Prezydent USA Donald Trump nie jest chętny do rozpoczęcia wojny z Iranem, może jednak podjąć decyzję o przeprowadzeniu krótkiej, ograniczonej operacji militarnej która zniszczy kluczowe irańskie zdolności wojskowe – ocenił w Studiu PAP dr Mateusz Piotrowski, szef programu amerykańskiego w PISM.


Piotrowski powiedział w Studiu PAP, że poniedziałkowe słowa szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o gotowości do ataku militarnego na Iran, jeśli ten odmówi negocjacji z USA na temat swojego programu nuklearnego - należy postrzegać głównie jako narzędzie presji negocjacyjnej. Jego zdaniem z perspektywy Trumpa kluczowe jest pokazanie determinacji i przygotowania militarnego, co ma uwiarygadniać amerykańskie stanowisko w rozmowach z Teheranem. Chodzi o planowane na piątek w Stambule spotkanie przedstawicieli USA i Iranu, mające na celu wznowienie rozmów o porozumieniu nuklearnym.
Presja przed negocjacjami w Stambule
Pytany o prawdopodobieństwo konfliktu militarnego odpowiedział, że w jego ocenie Trump nie jest chętny do rozpoczęcia wojny z Iranem. Może jednak podjąć decyzję o szybkim, precyzyjnym ataku.
- Być może Pete Hegseth i dowódcy, przede wszystkim też stojący na czele dowództwa bliskowschodniego (dowódca CENTCOM, admirał Brad Cooper - PAP), który ma bardzo duży wpływ na Donalda Trumpa, jest w stanie go przekonać, że można wykonać szybką operację bez strat, która na przykład zniszczy kluczowe zdolności wojskowe i programu nuklearnego, to wówczas Donald Trump, zwłaszcza w przypadku niepowodzenia tych negocjacji, będzie skłonny do podjęcia takiej decyzji - zaznaczył.
Piotrowski przypomniał, że podczas wcześniejszej eskalacji w czerwcu 2025 r. odwet Iranu po izraelskim bombardowaniu celów związanych z irańskim programem nuklearnym miał charakter przewidywalny i ograniczony, a Stany Zjednoczone oraz Izrael były przygotowane na reakcję, co pozwoliło szybko zakończyć konflikt. Jego zdaniem, podobny scenariusz mógłby zostać powtórzony, jeśli doszłoby do kolejnej, krótkotrwałej operacji militarnej.
Atomowa bariera i groźby odwetu
Zdaniem analityka PISM, tamte wydarzenia wzmocniły w Teheranie przekonanie iż jedynie broń nuklearna może stanowić realny środek odstraszania przed ewentualnym atakiem ze strony Stanów Zjednoczonych lub Izraela.
Tutaj ciężko się będzie zgodzić w ramach takich negocjacji na wspólne stanowisko, bo Amerykanie żądają całkowitego zamknięcia irańskiego programu nuklearnego, w tym części energetycznej - ocenił Piotrowski.
Choć prezydent USA Donald Trump wielokrotnie groził Iranowi interwencją, to w ostatnich dniach deklarował również, że jest skłonny podjąć rozmowy na temat irańskiego programu nuklearnego. W poniedziałek zasugerował, że rozmowy z Iranem trwają pomimo dużego napięcia. - W tej chwili do Iranu płyną nasze wielkie okręty i prowadzimy rozmowy z Iranem. Zobaczymy, jak to się potoczy – powiedział dziennikarzom Trump. - Byłoby świetnie, gdybyśmy mogli coś wypracować. A jeżeli nam się nie uda, prawdopodobnie wydarzą się złe rzeczy - dodał.
USA w ostatnich tygodniach wzmocniły obecność militarną na Bliskim Wschodzie. Iran zapowiedział, że w przypadku agresji odpowie atakiem na amerykańskie instalacje wojskowe w regionie.
Ali Szamkani, doradca najwyższego przywódcy Iranu Alego Chameneia, zapewnił w poniedziałek w wywiadzie dla krajowej telewizji, że Iran jest gotowy na wojnę. - Jeśli USA zaatakują, z pewnością uderzymy w Izrael - oświadczył.
Adrian Kowarzyk
amk/ mok/



























































