Szalona hossa na Wall Street trwa w najlepsze. Średnia przemysłowa Dow Jonesa potrzebowała niespełna roku, aby wzrosnąć z 20 000 do 25 000 punktów. Poziomy giełdowych indeksów, które jeszcze kilkanaście miesięcy temu były niewyobrażalne, stały się faktem.
Nowojorscy maklerzy z trudem nadążają ze zmianą czapek z nadrukami zawierającymi kolejne okrągłe poziomy Dow Jonesa. Przecież niespełna rok temu, 25 stycznia 2017 roku, najstarszy giełdowy indeks świata przekroczył barierę 20.000 punktów.
A potem już poszło szybko. 21 tysięcy padło w marcu, 22 tysiące w sierpniu, 23 tysiące w październiku i 24 tysiące w listopadzie. „Zrobienie” ostatniego tysiąca zajęło Dow Jonesowi zaledwie 23 sesje. Nigdy w swojej 122-letniej historii DJIA nie rósł tak szybko i nigdy wcześniej nie bił tak często historycznych rekordów (71 rekordów w 2017 roku).
Nowe historyczne rekordy ustanowiły także pozostałe główne nowojorskie indeksy. S&P500 po zwyżce o 0,4% znalazł się na poziomie 2724,36 pkt. Nasdaq utrzymał się powyżej poziomu 7 000 punktów, który pierwszy raz w dziejach przekroczył na pierwszej sesji 2018 roku.
Czwartkowe rekordy na Wall Street wpisują się w szerszy kontekst. Od ponad roku na rynkach finansowych trwa szalona hossa – rosną ceny prawie wszystkich aktywów (poza dolarem) i to w dodatku przy minimalnej zmienności. Dziś rekord ustanowił także globalny indeks akcji MSCI World, a giełda w Tokio zameldowała się z najwyższym wynikiem od 1991 roku.
Drożeją surowce. Ceny palladu ustanowiły historyczny rekord, osiągając poziom 1100 dolarów za uncję. Notowania aluminium przez ostatni rok wzrosły o prawie jedną trzecią. Kurs ropy naftowej (Brent) sięgnął dziś 68 dolarów za baryłkę – to najwięcej od maja 2015 roku. Grudniowy rajd kontynuowały także notowania złota, które podrożało o 0,7%, do 1323,70 USD za uncję.
Fundamentalnym uzasadnieniem dla „hossy wszystkiego” (albo bańki – jak kto woli) są znakomite odczyty makroekonomiczne. Grudniowe wskaźniki PMI/ISM w Europie i Ameryce zameldowały się w pobliżu 60 punktów – czyli poziomu widywanego tylko w szczytach cykli koniunkturalnych. W przypadku sektora wytwórczego strefy euro PMI znalazł się najwyżej w 20-letniej historii badań.
W czwartek do tego optymistycznego obrazu dołączyły dane ze Stanów Zjednoczonych, gdzie raport ADP wskazał utworzenie 250 tysięcy nowych miejsc pracy w sektorze prywatnym. To rezultat znacznie lepszy od oczekiwanych przez ekonomistów 190 tysięcy i 185 tys. odnotowanych w listopadzie. Przed piątkową sesję oficjalne dane za listopad przedstawi rządowe Biuro Statystyki Pracy. Rynkowy konsensus zakładał 190 tys. nowych etatów poza rolnictwem.
Krzysztof Kolany



























































