- Wpływy do budżetu państwa od wrocławian i w ogóle Dolnoślązaków zdecydowanie rosną między innymi dlatego, że ich dochody są wyższe - przyznaje Iwona Sługocka z Izby Skarbowej we Wrocławiu.
Potwierdzają to też dane Głównego Urzędu Statystycznego, który wyliczył, że średnie pensje mieszkańców Wrocławia są obecnie o 460 zł wyższe niż przed rokiem. Dzięki temu, że w portfelach mamy coraz więcej pieniędzy, stać nas na coraz więcej rzeczy, które jeszcze niedawno uznawaliśmy za luksusy. Właściciele dobrych restauracji zacierają ręce. Ostatnio nie narzekają na brak klientów, którzy znajdują pieniądze na wykwintną kolację przy świecach. - Stać nas na coraz bardziej wyszukane jedzenie - potwierdza Dariusz Bielec, menedżer restauracji Splendido w centrum Wrocławia.
Nie brakuje nam też gotówki na wypoczynek. Wycieczki samolotem do ciepłych krajów, o których jeszcze trzy lata temu wielu z nas mogło tylko pomarzyć, teraz stały się normą. - Chcemy latać. W tej chwili wycieczek z przelotem samolotem jest aż osiem razy więcej niż tych autokarowych. Są po prostu bardziej dla nas dostępne - ocenia Alina Chrzanowska, szefowa biura podróży Orbis. Grecja, Turcja czy Majorka to najpowszechniejsze kierunki naszych urlopów. Coraz więcej wrocławian wybiera też bardziej egzotyczne wycieczki, np. do Chin, Meksyku czy Indonezji. Ich ceny zaczynają się od 5 tys. zł za osobę.
Wzrost naszych dochodów odczuli też deweloperzy. - Struktura naszych klientów to w 80 procent Polacy, w większości z Dolnego Śląska, a tylko w 20 procentach osoby z zagranicy - mówi Anna Sieczkowska z wrocławskiego biura sprzedaży mieszkań i apartamentów Emmerson. Rośnie też dynamika sprzedaży wysokiej klasy samochodów. Według danych Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego, w tym roku ten wzrost sięgnął 10 procent. Na dwuletnie auto dobrej klasy, warte około 70 tysięcy zł, mogą sobie pozwolić nawet dwudziestokilkulatkowie.
- Ciężko pracuję, ale wyraźnie żyje mi się lepiej - przyznaje Rafał Białek, 28-letni menedżer firmy Motobi, działającej pod Wrocławiem. - Urlop spędziłem w Chinach. W przyszłym roku planuję kupić sobie motocykl "Harley-Davidson" - opowiada. Białek jest magistrem zarządzania, zna języki obce. W firmie, która handluje skuterami, odpowiada m.in. za zamawianie towaru, ustalanie warunków umów z fabrykami, które produkują małe motocykle, i sieć sprzedaży. Nie chce zdradzić, ile dokładnie zarabia. Twierdzi jednak, że to właśnie ludzie w jego wieku biją teraz rekordy, jeśli chodzi o wysokość pensji. - Są zaradni, pełni pomysłów i energii - tłumaczy.
POLSKA Gazeta Wrocławska
Janusz Krzeszowski
























































