Błąd Nr 9
Zyski i straty to nie tylko szczęście lub pech. To ciężka praca pod tytułem „zarządzanie kapitałem”
„Kamil ułożył nam portfel inwestycyjny. 30% fundusz ochrony kapitału, reszta na różnych funduszach akcyjnych, 10% na lokacie.” Planowanie finansowe jest obiektywne i neutralne, to nie jest łut szczęścia lub pech. Dopiero na końcu planowania finansowego przedstawione i zidentyfikowane zostaną produkty w celu zoptymalizowania sytuacji i rozwiązań finansowych.
Wyniki planowania finansowego będą udokumentowane pisemnie i powinny być również możliwe do zrealizowania poprzez osoby trzecie. Długotrwały efekt planowania finansowego pojawia się dopiero wtedy, kiedy plan finansowy jest ciągle dopasowywany do zmieniających się instrumentów i – kiedy można skontrolować efekty i konsekwencje podjętych działań. Doradca finansowy widzi zatem swoje zadanie przede wszystkim w tym, aby ujmować całą sytuację finansową klienta, a nie tylko częściowo – w jednym aspekcie. Dotyczy to również porady – ma nią być objęta cała kondycja finansowa, a nie jej wycinek. Doradca finansowy to finansowy lekarz klienta, a także uczciwy makler, zajmujący się managementem majątku klienta. Zakłada to dwa poziomy działania – stworzenie planu finansowego i zarządzanie majątkiem klienta.
Pogłębiona znajomość poszczególnych instrumentów finansowych, a także podatkowych konsekwencji stosowania takich instrumentów finansowych, pozwala zbudować optymalny plan finansowy. W Niemczech i Austrii takiego doradcę określa się mianem finansowego ekonomisty. Aspekt doradczy pracy polega na kombinacji różnych instrumentów finansowych oraz na praktycznym podejściu pozwalającym na zrealizowaniu ustalonych planów finansowych. Nieodłączną częścią jest kontrolowanie funkcjonowania instrumentów finansowych tak, aby wszystkie osobiste i rodzinne cele klienta zostały zrealizowane. Innymi słowy, diagnoza potrzeb i następnie zastosowanie różnego rodzaju analiz i alternatywnych rozwiązań problemów są zatem główną częścią planowania finansowego.
Z opisanych czynności wynika, że bohaterowie reportażu mieli jedynie plan inwestycyjny, a nie plan finansowy całości przepływów finansowych. Gdyby dołączyli strategię zabezpieczenia przed stratą, to przesunięcie na lokaty pozostałych 90% uchroniłoby ich przed problemami.
Błąd Nr 10
Consumare necessitum est – czyli niech żyje konsumpcja!!!
„Na ratę idzie cała pensja Anki 3000 zł. Na życie zostaje moje 6000 zł.” Nasi bohaterowie zarabiali – pan 6000 zł i pani 3000 zł, czyli 108 000 zł rocznie. Z tych pieniędzy nie udało się zagospodarować nic na cele inne niż radosna, szeroko pojęta konsumpcja. Konsumpcja przy dochodach 9000 zł miesięcznie wychodzi 2250 zł na członka rodziny (rodzice i dwójka dzieci). Chciałbym zauważyć, że około 75% Polaków zarabia poniżej średniej krajowej (ca 3200 zł) i utrzymuje z tego często rodzinę 3-osobową. Doradcy sugerują, żeby 30% przeznaczać na inwestycje różnego rodzaju, ponieważ każdy ma przecież różne potrzeby finansowe średnio- i długoterminowe. W reportażu nie ma informacji, ile lat trwały takie zarobki bohaterów, ale przyjrzyjmy się w tabelce wyliczeniom, jakie efekty finansowe da odkładanie 2000 zł miesięcznie na przestrzeni od roku do 10 lat przy stopie zwrotu od 5 do 12% rocznie.

Przy wykorzystaniu koniunktury lat ubiegłych – gdyby regularnie inwestowali 2000 zł, mieliby po 10 latach przy 7% ca 348 000 zł, przy 10% ca 413 000 zł, a przy 12% około 464 000 zł. Niewątpliwie bohaterowie stracili część dorobku swojego życia, ale nie są to bynajmniej pieniądze ze sprzedaży mieszkania. To, co stracili wcześniej, jest stratą dwukrotnie wyższą – ale jakoś nie niepokoi ich to za bardzo. Strata 464 678 zł wydaje się im mniej ważna niż 285 000 – które stracili, bo niepotrzebnie zamienili jednostki uczestnictwa na pieniądze. Co więcej – tę stratę należy traktować poważnie. Gdyby przez kilka lat zarządzali rosnącym kapitałem – mieliby wiedzę, informacje oraz umiejętności potrzebne do zarządzania kapitałem w przyszłości. To pozwoliłoby również uniknąć strat, kiedy pojawił się duży kapitał.
Bohaterowie reportażu zaczęli się nawet zastanawiać nad przewalutowaniem kredytu. 800 000 kredytu na 30 lat po kursie 2,33, rata 3,200 zł – oprocentowanie wychodzi na poziomie 2,6%. Ten sam kredyt w złotówkach na 8% kosztuje 5870 zł, ale bohaterowie nie myślą, że należy się oswoić z takim wydatkiem. 800 000 zł po 2,33 to 343 347 CHF. Rata we frankach około 1373 CHF. Gdy frank był po 3,3, rata wynosiła 4530 zł, a więc aż 1339 zł mniej niż w złotówkach. Mogliby płacić w CHF nawet po kursie 4,28 i dopiero wtedy byłaby to rata w wysokości złotówkowej. Co więcej, po 18 miesiącach płacenia rat mieli jeszcze 331 784 franków do zapłaty. Przewalutowanie po kursie 3,3 daje rewelacyjny rezultat. Mieli 800 000 zł długu, ale dzięki „mądrej” panice popartej kłótniami domowymi będą mieć teraz 331 784 x 3,3 zł = 1 094 889 długu. Przy 8% kredycie w złotówkach rata będzie wynosić 8033,91. Nie wiem, jak mają to spłacać, skoro po utracie pracy przez Ankę mają tylko 6000 zł do dyspozycji, a rata 4200 wydaje się za duża?
| Błędy finansowe Polaków - część 1 | |
| Błędy finansowe Polaków - część 2 | |
| Błędy finansowe Polaków - część 3 |
Lista błędów jest tak samo długa jak reportaż, bo każde zdanie opisuje kolejne „genialne” zachowania i pomysły finansowe naszych bohaterów. Nie da się omówić tego w jednym tekście – bo przekracza ramy tekstu komentującego. Ten rewelacyjny reportaż nadaje się doskonale na podręcznik błędów dla doradców finansowych – będą wiedzieć, czego i w jaki sposób nie robić! Stratę 285 000 zł można odrobić w rok lub 2–3 lata. Sposobów i metod na to jest mnóstwo, zależą tylko od aktywności życiowej i chęci działania. I każdy może to osiągnąć pod okiem doradcy lub menedżera aktywności zawodowej. Opisywane małżeństwo pozostanie jednak pewnie z poczuciem krzywdy do końca swoich dni – nie uwierzy już żadnemu doradcy ani mnie.
Ich przykład jest symbolicznym zapisem decyzji wielu Polaków, którym brakuje edukacji finansowej. Moi studenci na podstawie reportażu Igora Miecika i Agaty Jankowskiej piszą swoje własne finansowe plany życiowe. A ja powtarzam im do znudzenia moją maksymę doradcy – każdy ma prawo tracić własne pieniądze w sposób, który uzna za właściwy, i w tempie, które przyjmie za dogodne. „Chcącemu nie dzieje się krzywda” – jak pisał parę lat temu Arystoteles w Etyce Nikomachejskiej. Ale skoro dziś nie ma czasu nawet, żeby uczyć się o zarządzaniu własnymi pieniędzmi – to kto by czytał Greków. Starożytnych na dodatek. A przez prawie dwa i pół tysiąca lat „był czas przywyknąć”...
dr Andrzej Fesnak, EFC
Odwiedź również sekcję Ubezpieczenia Portalu Bankier.pl


























































