Rynek odzieżowy przeżywa kryzys. Ludzie kupują mniej ubrań, zamykane są sklepy odzieżowe i spada produkcja. Coraz rzadziej decydujemy się na zakup markowej odzieży i w trudnych czasach wolimy upolować coś w second handzie. A może to dobry moment, żeby otworzyć lumpeks?

foto: thinkstock
Odnowiona kamienica w centrum Wrocławia, a w niej olbrzymi sklep z używaną odzieżą. Właściciele nie narzekają na brak klientów. Przeciwnie, w kolejce do przymierzalni panuje tłok. Podobnie jest w wielu innych miastach w Polsce. Tam, gdzie kiedyś powierzchnię handlową wynajmowały luksusowe butiki, teraz biznes robią właściciele ciucholandów. Polacy coraz częściej kupują używane ubrania.
To już nie lumpeks, tylko butik vintage
Wielu osobom lumpeks nadal kojarzy się z brzydkim zapachem, ubraniami z poprzedniej epoki, małymi pomieszczeniami wypchanymi po brzegi odzieżą i ciasną przymierzalnią. Jednak spotykamy coraz więcej sklepów z odzieżą używaną, które do złudzenia przypominają stoiska z galerii handlowych. Właściciele dbają o ładny wystrój wnętrza, stylowe wieszaki, metki, a także o jakość asortymentu. Zmienili się także klienci lumpeksów. Nie są to wyłącznie osoby, których nie stać na zakup rzeczy markowych. Olbrzymią rzeszę kupujących stanowią osoby o stosunkowo wysokich dochodach, które w lumpeksie szukają ciuchów luksusowych marek w korzystnych cenach.
Ile kosztuje lumpeks?
Założenie i prowadzenie lumpeksu wiąże się z niemałymi kosztami. Przybliżone wyliczenia, ile pieniędzy i na co trzeba wydać, można znaleźć na stronach hurtowników odzieży używanej. Na pewno trzeba zainwestować w ladę, wieszaki i półki – koszt od 3 tys. do 5 tys. zł. Dodatkowo sklep musi być odpowiednio oznakowany na zewnątrz – koszty profesjonalnej reklamy wyniosą około 1000 zł. Niekiedy konieczne jest także przeprowadzenie remontu lokalu; w zależności od powierzchni i stanu lokalu będzie to kosztowało około 1,5 tys. zł. Największym kosztem na początku będzie kupno towaru. Ceny są różne, w zależności od hurtowni i jakości ubrań. Na sklep o powierzchni około 30 m2 należy liczyć się z zakupem 150-200 kg odzieży sortowanej (aby zachęcić klientów), a następnie raz w tygodniu dokładać około 20-50 kg. Zakup 200-250 kg towaru pierwszej klasy to 6-7,5 tys. zł brutto.
Co miesiąc musimy ponieść koszty stałe, takie jak wynajem lokalu, ZUS, media i inne. W sumie wszystkie wydatki początkowe mogą wynieść 13-18 tys. zł. Jeżeli sklep ma dużą powierzchnię - około 100 m2 - może to być nawet 40 tys. zł. Na szczęście w przypadku tej formy działalności przedsiębiorca ma możliwość wyboru bardzo korzystnej formy opodatkowania - 3 proc. ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych.
Mały lumpeks to ciężki kawałek chleba
Jak dowiedzieliśmy się od współwłaściciela hurtowni odzieży używanej w Siedlcach, w ostatnich latach stale wzrasta zainteresowanie taką formą działalności gospodarczej. Przestrzega on jednak, że prowadzenie małego sklepu nie jest obecnie łatwe – towar jest gorszej jakości niż jeszcze 5 lat temu, a wielu hurtowników przebiera wcześniej worki i sprzedaje ubrania niskiej jakości. Dochodzą do tego wyższe koszty prowadzenia działalności i większa konkurencja.
Nasz rozmówca zauważa natomiast, że dobrym rozwiązaniem jest otworzenie lumpeksu w tzw. „sieciówce”. Polega to na tym, że hurtownie podpisują umowy z właścicielami sklepów. Ci ostatni zobowiązują się do brania towaru tylko od tego hurtownika, a w zamian otrzymują know-how i pomoc przy ewentualnych trudnościach formalnych. Niektórzy muszą też dzielić się z hurtownikiem wypracowanymi zyskami.
| »Markowa odzież używana - na tym można zarobić |
Coraz większą popularnością cieszą się też obecnie e-sklepy z używanymi ubraniami i aukcje internetowe. Przedsiębiorcy decydują się na taką formę sprzedaży ze względu na mniejsze koszty początkowe i możliwość szybkiego zamknięcia interesu w razie niepowodzenia.


























































