane, które musiały być przedstawione, np. Eurostat żąda informacji o rzeczywistym wzroście zadłużenia polskiego państwa. Wiadomo, że ono wzrosło o 300 mld zł. Rząd pokazał, stosując swoją własną metodę, że całe państwo polskie miało deficyt około 80 mld zł, więc jasne jest, że gdzieś zostało przynajmniej sto kilkadziesiąt miliardów złotych ukryte i mniej więcej wiemy gdzie.

W 2020 roku deficyt budżetu państwa wyniósł niespełna 85 mld zł. Pierwotnie, jeszcze przed pandemią, miał to być pierwszy w historii budżet zrównoważony, czyli z zerowym deficytem. Na rok 2021 ustawa budżetowa przewiduje podobny niedobór, czyli 82,3 mld zł. Po pięciu miesiącach roku rząd wykazał ponad 9 mld zł nadwyżki budżetowej, a jak podał we wtorek premier Mateusz Morawiecki, nadwyżka na koniec czerwca wyniosła ponad 25 mld zł.

W lipcu Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport z kontroli wykonania budżetu państwa w 2020 roku, w którym zarzuca rządowi szereg „sztuczek księgowych”, mających ukryć faktyczny stopień zadłużenia polskiego państwa i fakt, że przekroczyliśmy już próg ostrożnościowy na poziomie 55 proc., gdyż faktyczne zadłużenie raportowane Komisji Europejskiej stanowiło już 57,5 proc. PKB. Chodzi o obligacje emitowane przez Polski Fundusz Rozwoju i Bank Gospodarstwa Krajowego, gwarantowane przez rząd, ale oficjalnie przezeń nieemitowane. Rząd odpiera zarzuty, twierdząc, że wszystkie dane są jawne i publikowane na stronach Ministerstwa Finansów, za to wskaźniki wzrostu gospodarczego okazały się wyższe, niż sądzono przed rokiem, podobnie jak prognozy za obecny rok.

- Tarcze antykryzysowe i tarcza finansowa były oczywiście niezbędne, nikt tego nie neguje. Czy wszystkie te pieniądze zostały wydane w sposób efektywny, czy poszły we właściwe miejsce, tego nie wiemy i tutaj potrzebna jest kolejna kontrola NIK-u - postuluje prof. Witold Orłowski. - Natomiast my nie mamy pretensji o to, że wzrósł deficyt w czasie COVID-19, żeby ratować gospodarkę. Możemy mieć pretensje o wyrzucanie części pieniędzy w błoto i tu przykładem tego są respiratory, ale to wymaga osobnej kontroli. Natomiast z całą pewnością trzeba uczciwie raportować, jak bardzo zwiększyliśmy zadłużenie, bo to jest dług, za który my wszyscy odpowiadamy i który my wszyscy będziemy w ten czy inny sposób spłacać.

Ekonomista podkreśla, że choć w porównaniu z zadłużeniem innych krajów europejskich polski dług jest umiarkowany, pomimo wzrostu o niemal jedną trzecią w ciągu jednego tylko roku, i na razie kryzys finansowy nam nie grozi, to rząd powinien ograniczyć dalsze zadłużanie kraju, to za kilka lat groźba kryzysu może nad nami zawisnąć. Przypomnijmy, że w całej UE średnie zadłużenie to już 90,7 proc. PKB wobec 77,5 proc. rok wcześniej, a w strefie euro 98 proc. versus 83,9 proc. przed pandemią. Prof. Witold Orłowski przyznaje jednak, że gospodarka będzie musiała znieść tyle lockdownów, ile będzie trzeba wprowadzić, żeby ratować ludzkie zdrowie i życie.

- Jeśli by się okazało, że pandemia jest pod kontrolą, to wtedy właściwie ten kryzys zaczyna się już kończyć w gospodarce, w drugiej połowie roku powinniśmy mieć już dość solidne tempo wzrostu, może 5 proc., czyli odbudowę mniej więcej do poziomu produkcji sprzed kryzysu. Chociaż oczywiście w przemyśle już znacznie powyżej, a w gastronomii pewnie znacznie poniżej, ale generalnie powinno to wyglądać już nieźle - przewiduje ekonomista. - Natomiast nie jesteśmy wcale pewni, czy nie będzie kolejnego lockdownu. W kolejnych latach powinna następować odbudowa, będą pieniądze unijne, będzie szansa na przyspieszenie wzrostu, więc myślę, że przed nami, mimo ryzyka, jednak perspektywy są niezłe. Dlatego pamiętajmy - dług pozostanie i z tym długiem będziemy musieli w przyszłości sobie radzić.

Źródło:
Tematy
Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Komentarze (35)

dodaj komentarz
endes
Pieniadz teraz nie ma znaczenia... mordercy rządzą światem

https://www.bitchute.com/video/JtJlqjVD2Hp1/
talmud
upadajacy bankrut nie spłaci swojego zadłużenia więc "tu spocznij" która kopiuje wzorce sojusznicze musi iść jedyna słuszna droga imperializmu !!! LOL

p.s najważniejsze jest teraz zagrożenie dla bantustanu nad wisla z "dalekiego wschodu" :):)
3456
Ale jaki plan oni zadłużają cały naród , po cichu , i pokolenia mają spłacać ,słów brak .społeczeństwo nic nie wie nikt się nawet z tego nie rozlicza , no chyba że to jest sprawa UE więc co nas dług obchodzi to jest dług Unijny a nie Polski , ,tylko że wygląda to inaczej ,bo przecież Niemcy czy Francuzi nie będą Ale jaki plan oni zadłużają cały naród , po cichu , i pokolenia mają spłacać ,słów brak .społeczeństwo nic nie wie nikt się nawet z tego nie rozlicza , no chyba że to jest sprawa UE więc co nas dług obchodzi to jest dług Unijny a nie Polski , ,tylko że wygląda to inaczej ,bo przecież Niemcy czy Francuzi nie będą spłacać polskiego długu , a na co poszły te pieniądze bo tam już licznika brakuje ,skali brakło .
shadow_xx
Ja się wcale nie dziwię. Po co mają się starać skoro pobędą przy korycie jeszcze chwilę a później ktoś inny przejmie ten burdel? Niech nowy rząd się martwi długiem. Grunt to tak operować finansami, żeby nie wykoleić państwa za swojej kadencji i utrzymać się jak najdłużej przy korycie, żeby jak najwięcej się Ja się wcale nie dziwię. Po co mają się starać skoro pobędą przy korycie jeszcze chwilę a później ktoś inny przejmie ten burdel? Niech nowy rząd się martwi długiem. Grunt to tak operować finansami, żeby nie wykoleić państwa za swojej kadencji i utrzymać się jak najdłużej przy korycie, żeby jak najwięcej się obłowić. Co będzie po nich to już nie ma znaczenia, bo i tak nie poniosą konsekwencji swoich działań.
pippin
A co jezeli wlasnie taki jest plan? he??
prs
Stan "nie jest najlepszy"

ale,

"Perspektywy sa niezle"..

Gdybym.. byl np min finansow, ale..grozi kryzysem .., ale gdyby?..
To jest zle, ale.., przedstawie sprawy w odp swietle wiec.. beda perspektywy..

I facet jest "profesorem"..

Nie dziwota, warszawska polibuda.
Stan "nie jest najlepszy"

ale,

"Perspektywy sa niezle"..

Gdybym.. byl np min finansow, ale..grozi kryzysem .., ale gdyby?..
To jest zle, ale.., przedstawie sprawy w odp swietle wiec.. beda perspektywy..

I facet jest "profesorem"..

Nie dziwota, warszawska polibuda...ale gdyby, moze perspektywy.. i tak dalej..

Startuj chlopie, jak wiesz jak, lud poprze w wyborach, naprawiaj..
Jak nie - nie wysilaj sie.. profesor powinien wiedziec (ze to bez sensu)..

No..ale.., gdyby....

Ale grozi..



kenn
Taki jest plan. Nie tylko dla Polski.
3456
to kto podpisuje te pożyczki ,gdzie on jest ,bierze po cichu pożyczki za granicą kupują szczepionki i wylewają po cichu do kanału , kto to podpisał i dzieci mają spłacać ile tego wzięte to trzeba skończyć , z takimi numerami .co mają młodzi uciekać za granice aby nie płacić tych długów co nabrali . kto kiedy i to kto podpisuje te pożyczki ,gdzie on jest ,bierze po cichu pożyczki za granicą kupują szczepionki i wylewają po cichu do kanału , kto to podpisał i dzieci mają spłacać ile tego wzięte to trzeba skończyć , z takimi numerami .co mają młodzi uciekać za granice aby nie płacić tych długów co nabrali . kto kiedy i ile brał tych pożyczek i na co . pięknie to robią . rządy polskie .kto im to pożycza zadłużając tak naród .
ameba1
Można znaleźć dużo analogii do czasów "Wielkiej depresji". Nikt nie bierze pod uwagę, że sytuacja z dnia na dzień może obrócić się o 180 stopni. W 1929 bezrobocie wynosiło ~3%, a rok później już ~23%. Obecne zadłużanie kraju i wszelkie sztuczki księgowe, które rząd stosuje, jedynie utwierdzają w przekonaniu,Można znaleźć dużo analogii do czasów "Wielkiej depresji". Nikt nie bierze pod uwagę, że sytuacja z dnia na dzień może obrócić się o 180 stopni. W 1929 bezrobocie wynosiło ~3%, a rok później już ~23%. Obecne zadłużanie kraju i wszelkie sztuczki księgowe, które rząd stosuje, jedynie utwierdzają w przekonaniu, że w perspektywie 2-3 lat nadejdzie "czarny łabędź".

Ludwig Von Mises (ekonomista szkoły austriackiej, liberał) pisał: "Ekspansja kredytowa nie może zwiększyć podaży dóbr realnych. Doprowadza jedynie do przegrupowania. Odciąga inwestycje kapitałowe od kursu wyznaczonego przez stan bogactwa gospodarczego i warunki rynkowe. Powoduje, że produkcja podąża ścieżkami, którymi nie podążałaby, gdyby gospodarka nie była wspierana kredytem. W rezultacie wzrostowi brakuje solidnej podstawy. To nie jest prawdziwy dobrobyt. To iluzoryczny dobrobyt. Nie wyrósł on ze wzrostu bogactwa ekonomicznego, czyli akumulacji oszczędności udostępnionych na inwestycje produkcyjne. Powstał, ponieważ ekspansja kredytowa stworzyła iluzję takiego wzrostu. Prędzej czy później musi się okazać, że ta sytuacja gospodarcza zbudowana jest na piasku.".

Słowa mające prawie 100 lat, a jak bardzo aktualne. Ludzie pokroju tego pana są obecnie "zamilczani na śmierć". Problem jest w nas, ludziach. Chcemy mieć wszystko tu i teraz, to co będzie jutro nas mało interesuje. Stąd też teorie zrównoważonego rozwoju czy postulaty szkoły austriackiej, mało kogo interesują. Cierpliwość? A na co to komu.
1984
Są zamilczani bo autorytetem większosci ekonomistów (powinienem użyć cudzysłowu) jest lord Keynes. Ten od dobrobytu poprzez pracę, nieważne jak użyteczną. Ten sam który na pytanie :"Jak w długim okresie sprawdzą się jego teorie?" odpowiedział:

"W dłuższej perspektywie wszyscy będziemy martwi".
Są zamilczani bo autorytetem większosci ekonomistów (powinienem użyć cudzysłowu) jest lord Keynes. Ten od dobrobytu poprzez pracę, nieważne jak użyteczną. Ten sam który na pytanie :"Jak w długim okresie sprawdzą się jego teorie?" odpowiedział:

"W dłuższej perspektywie wszyscy będziemy martwi".

Wszystko wskazuje na to, że dla keynesowskiej gospodarki "dłuższa perspektywa" to jutro lub pojutrze. Dosłownie jutro lub pojutrze, o ile nie dziś lub wczoraj. Jeżeli jeszcze nie jest martwa i wszelkie wzrosty nie są tylko "odbiciem zdechłego kota" to lada dzień będzie.

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki