To małżeństwo było typowym toksycznym związkiem, w którym porządny pan Daimler ciężko pracował, by utrzymać rozpustnicę panią Chryslerową. By ratować ten związek, Niemcy wpakowali w amerykańską spółkę około 4 miliardów euro, zlikwidowali 39 tysięcy miejsc pracy, skrócili czas produkcji aut Chryslera z dwóch dni do 30 godzin. I co? I nic. Straty, straty, straty. Daimler pozbywając się kłopotliwego partnera uniknie wielomiliardowych zobowiązań szacowanych przez niemieckie media na 17 mld dolarów. Główną przyczyną fiaska dotychczasowej współpracy były ciągnące się trudności finansowe Chryslera, które w zeszłym roku przyniosły 1,8 mld dolarów strat. Zmorą tego koncernu są m.in. ogromne zobowiązania socjalne wobec dawnych i obecnych pracowników przyznawane bez opamiętania w czasach świetności, a które obecnie odbijają się czkawką.
Rozwodnik się cieszy
| W Chrysler Group czas produkcji pojazdu skrócono z 48 godzin w roku 2001 do nieco ponad 30 godzin. Jakość montażu poprawiła się w ciągu minionych sześciu lat o ponad 40%. Od roku 2002 w nowe zakłady produkcyjne i technologie zainwestowano przeszło 10 mld dolarów |
– Nasza pozycja wyjściowa jest bardzo solidna. Dysponujemy ponadprzeciętną siłą finansową. A nasze perspektywy są dobre. Będziemy kontynuować współdziałanie (z Chryslerem – przyp. red.) w wielu dziedzinach, co pozwoli obu stronom również w przyszłości wykorzystać wszelkie plusy kooperacji. To jeden z powodów, dla którego nadal posiadamy 19,9% udziałów w Chryslerze – mówi Zetsche.
Wspólne projekty Chrysler Group z Mercedes Car Group będą kontynuowane, np. w dziedzinie rozwoju napędów konwencjonalnych i alternatywnych, zakupów, sprzedaży oraz usług finansowych (poza Ameryką Północną). Powstanie też zespół „Joint Automotive Council“, w którym przedstawiciele obu stron będą oceniać możliwości nowych projektów. Komitet będzie kierowany przez przedstawicieli zarządów obu firm.
Stara miłość nie rdzewieje
W batalii o przejęcie Chrysler Group (Chrysler, Jeep i Dodge oraz markowe części Mopar) brały udział m.in. takie fundusze jak Blackstone Group i Centerbridge Capital Partners oraz kanadyjski producent części samochodowych Magna International, która była jedynym z najbardziej obiecujących kupców. Sądzono, że po restrukturyzacji Magna odsprzeda Chryslera, ponieważ przez przejęcie ryzykuje nie tylko utratę kapitału, ale także zerwanie współpracy z takimi firmami jak General Motors czy BMW. Jednak wśród potencjalnych i, jak się okazało, ostatecznych nabywców znalazł się także miliarder Kirk Kerkorian. W jego przypadku sprawdziło się powiedzenie: co nagle, to po diable. W 12 lat temu oferował za Chryslera prawie 23 miliardy dolarów. Teraz zapłacił siedem i pół. Nowym właścicielem Chryslera będzie fundusz inwestycyjny Kerkoriana – Private Equity Cerberus Capital Management New York, który przejmie większościowy pakiet akcji (80,1 %, Daimler zachowuje 19,9%). Prywatne konsorcjum finansowe z portfelem ok. 23,5 mld dolarów jest jednym z największych tego typu firm na świecie. Założony w roku 1992 r. Cerberus posiada obecnie udziały w ponad 50 firmach, które ogółem osiągają obroty w wys. ponad 60 mld dolarów. Był także właścicielem 51% GMAC, finansowego ramienia koncernu motoryzacyjnego General Motors, dlatego spekulowało się, że będzie dążył do połączenia tej instytucji z Chrysler Financial w celu redukcji kosztów.
Panna z odzysku
W efekcie transakcji Chrysler Holding LLC będzie właścicielem 100% udziałów w przyszłej spółce Chrysler Corporation LLC oraz Chrysler Financial Services LLC zajmującej się finansowaniem operacji w krajach należących do NAFTA. Jest to pierwszy przypadek przejęcia amerykańskiego koncernu motoryzacyjnego przez firmę z tej branży. Kwota wykupu jest kilkakrotnie mniejsza niż ta, którą koncern ze Sttutgartu zapłacił 9 lat temu za Chryslera – wówczas wynosiła ona 36 mld dolarów.
Mimo wielu przedsięwzięć naprawczych, m.in. zwolnień pracowników i zamykania całych zakładów, nie udało się poprawić kondycji Chryslera. Co zaproponuje nowy właściciel?
– W związku z transakcją sprzedaży nie są planowane dalsze redukcje zatrudnienia, a jako firma prywatna Chrysler będzie mógł lepiej niż dotąd skoncentrować się na długoterminowym planie odnowy i transformacji – a nie tylko na krótkoterminowych i bieżących wynikach finansowych – powiedział Tom LaSord, prezes i dyrektor naczelny Chrysler Group. Tymczasem przejmujący firmę szef Cerberusa – John Snow, który piastował niegdyś urząd ministra finansów w administracji George'a W. Busha, deklaruje wiarę w „potęgę przemysłu samochodowego USA”.
Katarzyna Frendl
























































