REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

"Donald Trump uprawia dyplomację reality TV. Słowa mają drugorzędne znaczenie"

2025-08-23 18:00
publikacja
2025-08-23 18:00

Prezydent Donald Trump preferuje „dyplomację reality TV”; słowa mają drugorzędne znaczenie – ocenił w rozmowie z PAP dyrektor Centrum Dyplomacji i Negocjacji Uniwersytetu Civitas Marcin Bużański. Ma to służyć wizerunkowi przywódcy USA, podniesieniu mu oglądalności i utrzymaniu poparcia - dodał.

"Donald Trump uprawia dyplomację reality TV. Słowa mają drugorzędne znaczenie"
"Donald Trump uprawia dyplomację reality TV. Słowa mają drugorzędne znaczenie"
fot. Kevin Lamarque / /  Reuters / Forum

Bużański został zapytany przez PAP o język dyplomatyczny prezydenta Stanów Zjednoczonych w kontekście ostatnich spotkań z przywódcami Rosji, Ukrainy i państw UE.

Ekspert zauważył, że obserwujemy odejście od tradycyjnego wymiaru dyplomacji w wykonaniu prezydenta USA. – Trump preferuje dyplomację – jak ja to określam – reality TV. To jakby połączenie aspektów tradycyjnych z pewnym słowotokiem prezydenta USA. Przy czym w dyplomacji liczy się właśnie każde wypowiedziane zdanie, a przywódcy zazwyczaj ważą słowa – podkreślił.

Jego zdaniem w przypadku Trumpa słowa mają już trochę drugorzędne znaczenie, bo mogą oznaczać bardzo wiele. To wszystko wpływa też – jak zaznaczył – na całą machinę dyplomatyczną stojącą za liderami, która musi się do tego dostosowywać.

– Dyplomacja reality TV z punktu widzenia Trumpa ustawiona jest pod jego wizerunek i narrację, która ma mu „podnieść oglądalność” i utrzymać poparcie. Zauważmy, że on cały czas wymaga podbijania narracji, dolewania oliwy do ognia – powiedział analityk.

Według niego tradycyjna dyplomacja zderza się w Ameryce z narracją znaną z fikcji, z telewizji, gdzie trudno zobaczyć „co w końcu jest rzeczywistością, a co nakręcaną bańką narracyjną”.

Przykładem takiego teatru politycznego w wykonaniu Trumpa może być – wskazał ekspert – chociażby spotkanie z Władimirem Putinem na Alasce. W jego opinii z punktu widzenia protokołu dyplomatycznego nie było większych kontrowersji, ale mimo wszystko pozostał niesmak, np. po czerwonym dywanie i oklaskach dla przywódcy Rosji.

– Można się zastanawiać, czy Trump jako gospodarz powinien witać się z liderem innego państwa już na lotnisku, czy nie lepiej byłoby przed wejściem do bazy wojskowej. Pamiętajmy, że w celu osiągnięcia pokoju negocjuje się nawet ze zbrodniarzami, ale już samo spotkanie – które dał od siebie Trump jako najważniejszy przywódca na świecie – by wystarczyło. Dołożenie tej pompy i honorów dla Putina było uderzające i niesmaczne – ocenił Bużański.

Jego zdaniem zaproszenie Putina do limuzyny powszechnie zwanej „Bestią” miało dać efekt obrazka, w którym ci dwaj liderzy rozmawiają sam na sam. – Spotkanie w cztery oczy zostało wcześniej odwołane i zamienione na spotkanie w trzyosobowe delegacje krajów, stąd zapewne ten ruch wizerunkowy – podkreślił Bużański.

Natomiast do odwołania lunchu po rozmowach na Alasce ekspert nie przywiązywałby większej wagi ze względu na to, że spotkanie było organizowane w ekspresowym tempie i w ostatniej chwili jakieś szczegóły mogły się zmienić.

– Dla dużej części świata, nie mówiąc już oczywiście o Ukrainie, oglądanie tego fetowania przyjazdu Putina po tym wszystkim, co zrobił, było bardzo smutnym obrazkiem. Nawet jeżeli doprowadziłoby to do zawieszenia broni, to myślę, że w perspektywie lat będzie ono jednak oceniane mocno negatywnie – stwierdził analityk.

O wiele mniej kontrowersyjne – jego zdaniem – było poniedziałkowe spotkanie Trumpa z prezydentem Ukrainy i europejskimi liderami w Waszyngtonie. W jego ocenie było bardziej pozytywne i spokojniejsze niż spotkanie Trumpa z Zełenskim w lutym br.

– W tej chwili między nimi była ewidentna „chemia” i dużo słów o wzajemnym szacunku. Padły ważne słowa o gwarancjach bezpieczeństwa. Myślę, że pomogła tu bardzo obecność przywódców europejskich. Oczywiście oglądaliśmy znowu słowotok Trumpa i mnóstwo niemalże sprzecznych stwierdzeń. Uderzające, że stawia siebie w roli rozjemcy, ale robi to dosyć nieudolnie, bo Rosjanie narzucają swoją narrację, którą on podchwytuje – zauważył Bużański.

Odniósł się również do dyskusji wokół tego, dlaczego w poniedziałek w Waszyngtonie nie było żadnego przedstawiciela Polski. Zaznaczył, że ostateczne decyzje w sprawie gości podejmuje zawsze gospodarz, czyli tu USA i Trump. – Niewykluczone, że w tym przypadku również Ukraińcy mogli wpływać na te decyzje. Nie zapomnijmy też, że spotkanie było organizowane bardzo szybko. Niemniej jednak źle, że nas tam nie było. Nie pierwszy raz w historii nasze wewnętrzne spory powodują, że jesteśmy osłabieni na arenie międzynarodowej – powiedział analityk. (PAP)

gab/ mok/ mhr/

Źródło:PAP
Tematy
Te konta firmowe mogą być darmowe. Sprawdź oferty banków
Te konta firmowe mogą być darmowe. Sprawdź oferty banków

Komentarze (13)

dodaj komentarz
eglantyna
Stosunek Orangutana do Putina można rozumieć dwojako:
- albo Putin ma na niego haka z czasów, gdy Oragutan nie potrafił utrzymać pedd o filskiego wacka na wodzy
- Albo Orangutan - nie potrafiący liczyć oszołom, którego przez podstawówkę przepychano kolanem (jak naszego rodzimego Kaczorsztajna), wychodowany na złotym sedesie
Stosunek Orangutana do Putina można rozumieć dwojako:
- albo Putin ma na niego haka z czasów, gdy Oragutan nie potrafił utrzymać pedd o filskiego wacka na wodzy
- Albo Orangutan - nie potrafiący liczyć oszołom, którego przez podstawówkę przepychano kolanem (jak naszego rodzimego Kaczorsztajna), wychodowany na złotym sedesie kant-pitalistyczny kmiot - czuje słabość do dyktatorów, bo jest Orangutanem.
antyoni
Pozdrowienia od Prezydenta, prawdziwego mistrza .... https://pin.it/4id6yX5fn
od_redakcji
Czyli w skrócie: cały ten artykuł o „dyplomacji reality TV” pokazuje brutalną prawdę – Trump i cały zachód grają w teatrzyk, w którym liczy się czerwony dywan, narracja i oglądalność, a nie realna siła. Problem w tym, że po drugiej stronie stoi Rosja – nie Iran, którego można bombardować bez ryzyka odwetu, tylko mocarstwo z rakietami,Czyli w skrócie: cały ten artykuł o „dyplomacji reality TV” pokazuje brutalną prawdę – Trump i cały zachód grają w teatrzyk, w którym liczy się czerwony dywan, narracja i oglądalność, a nie realna siła. Problem w tym, że po drugiej stronie stoi Rosja – nie Iran, którego można bombardować bez ryzyka odwetu, tylko mocarstwo z rakietami, które w razie czego może wymazać pół mapy.

I tu właśnie wychodzi dramat – zamiast prawdziwej strategii jest show, a zamiast dyplomacji są ścianki i „efektowne obrazki”. Porażka nie tyle czai się na horyzoncie, co już wali po oczach – Trump i zachód wyglądają jak przegrywusy, którzy sami siebie próbują przekonać, że jeszcze mają kontrolę, a w rzeczywistości to Moskwa rozdaje karty.
prs
Buahahahahahahh..
Myslalem ze padne ze smiechu..

..dlugo skladales..

..lol..
to_i_owo
No, tylko że USA też ma atom (podobnie jak Francja i UK) a konwencjonalnie to Stany by przez Rosję przejechały jak walec przez kupę na asfalcie

Ruskie od 2023 zajęli 1% (!!!) słabiutkiej Ukrainy tracąc kilkaset tysięcy ludzi

Cała ruska technologia opiera się na zachodniej elektronice a te śmieszne bronie co to "anałogów
No, tylko że USA też ma atom (podobnie jak Francja i UK) a konwencjonalnie to Stany by przez Rosję przejechały jak walec przez kupę na asfalcie

Ruskie od 2023 zajęli 1% (!!!) słabiutkiej Ukrainy tracąc kilkaset tysięcy ludzi

Cała ruska technologia opiera się na zachodniej elektronice a te śmieszne bronie co to "anałogów w mirie niet" mają śmieszną skuteczność

od_redakcji odpowiada to_i_owo
„Świetnie, walec atomowy w teorii – w praktyce jednak to Rosja rozdaje karty, a nie ty w komentarzach.”
od_redakcji odpowiada prs
„Nie płacą, bo prawda nie potrzebuje sponsorów – w przeciwieństwie do twoich bzdur.”
prs odpowiada od_redakcji
Buahahahhhh..

..podwojnie cie robia..

..lol..
od_redakcji odpowiada prs
Ty niemasz żadnej karty, poza dwójką pik

Powiązane: Donald Trump

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki