Notowania ropy naftowej w Nowym Jorku na zamknięciu wtorkowych notowań ustanowiły swój historyczny rekord na poziomie 42,32 dolara za baryłkę.
Utrzymujące się na rekordowym poziomie ceny surowca mogą negatywnie odbić się na ilości sprzedawanej ropy dlatego OPEC po roku starań by zwiększy ceny zbiera się w dniu dzisiejszym by wpłynąć na obniżkę kursu ropy poniżej 40 dolarów za baryłkę.
Na gwałtownie rosnące ceny ropy w tym roku wpływ mają szybko rosnący popyt w Chinach i Stanach Zjednoczonych, problemy z dostawami amerykańskich wydobywców wynikające z zamykania starych szybów naftowych, a także niepewne dostawy z Iraku, a po ostatnim ataku terrorystycznym w Arabii Saudyjskiej także w pozostałych krajach Bliskiego Wschodu.
Kartel OPEC jest jednak podzielony. Saudyjski minister do spraw ropy naftowej Ali al-Naimi stara się uspokoić sytuację na rynku ropy i zapowiada, że OPEC jest w stanie zwiększyć wydobycie o2,5 mln baryłek dziennie czyli o 11%. Próbuje także przekonać kupujących, że zagrożenie dostaw z krajów arabskich jest niewielkie. "Infrastruktura paliwowa w Arabii Saudyjskiej jest bardzo, bardzo dobrze strzeżona" - powiedział Ali al-Naimi .
Kuwejt poinformował, że zwiększył zabezpieczenia infrastruktury i przygotowuje się do zwiększenia wydobycia. Także Abdullah al-Attiyah, minister do spraw ropy Kataru uważa, że należy jak najszybciej zwiększyć wydobycie.
W opozycji do Arabii Saudyjskiej i Kuwejtu jest Iran. Ten drugi po Arabii producent ropy należący do OPEC poinformował wczoraj, że wystarczy zwiększenie wydobycia o 1,5 mln baryłek dziennie.
Oprac. MC
Na podst. Reuters, BBC
























































