Będą dwie podwyżki minimalnego wynagrodzenia i emerytur w ciągu roku. Choć brzmi abstrakcyjnie, to staje się coraz bardziej realne, m.in. wskutek galopującej inflacji. OPZZ nie chce jednak czekać do przyszłego roku – domaga się podwyżek wynagrodzeń i świadczeń nawet już w lipcu.


Dwukrotne podwyżki płacy minimalnej w 2023 r. zapowiedziała z końcem kwietnia br. minister Marlena Maląg. "Jeśli chodzi o wysokość minimalnego wynagrodzenia w przyszłym roku, musimy poczekać na jeszcze jeden wskaźnik do 11 maja i do 15 czerwca przedstawić [go - red.] Radzie Dialogu Społecznego. Jedno, co jest na dzisiaj pewne, to że waloryzacja będzie dwukrotnie w ciągu roku 2023" – powiedziała.
Według szacunków "Dziennika Gazety Prawnej" przyszłoroczne najniższe wynagrodzenie miałoby wynosić co najmniej 3 416,30 zł, czyli o 406,30 zł więcej niż obecnie.
Ale po co czekać z podwyżkami do stycznia 2023 r.?
Inflacja dotyka wiele osób już dzisiaj. Stąd też pomysł Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, by już w tym roku dokonać drugiej waloryzacji płacy minimalnej oraz rent i emerytur. Pismo w tej sprawie ma trafić niedługo na biurko premiera.
Płace gonią inflację. Nakręca się spirala płacowo-cenowa
Marcowy wzrost płac zaskoczył ekonomistów. Wynagrodzenia w dużych firmach średnio rosną szybciej niż oficjalnie raportowana inflacja CPI, napędzając bardzo niebezpieczną spiralę cenowo-płacową.
Przeciętne wynagrodzenie brutto w dużych firmach niefinansowych wyniosło w marcu 6 665,64 zł brutto i było nominalnie (tzn. bez uwzględnienia inflacji) o 12,4 proc. wyższe niż przed rokiem – poinformował Główny Urząd Statystyczny. Po raz ostatni tak silny wzrost nominalnych płac w sektorze przedsiębiorstw odnotowano w kwietniu 2008 roku.
Zgodnie z przepisami, kiedy prognozowana inflacja przekroczy 5 proc., rząd jest zobligowany do tego, by drugi raz w ciągu roku podnieść najniższą pensję. Ale w budżecie zastosowano haczyk – prognoza inflacji została znacznie zaniżona (przypomnijmy – założono, że wyniesie tylko 3 proc.). I choć prognoza nie sprawdziła się, rząd już pensji minimalnej drugi raz podnosić nie musi.
Związkowcy jednak nie odpuszczają. – Pensja minimalna musi wzrosnąć od lipca po raz drugi – powiedział prezes OPZZ Andrzej Radzikowski w rozmowie z "Faktem". W przypadku emerytur waloryzacja miałaby mieć miejsce we wrześniu. OPZZ zamierza złożyć petycję w sprawie podwyżek pensji i emerytury do premiera Mateusza Morawieckiego.
Przeczytaj także
Ile wyniosłaby minimalna emerytura po waloryzacji o wskaźnik inflacji?
Emeryci są i tak w lepszej sytuacji niż pracujący, ponieważ dostali już "trzynastkę", a "czternastkę" rząd planuje wypłacić na jesień. Z szacunków wynika, podniesienie świadczeń tylko o wskaźnik inflacji od stycznia do czerwca, najniższa emerytura wzrosłaby o 146 zł miesięcznie na rękę.
Pracownicy najcześciej muszą liczyć na 12 wynagrodzeń w roku. Dokonując podwyżki płacy minimalnej na analogicznych zasadach mogłaby ona wzrosnąć z 3010 zł do 3370 zł brutto, co dawałoby 256 zł więcej "na rękę".
JM
























































