Polska odnotuje mniejszy wzrost cen energii niż zachodnia Europa w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie – powiedział PAP Paweł Czyżak z think tanku Ember. Według organizacji, ceny gazu w Europie wzrosły od początku wojny 28 lutego o prawie 50 proc.


Czyżak, dyrektor programu europejskiego w Ember, zwrócił uwagę, że obecne zakłócenia wywołane atakami wojsk USA, Izraela i Iranu dotyczą głównie dostaw ropy naftowej i gazu. - W Polsce ceny energii są w największym stopniu uzależnione od węgla i zazwyczaj należą do najwyższych w Europie. (…) dlatego Polska potencjalnie odnotuje w krótkim okresie niższy wzrost cen energii elektrycznej niż niektóre zachodnioeuropejskie państwa – stwierdził.
Ember, niezależna organizacja zajmująca się energetyką i klimatem z siedzibą w Londynie, opublikowała w piątek raport o wstrząsie na europejskim rynku energii w związku z atakami wojskowymi prowadzonymi na Bliskim Wschodzie. Jak poinformowano, europejskie ceny gazu wynosiły średnio 45 euro/MWh w pierwszym tygodniu konfliktu, czyli w okresie od 2 do 6 marca, co stanowi wzrost o prawie 50 proc. w porównaniu z poziomem sprzed konfliktu wynoszącym 31 euro/MWh.
Bezpośrednie ryzyko niedoborów dostaw gazu dla Europy jest niskie, ponieważ bezpośredni import gazu z Bliskiego Wschodu jest stosunkowo niewielki. Około 10 proc. unijnego importu gazu skroplonego (LNG) pochodzi z Kataru, co odpowiada ok. 5 proc. całego importu gazu ziemnego – czytamy w dokumencie.
Organizacja zwróciła uwagę, że niektóre kraje europejskie są bardziej uzależnione od dostaw gazu z Kataru. Wśród nich wymieniono Włochy i Belgię, gdzie odpowiednio 36 proc. i 24 proc. importu LNG w pierwszej połowie 2025 r. pochodziło z katarskiego źródła.
„W pierwszym tygodniu marca ceny energii elektrycznej wzrosły do najwyższych poziomów w 2026 roku w Niemczech, Holandii, Włoszech i Belgii. Kraje mniej uzależnione od gazu, takie jak Hiszpania, Portugalia, Francja i kraje nordyckie, wydają się mniej dotknięte (kryzysem w Zatoce Perskiej – PAP) – podał Ember.
USA i Iran podpalili ropę. Kolany: Skończył się okres dezinflacji
Ropa znów stała się paliwem globalnego strachu. Wystarczyło kilka uderzeń, groźba blokady cieśniny Ormuz i rynek natychmiast przypomniał sobie, jak wygląda prawdziwy szok naftowy. Stawką nie są już tylko notowania surowca, ale ceny paliw, inflacja i kondycja całej gospodarki. Czy grozi nam powtórka z największych kryzysów energetycznych? O tym w najnowszym odcinku „Gospodarczego Punktu Widzenia" Aleksander Ogrodnik rozmawia z Krzysztofem Kolanym, głównym analitykiem Bankier.pl.
Czyżak wyraził zaniepokojenie, że „polska strategia energetyczna w dalszej perspektywie koncentruje się na ekspansji gazowej”. - Oznacza to, że Polska będzie coraz bardziej narażona na wstrząsy podażowe gazu i zacznie odczuwać skoki cen energii elektrycznej obserwowane na innych rynkach europejskich – wyjaśnił.
W opinii eksperta „mądrzejszym rozwiązaniem byłoby pójście drogą Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii, gdzie energia odnawialna pomaga w oddzieleniu cen energii elektrycznej od cen gazu”. Przewiduje on, że podjęcie takich działań „uczyniłoby Polskę bardziej odporną na zakłócenia geopolityczne, a jednocześnie utrzymałoby średnie ceny energii znacznie niższe niż te ustalane obecnie przez węgiel”.
W raporcie think tanku przypomniano, że rachunek za import paliw kopalnych w ostatnich latach wzrósł w Unii Europejskiej m.in. w związku z kryzysem energetycznym wywołanym rozpoczęciem przez Rosję pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Jak obliczono, wzrósł on z 313 mld euro w 2021 r. do 693 mld euro w 2022 r., a następnie spadł do 376 mld euro w 2024 r. „Łącznie, zawyżone ceny spowodowane tym kryzysem dodały prawie 1 bilion euro do kosztów importu paliw kopalnych w UE” – czytamy w publikacji.
Analitycy z Ember oszacowali, że ciągu pierwszych 10 dni wojny na Bliskim Wschodzie UE zapłaciła dodatkowo 2,5 mld euro za import paliw kopalnych.
Eskalacja ataków wojsk USA, Izraela i Iranu spowodowała znaczne zakłócenia na globalnym rynku dostaw ropy naftowej i gazu. W efekcie doszło do zamknięcia cieśniny Ormuz, przez którą rocznie transportowane jest 20 proc. światowych dostaw tych paliw. Wraz z irańskimi atakami na państwa sąsiednie, Katar zamknął kompleks przemysłowy Ras Laffan, produkujący ok. 20 proc. gazu skroplonego (LNG) na świecie.
Marta Zabłocka (PAP)
mzb/ bst/ mhr/

























































