Akcje francuskiej sieci detalicznej Carrefour spadły w środę na początku sesji o około 14%, stając się najsłabszym walorem w indeksie paryskich blue-chipów oraz w ogólnoeuropejskim STOXX 600. Spółka znalazła się na ścieżce do odnotowania największego jednodniowego spadku kursu od marca 2020 roku.


Bezpośrednią przyczyną wyprzedaży walorów było obniżenie całorocznej prognozy zysków. Detalista ostrzegł, że niedawne zamieszki i grabieże we Francji doprowadziły do zakłóceń w funkcjonowaniu sklepów oraz wzrostu kosztów operacyjnych. Dyrektor finansowy Matthieu Malige przekazał, że łączny negatywny wpływ tych wydarzeń na dochód operacyjny wyniesie od 80 mln do 200 mln euro.
„Nasza grupa stoi w obliczu bezprecedensowej sytuacji we Francji” – powiedział prezes Carrefoura Alexandre Bompard w oświadczeniu wydanym we wtorek. Ostrzegł, że istnieje „duża niepewność” co do trendów w wydatkach konsumenckich i warunków, w jakich nasze sklepy będą mogły zostać ponownie otwarte.
„Wkraczając w decydującą dla handlu detalicznego fazę końca roku, sytuacja ta wywiera znaczący wpływ na wydatki konsumentów, które i tak już odczuwają presję rosnących kosztów energii” – dodał.
JPMorgan: brak wewnętrznej dynamiki
Opublikowane we wtorek wyniki finansowe za trzeci kwartał wykazały wzrost sprzedaży porównywalnej (LFL) o 2,3%, na co wpłynęła sprzedaż żywności i pozytywny wpływ rynków kluczowych. W ujęciu regionalnym sprzedaż wzrosła o 1,2% LFL we Francji, 2,1% LFL w Hiszpanii i 1,4% LFL w Brazylii. W segmencie pozostałych krajów grupa odnotowała wzrost sprzedaży LFL o 8,4%.
Carrefour zrewidował również prognozę skorygowanego zysku na akcję. Zamiast wcześniejszego wzrostu o 7–9%, spółka spodziewa się teraz stagnacji lub nieznacznej poprawy. Obniżyła także oczekiwania dotyczące wolnych przepływów pieniężnych netto. Wcześniej zakładała ich niewielki wzrost, a obecnie przewiduje nieznaczny spadek.

Obniżka prognoz wywołała wśród analityków pytania o to, czy wyzwania grupy ograniczają się jedynie do rynku francuskiego. Bank JPMorgan w swojej nocie zwrócił uwagę na „brak wewnętrznej dynamiki” w kluczowych rejonach działalności Carrefoura, wskazując na słabe wolumeny sprzedaży nie tylko we Francji, ale również w Hiszpanii i Brazylii.
Francja szykuje się na wielki protest. Wtedy lepiej nie być w Paryżu
Inicjatorzy sobotnich protestów we Francji przeciwko rosnącym kosztom życia potwierdzili w środę, że kolejna demonstracja w Paryżu odbędzie się 24 października. Jak poinformował ich przedstawiciel Benjamin Ball, pochód, który ma rozpocząć się na placu Bastylii, został zgłoszony władzom.
Weekendowe protesty przeciwko wysokim kosztom utrzymania we Francji w całym kraju wiązały się z gwałtownymi zamieszkami i grabieżami. Sytuacja również pozostawała napięta, gdy tydzień rozpoczął się w poniedziałek rano, również w Paryżu. Po zamieszkach wprowadzono lokalne godziny policyjne.
Bloomberg zwraca uwagę, że Carrefour jest pierwszym detalistą, który przedstawił finansowe skutki zamieszek we Francji. Firma prawdopodobnie mocno ucierpiała ze względu na dużą liczbę placówek zlokalizowanych w centrum Paryża i innych miast. Bompard ujawnił podczas telekonferencji z analitykami, że pierwszego dnia zamieszek ucierpiało około 50 sklepów sieci.
Według wstępnych szacunków w całej Francji splądrowano ponad 1,5 tys. sklepów. Atakowano też kościoły i ratusze. Tak spłonął słynny budynek w Limoges, zbudowany w 1883 roku. Przetrwał m.in. II wojnę światową, podczas której odegrał znaczącą rolę we francuskim ruchu oporu.






























































