Soczystemu odreagowaniu na parze euro-dolar nie towarzyszyły istotne zmiany kursu euro. Polski złoty pozostał mocny w turbulentnym otoczeniu zagranicznym. Frank szwajcarski kolejny raz zaatakował górnego ograniczenie obowiązującego trendu bocznego.


Ostatnie dni przyniosły skokowy wzrost zmienności na rynkach finansowych. Kurs EUR/USD, który w zeszły wtorek znalazł się najwyżej od czerwca 2021 roku, z impetem runął w dół, przez poprzednie trzy sesje spadając z blisko 1,21 USD do 1,1850 USD.
Ten ruch sprawił, że kurs dolara na polskim rynku odbił się z 8-letniego minimum, rosnąc z niespełna 3,49 zł do przeszło 3,56 zł. W poniedziałek o 9:50 dolar był notowany po 3,5499 zł. Czyli wciąż o 6,5 grosza powyżej styczniowego minimum.
To wszystko działo się przy dość umiarkowanej zmienności na parze euro-złoty. W poniedziałek rano kurs euro kształtował się na poziomie 4,2100 zł, choć wcześniej nad ranem wspólnotowa waluta wyceniana była na blisko 4,22 zł. Nie udało się też przełamać psychologicznego wsparcia na okrągłym poziomie 4,20 zł.
ReklamaZobacz także
- Zakładając, że pogorszenie rynkowych nastrojów z końca tygodnia nie będzie eskalować, uważamy, że kurs EUR/PLN pozostanie w lokalnym trendzie bocznym 4,20-4,22. W naszej opinii po korekcie z drugiej części tygodnia dolar w perspektywie najbliższych dni może ponownie znaleźć się pod presją, czego skutkiem byłby zapewne test poziomu 1,21 na EUR/USD, co skierowałoby kurs USDPLN poniżej 3,50 – tak sytuację ocenili stratedzy PKO BP.
Jeszcze odważniejszą prognozę zaprezentował Sobiesław Kozłowski z Noble Securities. Zdaniem Kozłowskiego kurs USD/PLN po wyłamaniu się z wieloletniego trendu wzrostowego teraz zmierza w stronę 3,30 zł – czyli minimum ze stycznia 2018 roku. Analityk zauważył przy tym, że poprzedni długoterminowy trend spadkowy na parze dolar-złoty obowiązywał w latach 2000-08 i trwał 8 lat. Teraz dolar osłabia się od prawie 3,5 roku.
Warto przy tym odnotować siłę franka szwajcarskiego, który jeszcze w czwartek był najmocniejszy w historii w relacji do euro. Na polskim rynku skutkowało to ponownym atakiem kursu CHF/PLN na linię 4,60 zł – czyli na górne ograniczenie obowiązującego od kwietnia ubiegłego roku trendu bocznego. W poniedziałek rano frank wyceniany był na 4,5977 zł.
Znacznie mniej emocji jest ostatnio na rynku funta brytyjskiego. Szterling o poranku kosztował 4,8621 zł, a więc o 0,7 grosza mniej niż przed weekendem. Po listopadowym odbiciu z 6-letnich minimów kurs GBP/PLN porusza się w przedziale 4,80-4,90 zł.
KK



























































