Niedobory oleju napędowego na światowych rynkach mogą zwiększać presję inflacyjną i negatywnie wpływać na wzrost gospodarczy, nawet jeśli ceny ropy naftowej zaczną spadać - wynika z analizy Saxo Banku.


Jak wskazał bank, znaczenie oleju napędowego dla gospodarki jest większe niż benzyny, ponieważ paliwo to napędza transport ciężarowy, maszyny rolnicze, sprzęt budowlany oraz urządzenia wykorzystywane w przemyśle i górnictwie. Wzrost jego cen przekłada się bezpośrednio na koszty produkcji i przewozu towarów, od żywności po wyroby przemysłowe.
Według Ole Hansena, dyrektora ds. strategii rynku surowców w Saxo Bank, obecne niedobory są skutkiem zakłóceń w pracy rafinerii, ograniczenia eksportu oraz niskiego poziomu zapasów. Dodatkowym czynnikiem są skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz ograniczenia rosyjskiego eksportu produktów rafineryjnych.
Bank podkreślił, że wzrost dostaw samej ropy nie musi automatycznie oznaczać poprawy sytuacji na rynku oleju napędowego. Produkcja paliwa zależy bowiem od dostępności odpowiednich gatunków ropy, mocy przerobowych rafinerii oraz sprawności infrastruktury logistycznej.
Analitycy zwrócili uwagę, że popyt na olej napędowy jest relatywnie mało elastyczny. O ile kierowcy mogą ograniczyć część podróży, o tyle transport towarów, działalność zakładów produkcyjnych czy prace rolnicze muszą być kontynuowane niezależnie od poziomu cen paliw.

Zdaniem Saxo Banku utrzymujące się wysokie ceny oleju napędowego mogą prowadzić do jednoczesnego wzrostu inflacji i osłabienia aktywności gospodarczej. Kluczowym problemem rynku energetycznego pozostaje obecnie nie tyle podaż ropy, ile zdolność rafinerii do dostarczania gotowych paliw. Dopóki podaż produktów rafineryjnych nie wzrośnie, spadek cen ropy może przynieść gospodarce jedynie ograniczoną ulgę. (PAP)
pif/ mmu/




























































