REKLAMA

Błędy finansowe Polaków (4)

2009-07-09 06:00
publikacja
2009-07-09 06:00
Dla tych, którzy nie czytali poprzednich części – przypomnienie. „Newsweek” nr 10 z 8 marca br. pisze o ofiarach Franka Sz. Polacy uczą się ekonomii tracąc majątek swojego życia, oszukani przez wszystkich. Ten reportaż to nie tylko symboliczny zapis zachowań i decyzji finansowych, ale też idealny podręcznik typu index inversum – elementarz błędów finansowych, których nie powinno się popełniać. Dziś kolejne błędy w decyzjach inwestycyjnych.

Błąd Nr 9
Zyski i straty to nie tylko szczęście lub pech. To ciężka praca pod tytułem „zarządzanie kapitałem”
„Kamil ułożył nam portfel inwestycyjny. 30% fundusz ochrony kapitału, reszta na różnych funduszach akcyjnych, 10% na lokacie.” Planowanie finansowe jest obiektywne i neutralne, to nie jest łut szczęścia lub pech. Dopiero na końcu planowania finansowego przedstawione i zidentyfikowane zostaną produkty w celu zoptymalizowania sytuacji i rozwiązań finansowych.

Wyniki planowania finansowego będą udokumentowane pisemnie i powinny być również możliwe do zrealizowania poprzez osoby trzecie. Długotrwały efekt planowania finansowego pojawia się dopiero wtedy, kiedy plan finansowy jest ciągle dopasowywany do zmieniających się instrumentów i – kiedy można skontrolować efekty i konsekwencje podjętych działań. Doradca finansowy widzi zatem swoje zadanie przede wszystkim w tym, aby ujmować całą sytuację finansową klienta, a nie tylko częściowo – w jednym aspekcie. Dotyczy to również porady – ma nią być objęta cała kondycja finansowa, a nie jej wycinek. Doradca finansowy to finansowy lekarz klienta, a także uczciwy makler, zajmujący się managementem majątku klienta. Zakłada to dwa poziomy działania – stworzenie planu finansowego i zarządzanie majątkiem klienta.

Pogłębiona znajomość poszczególnych instrumentów finansowych, a także podatkowych konsekwencji stosowania takich instrumentów finansowych, pozwala zbudować optymalny plan finansowy. W Niemczech i Austrii takiego doradcę określa się mianem finansowego ekonomisty. Aspekt doradczy pracy polega na kombinacji różnych instrumentów finansowych oraz na praktycznym podejściu pozwalającym na zrealizowaniu ustalonych planów finansowych. Nieodłączną częścią jest kontrolowanie funkcjonowania instrumentów finansowych tak, aby wszystkie osobiste i rodzinne cele klienta zostały zrealizowane. Innymi słowy, diagnoza potrzeb i następnie zastosowanie różnego rodzaju analiz i alternatywnych rozwiązań problemów są zatem główną częścią planowania finansowego.

Z opisanych czynności wynika, że bohaterowie reportażu mieli jedynie plan inwestycyjny, a nie plan finansowy całości przepływów finansowych. Gdyby dołączyli strategię zabezpieczenia przed stratą, to przesunięcie na lokaty pozostałych 90% uchroniłoby ich przed problemami.

Błąd Nr 10
Consumare necessitum est – czyli niech żyje konsumpcja!!!
„Na ratę idzie cała pensja Anki 3000 zł. Na życie zostaje moje 6000 zł.” Nasi bohaterowie zarabiali – pan 6000 zł i pani 3000 zł, czyli 108 000 zł rocznie. Z tych pieniędzy nie udało się zagospodarować nic na cele inne niż radosna, szeroko pojęta konsumpcja. Konsumpcja przy dochodach 9000 zł miesięcznie wychodzi 2250 zł na członka rodziny (rodzice i dwójka dzieci). Chciałbym zauważyć, że około 75% Polaków zarabia poniżej średniej krajowej (ca 3200 zł) i utrzymuje z tego często rodzinę 3-osobową. Doradcy sugerują, żeby 30% przeznaczać na inwestycje różnego rodzaju, ponieważ każdy ma przecież różne potrzeby finansowe średnio- i długoterminowe. W reportażu nie ma informacji, ile lat trwały takie zarobki bohaterów, ale przyjrzyjmy się w tabelce wyliczeniom, jakie efekty finansowe da odkładanie 2000 zł miesięcznie na przestrzeni od roku do 10 lat przy stopie zwrotu od 5 do 12% rocznie.



Przy wykorzystaniu koniunktury lat ubiegłych – gdyby regularnie inwestowali 2000 zł, mieliby po 10 latach przy 7% ca 348 000 zł, przy 10% ca 413 000 zł, a przy 12% około 464 000 zł. Niewątpliwie bohaterowie stracili część dorobku swojego życia, ale nie są to bynajmniej pieniądze ze sprzedaży mieszkania. To, co stracili wcześniej, jest stratą dwukrotnie wyższą – ale jakoś nie niepokoi ich to za bardzo. Strata 464 678 zł wydaje się im mniej ważna niż 285 000 – które stracili, bo niepotrzebnie zamienili jednostki uczestnictwa na pieniądze. Co więcej – tę stratę należy traktować poważnie. Gdyby przez kilka lat zarządzali rosnącym kapitałem – mieliby wiedzę, informacje oraz umiejętności potrzebne do zarządzania kapitałem w przyszłości. To pozwoliłoby również uniknąć strat, kiedy pojawił się duży kapitał.

Bohaterowie reportażu zaczęli się nawet zastanawiać nad przewalutowaniem kredytu. 800 000 kredytu na 30 lat po kursie 2,33, rata 3,200 zł – oprocentowanie wychodzi na poziomie 2,6%. Ten sam kredyt w złotówkach na 8% kosztuje 5870 zł, ale bohaterowie nie myślą, że należy się oswoić z takim wydatkiem. 800 000 zł po 2,33 to 343 347 CHF. Rata we frankach około 1373 CHF. Gdy frank był po 3,3, rata wynosiła 4530 zł, a więc aż 1339 zł mniej niż w złotówkach. Mogliby płacić w CHF nawet po kursie 4,28 i dopiero wtedy byłaby to rata w wysokości złotówkowej. Co więcej, po 18 miesiącach płacenia rat mieli jeszcze 331 784 franków do zapłaty. Przewalutowanie po kursie 3,3 daje rewelacyjny rezultat. Mieli 800 000 zł długu, ale dzięki „mądrej” panice popartej kłótniami domowymi będą mieć teraz 331 784 x 3,3 zł = 1 094 889 długu. Przy 8% kredycie w złotówkach rata będzie wynosić 8033,91. Nie wiem, jak mają to spłacać, skoro po utracie pracy przez Ankę mają tylko 6000 zł do dyspozycji, a rata 4200 wydaje się za duża?

Błędy finansowe Polaków - część 1
Błędy finansowe Polaków - część 2
Błędy finansowe Polaków - część 3

Lista błędów jest tak samo długa jak reportaż, bo każde zdanie opisuje kolejne „genialne” zachowania i pomysły finansowe naszych bohaterów. Nie da się omówić tego w jednym tekście – bo przekracza ramy tekstu komentującego. Ten rewelacyjny reportaż nadaje się doskonale na podręcznik błędów dla doradców finansowych – będą wiedzieć, czego i w jaki sposób nie robić! Stratę 285 000 zł można odrobić w rok lub 2–3 lata. Sposobów i metod na to jest mnóstwo, zależą tylko od aktywności życiowej i chęci działania. I każdy może to osiągnąć pod okiem doradcy lub menedżera aktywności zawodowej. Opisywane małżeństwo pozostanie jednak pewnie z poczuciem krzywdy do końca swoich dni – nie uwierzy już żadnemu doradcy ani mnie.

Ich przykład jest symbolicznym zapisem decyzji wielu Polaków, którym brakuje edukacji finansowej. Moi studenci na podstawie reportażu Igora Miecika i Agaty Jankowskiej piszą swoje własne finansowe plany życiowe. A ja powtarzam im do znudzenia moją maksymę doradcy – każdy ma prawo tracić własne pieniądze w sposób, który uzna za właściwy, i w tempie, które przyjmie za dogodne. „Chcącemu nie dzieje się krzywda” – jak pisał parę lat temu Arystoteles w Etyce Nikomachejskiej. Ale skoro dziś nie ma czasu nawet, żeby uczyć się o zarządzaniu własnymi pieniędzmi – to kto by czytał Greków. Starożytnych na dodatek. A przez prawie dwa i pół tysiąca lat „był czas przywyknąć”...

dr Andrzej Fesnak, EFC

Odwiedź również sekcję Ubezpieczenia Portalu Bankier.pl
Źródło:

Do pobrania

bledytabjpg
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (10)

dodaj komentarz
~Wolnośc słowa
Jest takie przysłowie chińskie: "Jeśli twierdzisz, że czegoś nie da się zrobić, nie przeszkadzaj temu, który właśnie to robi"
opiekuninwestora.pl
Bardzo na miejscu to przysłowie...

Ja wyznaję z kolei tezę, że istnieje pewien rodzaj wiedzy. Opisać go można tak: "Nie wiem, że nie wiem." Tzn. jestem świadom, że istnieją rzeczy, o których nie wiem. I nie neguję tego, że one są, mimo, że ich jeszcze nie widziałem.

Czy dało się zarobić
Bardzo na miejscu to przysłowie...

Ja wyznaję z kolei tezę, że istnieje pewien rodzaj wiedzy. Opisać go można tak: "Nie wiem, że nie wiem." Tzn. jestem świadom, że istnieją rzeczy, o których nie wiem. I nie neguję tego, że one są, mimo, że ich jeszcze nie widziałem.

Czy dało się zarobić w funduszach kilkanaście procent rocznie w długim okresie (np. 10 lat)? Opublikowaliśmy przykładowe wyniki: opiekuninwestora.pl/wyniki,0,866.htm (przykład historycznych wyników przykładowej strategii inwestowania).
~uzależniony
Jest wolny rynek i każdy robi i czyta to co chce - na szczęście. A ty przestań pisać i wtrącać się tam gdzie sam nie chcesz być.
Jest takie przysłowie chińskie: "Jeśli twierdzisz, że coś nie da się zrobić, nie przeszkadzaj temu, który właśnie to robi" !!!!
~ENDO
Artykuł napisany jednym wielkim bełkotem, wstyd dla Pana DOKTORA i jeszcze to "Ich przykład jest symbolicznym zapisem decyzji wielu Polaków, którym brakuje edukacji finansowej."- Panie DOKTOR ( bo na doktora to Pan nie zasługuje) powinien Pan wiedzieć, że zawód DORADCY FINANSOWEGO w Polsce nie istnieje to mit !Artykuł napisany jednym wielkim bełkotem, wstyd dla Pana DOKTORA i jeszcze to "Ich przykład jest symbolicznym zapisem decyzji wielu Polaków, którym brakuje edukacji finansowej."- Panie DOKTOR ( bo na doktora to Pan nie zasługuje) powinien Pan wiedzieć, że zawód DORADCY FINANSOWEGO w Polsce nie istnieje to mit ! Ludzie po różnego rodzaju szkołach wogóle nie związanych z ekonomią, biorą się za doradztwo ! Jak na DR przystało powinien Pan wiedzieć , że zawód ten wszędzie na świecie jest regulowany prawnie i wymaga zdania trudnych egzaminów, niestety w Polsce jak ze wszystkim doradcą się zostaje z mianowania, rodzinnych koligacji lub też z innych układów. Prawda jest taka, że doradcy potrafią miesięcznie z prowizji wyciągnąć 30 000 - 40 000 zł, więc pieniądze kuszą, a tak naprawdę nie ma opcji żeby kryterium przyjęcia do pracy w charakterze doradcy było być po prostu dobrym w doradzaniu. Sam rozmawiałem, w bankach, w "firmach doradczych" z tymi pseudo doradcami,a ponieważ znam się na rzeczy ( drugi poziom CFA zaliczony) to śmiech mnie ogarnia pusty, jak słyszę odpowiedz na pytanie Czy będzie możliwa spłata kredytu w walucie, w którym się go zaciągnęło ( gdzie rekomendacja KNF już była dawno znana iż taka możliwość będzie), że takiej opcji nie będzie bo BANKI się na to nie zgodzą ! Bua ha ha to ja, będąc w Polsce od czasu do czasu, w sumie można powiedzieć, że często jestem w kraju i co nie jest w moich zawodowych kompetencjach (bo polska nie jest moim miejscem pracy) wiem o rekomendacji KNF. Tyle ode mnie w tym temacie ! Polska to kraj nepotycznych pseudo fachowców !
~do ENDO -LAIK

No i co? Jesteś taki sam jak Ci doradcy finansowi. Skończyłeś CFA? i co ?
Rekomendacja to nie nakaz, to nie ustawa. Banki nie musza się podporządkować. Zresztą wystarczyło wstawić stawki zaporowe za ankesy i po rekomendacji. Kolejny martwy przepis. BANKI SIĘ "NIE ZGODZIŁY". Nikt nie przewidzi przyszłości

No i co? Jesteś taki sam jak Ci doradcy finansowi. Skończyłeś CFA? i co ?
Rekomendacja to nie nakaz, to nie ustawa. Banki nie musza się podporządkować. Zresztą wystarczyło wstawić stawki zaporowe za ankesy i po rekomendacji. Kolejny martwy przepis. BANKI SIĘ "NIE ZGODZIŁY". Nikt nie przewidzi przyszłości prawnej w tym kraju :) pozdrawiam wszystkich. LAIK
~rk
A może doczytasz pajacu w tekście dłuuugi akapit o koniecznym wykształceniu doradcy także w Polsce i ilu ich jest prawdziwych. Co komentujesz i krytykujesz pieniaczu, kiedy właśnie jest o tym pół artykułu. Taki z ciebie "czytelnik "jak ci doradcy, o których piszesz.
~mial5
Absolutnie się zgadzam z autorem, umiejętność zarządzania własnym kapitałem nawet u ludzi po studiach jest żenująca. Wiem to ponieważ jestem doświadczonym finansistą / nie pracuję w banku ani podobnej instytucji/.
Sam zarabiam około 3 średnie krajowe ale mam 4 dzieci i zona od
Absolutnie się zgadzam z autorem, umiejętność zarządzania własnym kapitałem nawet u ludzi po studiach jest żenująca. Wiem to ponieważ jestem doświadczonym finansistą / nie pracuję w banku ani podobnej instytucji/.
Sam zarabiam około 3 średnie krajowe ale mam 4 dzieci i zona od 15 lat jest menedżerem domowego ogniska. Dzisiaj jestem milionerem w Euro, absolutnie jest to możliwe, dużo inwestowałem przez 20 lat dotychczasowej pracy, często małe kwoty a dzisiaj to są miliony. Przyjąłem zasadę którą polecam wszystkim, że nie ważne jest ile sie zarabia a ważne jest jak się wykorzystuje zarobione pieniądze. Ogromna wiekszość ludzi mylnie sądzi, że dorobi się kiedy bedzie więcej zarabiać to nie jest prawdą. Rozsądnie gospodarując zarabianymi pieniędzmi nawet relatywnie nie takimi dużymi można sie dorobić majątku, ale trzeba umieć. A ta umiejetność jest dość rzadka. Wielu dyletantów ma jednak przekonanie, że umie to robić, a ja wiem, że nie mają o tym pojęcia. I jeszcze jedno nie jestem doradcą.
~rafa.fan
ludzie którzy nie znają się na giełdzie nie powinni inwestować. niech nikt mi nie mówi, że jak ktoś próbuje inwestować na własną rękę bo nie chce płacić prowizji, a nie ma zielonego pojęcia o tym, za co się zabiera, to nie jest chciwy. jest chciwy i na dodatek głupi! bo duże, doświadczone towarzystwo funduszy ludzie którzy nie znają się na giełdzie nie powinni inwestować. niech nikt mi nie mówi, że jak ktoś próbuje inwestować na własną rękę bo nie chce płacić prowizji, a nie ma zielonego pojęcia o tym, za co się zabiera, to nie jest chciwy. jest chciwy i na dodatek głupi! bo duże, doświadczone towarzystwo funduszy inwestycyjnych, takie jak chociażby aviva, czyli dawne cu wie, że jak są spadki na giełdzie i nawet trochę straci na inwestycji to trzeba przeczekać, a nie w popłochu sprzedawać akcje. trzeba wiedzieć jak się na giełdzie zachować, trzeba znać jej mechanizmy, trzeba "czuć" gospodarkę. bo o szczęściu czy pechu można mówić jak się gra np. w totolotka.
~Pawel odpowiada ~rafa.fan
A ja mam odmienne zdanie, a to dlatego że ten co doradza swoją prowizje ciuła na nie zyskach tylko co miesięcznej kwocie czy to 5 zł czy ile nie ma znaczenia. To dopiero przeczy prawom rynku bo gdzie indziej masz taką sytuacje. Jak coś kupujesz to nikt nie sprzedaje Ci obietnicy (popartej wiedzą i wieloletnim doświadczeniem A ja mam odmienne zdanie, a to dlatego że ten co doradza swoją prowizje ciuła na nie zyskach tylko co miesięcznej kwocie czy to 5 zł czy ile nie ma znaczenia. To dopiero przeczy prawom rynku bo gdzie indziej masz taką sytuacje. Jak coś kupujesz to nikt nie sprzedaje Ci obietnicy (popartej wiedzą i wieloletnim doświadczeniem lub nie) że Ci w zamian coś da (sprzeda). Dlatego wole sam spróbować i nawet tracąc będę świadom że to JA straciłem a nie finansista który mi "sprzeda" kolejną obietnice, a ta że nie wyszła no cóż nie została przewidziana taka opcja. Dodam jeszcze że planuje to już od pół roku nie jestem ekonomistą ale skończyłem politechnikę i staram się skrupulatnie śledzić wszelkie informacje dotyczące GPW i sposobu na inwestycje.
~Dodo
Co to za analiza kiedy pan na poważnie przewiduje że przez 10 lat można realnie zarobić średnio po 12% rocznie? Chba że bęzie 10% inflacji!
Poza tym co z pana za "naukowiec" doktor ekonomii kiedy porónujesz pan czyjeś dochody netto (3000 zł + 6000zł) ze średnią krajową któa jak wiadomo jest podawana brutto.
Co to za analiza kiedy pan na poważnie przewiduje że przez 10 lat można realnie zarobić średnio po 12% rocznie? Chba że bęzie 10% inflacji!
Poza tym co z pana za "naukowiec" doktor ekonomii kiedy porónujesz pan czyjeś dochody netto (3000 zł + 6000zł) ze średnią krajową któa jak wiadomo jest podawana brutto. Te śrenie 3200 zł dają netto niecałe 2300 zł.
Nie odróżniasz pan netto od brutto?

Powiązane: Budżet rodziny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki