Ze względu na fakt, że miedź należy do surowców przemysłowych, popyt na ten metal jest w dużej mierze zależny od tempa rozwoju światowej gospodarki, a zwłaszcza sektora przemysłowego. Z tego względu powtarzające się ostatnio prognozy obniżenia tempa rozwoju w wielu krajach świata nie sprzyjają bykom na rynku tego surowca. Z drugiej strony, według International Copper Study Group, nadwyżka popytu nad podażą miedzi w tym roku ma wynieść 377 tysięcy ton - i ta wiadomość ogranicza skalę możliwej wyprzedaży.
Jednym z najważniejszych kryteriów, którymi kierują się inwestorzy oceniając możliwe ruchy ceny miedzi, jest poziom zapasów tego surowca, monitorowany w głównych centrach obrotu tym towarem - w Londynie, Nowym Jorku i Szanghaju. Zmniejszający się poziom zapasów zazwyczaj sprzyja wzrostom cen surowca, gdyż świadczy o tym, że popyt na niego jest duży. Jednak, jak pokazują dane historyczne, przełożenie poziomu zapasów na ceny miedzi wcale nie jest takie oczywiste. W ciągu ostatnich 10 lat współczynnik korelacji cen miedzi na LME z poziomem zapasów tego metalu, monitorowanych przez LME, wyniósł -0,49. Wprawdzie oznacza to, że korelacja pomiędzy tymi danymi jest ujemna, tj. niższe zapasy miedzi przekładają się na wyższą jej cenę, jednak siła tej zależności jest umiarkowana. Gdy weźmiemy pod uwagę krótsze okresy, to ta zależność okazuje się praktycznie nieistotna lub wręcz delikatnie dodatnia (dla okresu 5 lat współczynnik korelacji wynosi -0,08, dla 3 lat 0,24, a dla roku 0,36).
Jak widać, rola wysokości zapasów w kształtowaniu się cen surowca nie jest tak duża, jak mogłoby się to wydawać.
Czy jednak gwałtowny rozwój gospodarczy Chin oraz fakt, że Chińczycy zaczynają kupować miedź także z europejskich magazynów, nie pozwala formułować optymistycznych prognoz dotyczących popytu na miedź w najbliższych latach? Otóż okazuje się, że niekoniecznie. Od kilku miesięcy przez rynek przewijają się spekulacje o tym, że znacząca część chińskich zapasów miedzi nie jest ujawniana. Tak przynajmniej stwierdził niezależny analityk rynku tego surowca, Simon Hunt, dodając także, że w Państwie Środka występują poważne rozbieżności pomiędzy poziomem popytu a faktycznym poziomem konsumpcji. I choć do kwestii ukrytych zapasów większość analityków podchodzi z ostrożnością, to na niepowiązany z produkcją popyt na miedź zwracają uwagę także inne instytucje. Należy do nich Standard Chartered - w ostatnich miesiącach z raportów tego banku można było wyczytać, że miedź w Chinach coraz chętniej traktowana jest jako zabezpieczenie kredytu. Zresztą, już na początku 2010 r. Sean Corrigan z
Diapason Commodities zwrócił uwagę na dużą korelację względnych cen miedzi w Szanghaju (w porównaniu z cenami w Londynie) z wartością nowych pożyczek udzielanych przez chińskie banki.
Według przedstawicieli Standard Chartered, większość zapasów monitorowanych przez giełdę w Szanghaju, nie jest tam przechowywana w celach produkcyjnych - i prawdopodobnie zapasy te będą systematycznie sprzedawane, jeśli cena metalu będzie rosła. Jeśli te wyliczenia są prawdziwe, to wskazują one na prawdopodobieństwo presji podażowej na rynku miedzi. Wprawdzie opinia wspomnianego Simona Hunta, że rozsądna cena miedzi powinna być o połowę niższa od dzisiejszych notowań metalu, jest dość pesymistyczna, jednak scenariusz dalszych dynamicznych wzrostów cen metalu także może się nie wypełnić.
Dorota Sierakowska
Analityk DM BOŚ























































