REKLAMA

Brymora: Problem na rynkach zacznie się wtedy, kiedy będzie jasne, że inflacja wcale nie jest przejściowa

2021-07-11 09:01
publikacja
2021-07-11 09:01
Brymora: Problem na rynkach zacznie się wtedy, kiedy będzie jasne, że inflacja wcale nie jest przejściowa
Brymora: Problem na rynkach zacznie się wtedy, kiedy będzie jasne, że inflacja wcale nie jest przejściowa
fot. Andrey Popov / / Shutterstock

Im dłużej trwa pandemia, tym lepiej dla rynków. Widać to choćby po zachowaniu się polskich indeksów giełdowych, na przykład sWIG80 – powiedział PAP Krystian Brymora, dyrektor wydziału analiz i informacji Domu Maklerskiego BDM.

"Czwarta fala, nawet jeśli ją zobaczymy, nie będzie tak dotkliwa jak trzecia, a decyzje rządzących nie powinny być tak radykalne jak poprzednio. Obecne wzrosty zakażeń nie pociągają za sobą wzrostów liczby hospitalizowanych, co widać doskonale po Wielkiej Brytanii" – powiedział PAP Krystian Brymora, dyrektor wydziału analiz i informacji Domu Maklerskiego BDM.

Na świecie notuje się znowu rosnącą liczbę zachorowań. Jednak, zdaniem Krystiana Brymory, nie powinno się to przełożyć na rynki.

"Inwestorzy wprawdzie się przejmują, ale myślę, że niepotrzebnie. W zasadzie bowiem – im dłużej trwa pandemia, tym lepiej dla rynków" – powiedział.

Zwrócił uwagę choćby na zachowanie polskich indeksów giełdowych, w szczególności sWIG80, który po ponad 30-proc. zyskach w 2020 roku obecnie notuje podobną stopę zwrotu, co jest wynikiem wyraźnie lepszym niż zyski na dużych czy średnich firmach.

"Ponad 30 proc. kapitalizacji sWIG80 stanowią firmy przemysłowe, które okazały się beneficjentami pandemii. Okazało się, że konsumenci muszą wydać na coś pieniądze, a ograniczenia w sferze usług sprawiły, że popyt skierował się w kierunku dóbr przemysłowych. Stąd na przykład bierze się względna siła sWIG80" – powiedział.

Obecnie wartość indeksu sWIG80 jest o blisko 70 proc. wyższa niż była na początku 2020 r. W stosunku do połowy marca 2020 r. ten wzrost jest bliski 120 proc.

Zdaniem Krystiana Brymory, nie ma także dużego ryzyka, związanego ze wzrostem zachorowań w krajach azjatyckich. Obecnie kraje azjatyckie i południowoamerykańskie odpowiadają za >50 proc. globalnych przypadków, choć na początku 2021 roku wirus dominował w Europie i USA. Przy czym trzeba pamiętać, że globalna liczba przypadków jest blisko 50 proc. niższa od szczytu ostatniej fali w kwietniu.

"Nie widzę tam wyraźnego kryzysu epidemiologicznego" – stwierdził.

Jego zdaniem, sytuacja na rynkach pozostanie tak długo dobra, dopóki banki centralne będą utrzymywać niskie stopy procentowe. Do luźnej polityki monetarnej doszła również szybka reakcja rządów w pandemii, gdzie amerykańską gospodarkę zasiliły kwoty największe od II wojny światowej. Ekspansywna polityka monetarna i fiskalna to fundament obecnej hossy.

"Problem zacznie się wtedy, gdy wszyscy się zorientują, że w gospodarce jest zbyt dużo pieniądza i kiedy będzie jasne, że inflacja wcale nie jest przejściowa" – stwierdził Krystian Brymora.(PAP)

Autor: Marek Siudaj

ms/ jann/

Źródło:PAP
Tematy
Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Advertisement

Powiązane: Koronawirus na GPW i giełdach światowych

Komentarze (12)

dodaj komentarz
1984
To nie jest tak, że jak złoto rośnie z 1300$ do 1800$ to znaczy, że goniło inflację. Podobnie jak srebro przez lata (a nawet dekady) było niedoszacowane. Podobnie jest na rynku energetycznym. Tam najbardziej niedoszacowany jest uran. Po Fukushimie spadł z ok. 100$ do 20$ i utrzymywał sie na tym poziomie tak długo, że zaczęto To nie jest tak, że jak złoto rośnie z 1300$ do 1800$ to znaczy, że goniło inflację. Podobnie jak srebro przez lata (a nawet dekady) było niedoszacowane. Podobnie jest na rynku energetycznym. Tam najbardziej niedoszacowany jest uran. Po Fukushimie spadł z ok. 100$ do 20$ i utrzymywał sie na tym poziomie tak długo, że zaczęto zamykać kopalnie. Tak 2 czy 3 lata temu zrobiała jedna z większych firm na rynku jakim jest Cameco. Inne ograniczyły wydobycie. I co? Nic, bo manipulacje na tym rynku są możliwe dzięki zapasom. Brak ok. 20% surowca sprawił wzrost ceny z... 20$ do 30$ podczas gdy w/w Cameco za opłacalne uznaje 50$ i nie uruchomi produkcji az nie osiągną tego pułapu! Gdy uran zniknie z magazynów (kwestia kilku lat) cena znowu strzeli do ponad 100$ jak przed Fukushimą. Niezorientowani będą mówili o spekulacji, a w rzeczywistosci dopiero ten poziom będzie odpowiadał relacji popyt-podaż.

Podobnie jest na rynku gazu. Kilka ciepłych zim sprawiło, ze był wyjątkowo tani. A obecnie (czerwiec/lipiec) w Europie notuje rekordy. Jak tak dalej pójdzie średnia z 2021 może być najwyższa w historii. To przekłada sie na wzrost ceny prądu w "zazielenionej" (czyli walczącej z węglem) UE. Ostatnio 100 euro za MWh staje sie normą do czego poza w/w dołożyły się spekulacje na CO2. O paliwach samochodowych szkoda gadać... I tak krok po kroku zbliżamy się do katastrofy jakiej Europa nie widziała od lat 70-tych czyli kryzysu naftowego!
michalrus
Czy to nie jest tak, że rekordowo niski procent przechowywania oszczędności na koncie w banku na czarną godzinę w stosunku do giełdy jest powodem dla którego giełda radzi sobie tak dobrze zwłaszcza w bezpiecznych indeksach? Czy przy okazji podniesienia stóp procentowych nawet o 10-25 pb nie zawaliłby nam się rynek giełdowy Czy to nie jest tak, że rekordowo niski procent przechowywania oszczędności na koncie w banku na czarną godzinę w stosunku do giełdy jest powodem dla którego giełda radzi sobie tak dobrze zwłaszcza w bezpiecznych indeksach? Czy przy okazji podniesienia stóp procentowych nawet o 10-25 pb nie zawaliłby nam się rynek giełdowy przez nagłe granie na spadki? Czy nie pociągnie to za sobą drobnej korekty na nieruchomościach? Czy zapowiedź wzrostu stóp w USA wywołująca chwilowe korekty nie była idealnym przykładem uwypuklenia nastrojów? Złoto śmiało może spaść do 1500 USD. Jego cena na poziomie 1800 przy bazie 1300 w Q3 2019 sugerowałaby albo 20 procent spadku wartości pieniądza w dwa lata, albo jest miernikiem przewartościowania rynku. Zakładając realną inflację 10 procent tak złoto nam spuchło. To samo jest na giełdzie i w nieruchomościach. To się skończy. Dalszy dodruk tylko popycha kolejnych niedzielnych inwestorów do pompowania rynków w obawie przed inflacją. Tak jakby nie widząc, że wpychają się w jeszcze bardziej szalone bańki. Czy w polskich nieruchomościach jest bańka? Patrząc na ceny surowców to zdaje mi się, że akurat nieruchomości możliwe, że rosną w tempie inflacji i mają tyle samo hamulców co i motorów napędowych dla cen. Jednak jak rozleje się na nas korekta, która przyjdzie z ameryki po realnej podwyżce stóp, to mimo że u nas irracjonalna będzie mogła być bolesna dla inwestorów.
samsza
Inflacja, tak jak świat w rozumieniu kosmosu, nie będzie trwała wiecznie, kiedyś się to wszystko skończy.
Dlatego paradygmatem inflacji jest to, że jest "przejściowa"...
qonradx
Na razie bal na Titanicu trwa, orkiestra pięknie gra a załoga mówi ze przechył jest tylko chwilowy i zaraz się wszystko ustabilizuje. Problemy gospodarki UE są znacznie poważniejsze niż te związane tylko z koronakryzysem. UE wchodziła w kryzys już pod koniec 2019 i na poczatku 2020, zanim wybuchła epidemia, która tylko Na razie bal na Titanicu trwa, orkiestra pięknie gra a załoga mówi ze przechył jest tylko chwilowy i zaraz się wszystko ustabilizuje. Problemy gospodarki UE są znacznie poważniejsze niż te związane tylko z koronakryzysem. UE wchodziła w kryzys już pod koniec 2019 i na poczatku 2020, zanim wybuchła epidemia, która tylko spotęgowała problemy a nie je wywołała. A problemy są powazne. Zarzadzanie od kryzysu do Kryzysu. Społeczenstwo leni przyzwczajone do życia z transferów socjalnych, zalewajace UE fale analfabetów z Azji i Afryki, których a jakże, także trzeba utrzymywac transferami socjalnymi. Brak konkurencyjnosci i innowacyjnosci w gospodarce, bo który leń coś wymysłił, a tym pozostałym którym jeszcze się cos chce tez już sie nie chce bo i tak uwłaszcza sie na ich cięzkiej pracy urzędnicy. Wystarczy popatrzec na takie kraje jak Hiszpania Grecja Włochy, na krótkim pasku płacowym UE trzymajacych sie kurczowo niemieckiej nogi żeby zdać sobie sprawę z tego ze to już jest koniec. 2-3 lata i koniec balu. Rzady wykorzystują wszystkie dostepone instrumenty finansowe zeby stucznie pobudzić gospodarke ale z mizernym skutkiem, pompujac tylko bańke zadłużeniową i wciągajac zdrowe jeszcze gałęzie gospodarcze w kryzys obciazajac je kosztami ratowania (rozdawania) chorych. 2-3 lata i koniec mówię wam. Z Juleczkami i oskarkami potrafiacymi tylko konsumowac i wrzucać fotki na instagrama z zagranicznych wycieczek i podróży oplaconych przez rodziców, nic nie da sie stworzyć. Jakiej strategii nie zastosujesz, jakie plany nie bedziesz mial, ile pieniedzy nie rozdasz to stado małp i tak niczego nie wytworzy!
mknowak
Analfabeci i ignoranci ekonomiczni to są w UE i nie muszą do niej przyjeżdżać jak nie wierzysz to zobacz kto wygrywa wybory... i nie obrażaj migrantów bo oni potrafią liczyć lepiej niż większość "lokalsów"
basterek
Widzę że znasz twórczość Rolanda Baadera. Przybijam piątkę. Euro"pejska" socjalna dykatura skończy się co najmniej wojną domową. My jesteśmy przyzwyczajeni do biedy ale wyobraźmy sobie Hiszpana czy Włocha, któremu państwo zabiera cały majątek, bo ogłasza bankructwo.
gregory441 odpowiada basterek
cytując klasyka z YT "dobre czasy produkują słabych ludzi, słabi ludzie produkują ciężkie czasy, ciężkie czasy produkują twardych ludzi, a twardzi ludzie produkują dobre czasy". Z mojej strony dodam, że historycznie patrząc, to prze wroty w państwach dokonywały się przy poparciu (czytaj przebudzeniu) około cytując klasyka z YT "dobre czasy produkują słabych ludzi, słabi ludzie produkują ciężkie czasy, ciężkie czasy produkują twardych ludzi, a twardzi ludzie produkują dobre czasy". Z mojej strony dodam, że historycznie patrząc, to prze wroty w państwach dokonywały się przy poparciu (czytaj przebudzeniu) około 20% społeczeństwa. Można nieśmiało wnioskować, że te 20% to ani nie byli wieśniacy, ani mieszkańcy pałaców, a właśnie klasa średnia dostrzegająca, że pomimo wzrosu ilości pracy i kompetencji bezradnie tkwią w miejscu bezradnie patrząc jak najbogatsi się bogacą szybciej a biediedni i bierni zawodowo żyją na takim samym poziomie co klasa średnia.
mknowak odpowiada gregory441
Tylko że teraz klasy średniej u nas nie ma bo wyjechała.... zostali bogaci i biedni. Nie pisz tylko ze klasa średnia ot ci co zarabiają 4000 brutto.
lorelie odpowiada mknowak
czego tu szukasz komuchu z antify? wypad do Korei północnej ze swoimi imigrantami

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki