Średnie krajowe ceny benzyny i oleju napędowego nieustannie zbliżają się do poziomu 6 zł/l. Niemniej wciąż są to stawki stanowczo zbyt wygórowane jak na to, co od kilku już tygodni widzimy w cennikach rafinerii.


W połowie września litr benzyny Pb95 na polskich stacjach kosztował średnio 6,12 zł/l i był o 9 gr/l tańszy niż tydzień temu – wynika z danych BM Reflex. Był to już dziewiąty z rzędu spadek średniej krajowej ceny tego paliwa, na skutek czego benzyna jest teraz najtańsza od października ubiegłego roku.
O 8 groszy na litrze w dół poszła przeciętna cena detaliczna oleju napędowego, która ukształtowała się na poziomie 6,13 zł/l. Również w tym przypadku są to najniższe średnie ceny detaliczne od października 2023 r. Ponownie bez zmian pozostała średnia cena detaliczna autogazu, który tankowano przeciętnie po 2,83 zł/l.
Przytoczone powyżej liczby są średnią dla stacji z całej Polski. Wiadomo jednak, że ceny różnią się nie tylko w poszczególnych regionach kraju, ale także w ramach poszczególnych stacji, gdzie różnice sięgające kilkudziesięciu groszy na litrze nie należą do rzadkości. Nie brakuje też już miejsc, gdzie można zatankować za mniej niż 6 złotych za litr.
To jeszcze nie jest „tanio”
Już od czterech miesięcy obserwujemy trend spadkowy w przypadku cen paliw. Od początku maja benzyna i olej napędowy potaniały średnio o 57 gr/l. Dzięki temu jest nawet taniej niż rok wcześniej, gdy na stacjach Orlenu obowiązywała „przedwyborcza promocja”. Wtedy ceny hurtowe były sztucznie zaniżane przez płocką rafinerię, co dziwnym przypadkiem zakończyło się już kilka dni po październikowych wyborach parlamentarnych.
Teraz sytuacja jest nieco inna, ale też trudno uznać ją za normalną. Chodzi o to, że ceny na stacjach spadają zdecydowanie za wolno w stosunku do tego, co już od kilku tygodni widzimy na rynkach hurtowych. Więcej na ten temat można przeczytać w artykule zatytułowanym „Benzyna najtańsza od wybuchu wojny”.
Paliwa „powinny” kosztować mniej niż 6 zł/l
W piątek, 13 września, Orlen oferował benzynę Eurosuper95 po 4473 zł/m3, co po doliczeniu 23% VAT przekładało się na ok. 5,50 zł/l. Dwa dni wcześniej było to nawet 4413 zł/m3, co było najniższą ceną hurtową od grudnia 2021 roku! Zatem nawet doliczając standardową marżę detaliczną (20-25 gr/l), paliwo to w detalu nie powinno kosztować więcej niż 5,75 zł za litr. Tymczasem zwykle kosztuje ponad 6 zł/l. Taka sytuacja utrzymuje się już od miesiąca, co przekłada się na ponadprzeciętnie wysokie marże detaliczne.
Podobnie sprawa się ma z cenami oleju napędowego, który w piątkowym cenniku płockiej rafinerii figurował po 4595 zł/m3, co daje ok. 5,65 zł/l. Nawet po doliczeniu zwyczajowej marży detalicznej implikowałoby to przeciętną cenę przy dystrybutorze rzędu 5,80-5,90 zł/l. A więc o ok. 30 groszy niższą od obecnej średniej.
Rozciągnięte marże detaliczne są zapewne stanem przejściowym i za jakiś czas ceny na stacjach powinny znów odzwierciedlać to, co widzimy na rynku hurtowym. Permanentne są za to podatki, które stanowią ponad 40% cen detalicznych. Gdyby stawka VAT nadal wynosiła 8%, to benzyna mogłaby kosztować ok. 5 zł/l a olej napędowy ok. 5,20 zł/l. Władza mogłaby też znieść „opłatę emisyjną” wprowadzoną przez swych poprzedników, co pozwoliłby obniżyć ceny brutto o ok. 10 gr/l.


























































