REKLAMA

Błędy finansowe Polaków (2)

2009-06-02 06:00
publikacja
2009-06-02 06:00
Nieprzygotowani kompletnie do jakichkolwiek działań na rynku finansowym. Bez żadnej wiedzy i kompetencji, bez planów finansowych, ale chytrzy i pazerni. Chcieliby zysków, nie ponosząc ani odpowiedzialności, ani kosztów zarządzania. Robią wszystkie możliwe błędy i obwiniają cały świat. Tylko oni sami pozostają niewinni, biedni i oszukani...

Błąd Nr 4
Brak planu B i długoterminowej perspektywy


„Gdybyśmy nadal trzymali pieniądze w funduszach, nie mielibyśmy nic. ...Islandia zbankrutowała. Ludzie, którzy trzymali pieniądze na lokatach bankowych, stracili wszystkie oszczędności. Nie mieści mi się to w głowie...”

Najprawdziwsze jest tu ostanie zdanie. Strata w funduszach jest tylko wtedy, gdy się ją realizuje. To tak jak strata i papierowe zyski w księgowości. Jeżeli kupiłem 1000 jednostek uczestnictwa po 10 zł, to mam 10 000 zł w jednostkach. Jeżeli wartość spada do 1 zł, to mam 1000 zł w jednostkach, ale nadal 1000 jednostek. A to oznacza, że jak znowu pójdą w górę – co jest w czasie oczywiste – to zarobię i odrobię straty. Aby odrobić je najszybciej, powinienem stosować efekt uśrednienia.

W momencie gdy jednostki są po 1zł, dokupić za np. 500 zł jeszcze 500 jednostek. Jeżeli teraz jednostki wzrosną do 7 zł, to mam 1500 x 7 = 10 500 zł, czyli odzyskałem kapitał. Gdybym kupił 1000 dodatkowych, miałbym 2000 x 7 = 14 000 zł przy nakładzie 11 000 zł, a zatem zarobiłbym 3000 zł, mimo że ceny wyjściowe były po 10, a teraz są po 7 zł. Zgadzam się w zupełności z bohaterem reportażu, że nie rozumie, jak można stracić lokatę. Prawda jest niestety taka, że pieniądze w banku można stracić zawsze, a w funduszu nigdy – mówiąc w uproszczeniu.

Od dnia 28 listopada 2008 roku mamy podwyższony limit gwarancji. Pieniądze w banku są chronione w 100% do wysokości 50 000 euro. Reszta w przypadku upadłości wchodzi w masę upadłościową, z której opłacany jest ZUS, Urząd Skarbowy, pensje pracowników, telekomunikacja etc. Właściciel pieniędzy nie otrzymuje zatem nic więcej. Z miliona euro zrobi się legalnie 50 000 euro. W przypadku funduszu inwestycyjnego właścicielem jednostek jest zawsze wpłacający właściciel, a jednostki są w posiadaniu depozytariusza i nigdy nie wchodzą w masę upadłościową TFI.

Błąd Nr 5
Za moje decyzje odpowiedzialność ponoszą inni


„Straciliśmy ponad połowę dorobku życia i mamy do spłacenia 30 lat kredytu. Taki jest bilans inżynierii finansowej.”

Smutna i straszna wiadomość dla wszystkich – 16 lutego 2009 w Warszawie policja odkryła makabryczny mord. Student zamordował i poćwiartował kobietę. Takie oto są skutki studiowania. Choć brzmi to ponuro – jeden i drugi wniosek jest tak samo logiczny i fałszywy. W logice w przypadku implikacji fałszywe wnioski są tylko wtedy, kiedy z prawdziwych przesłanek dochodzi się do fałszywych wniosków.

Strata połowy dorobku życia jest faktem tak jak morderstwo, ale z tego dla normalnego zdroworozsądkowego człowieka nie płynie wniosek, że winna jest inżyniera finansowa lub studiowanie. Dla każdego terapeuty, trenera, doradcy czy konsultanta płynie tu inny wniosek. Osoba, która się tak wypowiada – uważa, że nie ponosi odpowiedzialności za swoje decyzje i chętnie zrzuca ją na innych. Gdy wyniki i efekty decyzji są pozytywne – zapomina o sprawie. Ale gdy są negatywne – ma pretensje. Oczywiście do innych – nie do siebie!

Błąd Nr 6
Kompetencje versus relacje, czyli mój szwagier przy wódce zna się na wszystkim ...


„Wczoraj na rodzinnym grillu Marysia, kuzynka mojej żony, przyprowadziła swojego Kamila. ...Wcielenie sukcesu, przed trzydziestką, doradca finansowy...”

Nie zamierzam tu bronić ani ganić doradcy Kamila, ale nasuwa mi się tu kilka uwag. Podejrzewam, że był to raczej agent ubezpieczeniowy niż doradca finansowy. Agent sprzedaje swój produkt. Doradca finansowy robi plan finansowy, który pokazuje zawsze kilka wariantów, i ewentualnie sprzedaje to, co wynika z planu. Gdyby reportażowa Ania usłyszała, że należy jej amputować nogę lub usunąć nerkę, pewnie rodzina podjęłaby słuszną decyzję skonsultowania z innym specjalistą i zapewne szukałaby według kryteriów kompetencji, a nie „szwagierskich”.

Chłopak kuzynki to niewątpliwie ważna relacja rodzinna, ale może niekoniecznie wskazująca na kompetencje w przypadku powierzenia dorobku życia – jak twierdzili bohaterowie reportażu. Ja chociaż jestem doradcą finansowym i trenerem finansowym – osobiście znam kilku hydraulików, którzy przy piwie chętnie rozmawiają o pieniądzach. Są o wiele tańsi ode mnie. Chłopcy za parę butelek opowiedzą wszystko, co wiedzą o finansach. Brzmi to może brutalnie – ale w przypadku dorobku życia powinny być brane pod uwagę kompetencje – a nie relacje rodzinne. Nie rodzina chroni i pomnaża kapitał, lecz wiedza i umiejętności właściciela oraz jego doradcy.

Błędy finansowe Polaków - część 1
Błędy finansowe Polaków - część 3
Błędy finansowe Polaków - część 4
Ta prawda jest szczególnie trudna do akceptacji. Oczywiście można wnioskować na podstawie reguły zaufania – że można powierzyć się w ręce specjalisty i nie mieć już problemu. Ale brutalna rzeczywistość jest inna. Doradca tak odpowiada za efekt finansowy inwestycji, jak adwokat za wygrany proces! Klient ma poznać różne możliwości i ryzyko z nimi związane, ale decyzję podejmuje sam i nie może zasłaniać się doradcą finansowym i jego inżynierią. Doradca pracuje przede wszystkim z wyobraźnią finansową klienta. Ale co ma zrobić, jeżeli klientowi jej brak? Odpowiesz sobie zapewne sam Czytelniku,

dr Andrzej Fesnak, EFC

Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Advertisement

Komentarze (14)

dodaj komentarz
~Katarzyna
Calkowicie sie z Panem zgadzam :-) Bravo ! My polacy przez 50 lat komunizmu nauczylismy sie totalnego braku odpowiedzialnosci za co kolwiek. I jak jest cos dobrze to wszyscy sie chca pod tym podpisac, ale jak juz cos idzie nie w tym kierunku, w ktorym bylo zakladane, to nie moja wina .....artykul napisany bardzo przystepnym jezykiem Calkowicie sie z Panem zgadzam :-) Bravo ! My polacy przez 50 lat komunizmu nauczylismy sie totalnego braku odpowiedzialnosci za co kolwiek. I jak jest cos dobrze to wszyscy sie chca pod tym podpisac, ale jak juz cos idzie nie w tym kierunku, w ktorym bylo zakladane, to nie moja wina .....artykul napisany bardzo przystepnym jezykiem dla kazdego szaraka, mozna sie nim zainspirowac i dowiedziec paru nowych rzeczy :-) Dziekuje Panu :-)
~Dziubirator
Jesli chodzi o uśrednianie to proponuję sobie uśrednić mózg:).
Bardzo jestem ciekaw jak by autor wybrał moment kiedy zacznie uśredniać.
Przykład naszej giełdy. WIG20 na samym szczycie i Zaczyna się jazda w dół. I teraz według teorii autora zaczynamy usredniać. Dokupujemy np. jak spadł do 3500 leci dalej w dół dokupujemy jak
Jesli chodzi o uśrednianie to proponuję sobie uśrednić mózg:).
Bardzo jestem ciekaw jak by autor wybrał moment kiedy zacznie uśredniać.
Przykład naszej giełdy. WIG20 na samym szczycie i Zaczyna się jazda w dół. I teraz według teorii autora zaczynamy usredniać. Dokupujemy np. jak spadł do 3500 leci dalej w dół dokupujemy jak spadł do 3000 bo może niżej nie bedzie a tu dalej leci w dół.
jest 2500 no teraz to zdecydowanie juz trzeba uśrednić itd i niech autor policzy mi ile zarobił na usrednianiu - to chyba jedna z najgłupszych teorii inwestycyjnych jaka istnieje.
NIe ma czegoś takiego jak usrednianie jest kupno w dołku jak ktoś jest takim mistrzem, że wie kiedy jest ten ostateczny dołek.
~joe
Zgadza się. Punkt z uśrednianiem strat dyskwalifikuje gościa jako fachowca. Napisał bzdury.

Inna sprawa, że w tym artykule chodzi o coś całkiem innego. Facio mówi " nie słuchajcie innych tylko mnie bo ja jestem dr i tylko mi płaćcie za analizy".... na szczęście nie dr nauk medycznych bo mielibyśmy więcej zejść.
Zgadza się. Punkt z uśrednianiem strat dyskwalifikuje gościa jako fachowca. Napisał bzdury.

Inna sprawa, że w tym artykule chodzi o coś całkiem innego. Facio mówi " nie słuchajcie innych tylko mnie bo ja jestem dr i tylko mi płaćcie za analizy".... na szczęście nie dr nauk medycznych bo mielibyśmy więcej zejść. A tak tylko kilku bankrutów więcej.
~gość
Konkluzja jest taka że w branży finansowej jest podobnie jak w budowlanej, pracują w niej największe głąby z bardzo małymi wyjątkami.....
~bździągwa
Oczywiście że tak :)
NIkt kompetentny nie może zbyt długo pracować w tym samym miejscu bo rzadna firma by tego nie przeżyła ... więc gdzieś bidule muszą się podziać.
~Ja odpowiada ~bździągwa
Dnia 2009-06-24 o godz. 21:59 ~bździągwa napisał(a):
> Oczywiście że tak :)
NIkt kompetentny nie może zbyt długo
> pracować w tym samym miejscu bo rzadna firma by tego nie
> przeżyła ... więc gdzieś bidule muszą się podziać.
Oj, nie przeżyła już niejedna firma pracowników, którzy nie znają podstaw ortografii!!!
~inwestorka
A co jeśli błędy są popełniane za doractwem samego banku? Jeśli ryzyko jest przerzucone na inwestora, czyli umowy są sformułowane tak, że bank nie ponosi sankcji za jawne oszustwo(! ), skandaliczną niekompetencje 'doradców', i jakkolwiek zarabia niezaleznie od rezultatów - i to im większa strata inwestora, tym większy zysk A co jeśli błędy są popełniane za doractwem samego banku? Jeśli ryzyko jest przerzucone na inwestora, czyli umowy są sformułowane tak, że bank nie ponosi sankcji za jawne oszustwo(! ), skandaliczną niekompetencje 'doradców', i jakkolwiek zarabia niezaleznie od rezultatów - i to im większa strata inwestora, tym większy zysk funduszu/banku, bo przeciez te pieniadze nie wyparowywują, tylko zmieniają ręce, więc wiadomo, ze jest to w ich interesie naciagnac jak najwiecej klientow i potem bez żadnej odpowiedzialnosci moga zwalać wine na nich, że to przecież sam Kowalski zadecydował, a nie bank. Tylko, ze Kowalski sam z siebie by włożył swoje oszczędności albo do skarpety albo lokatę, kupę nieudanych inwestycji nie miałoby miejsca gdyby nie nachalne, chciwe propozycje nie do odrzucenia z mnóstwem nierzetelnych informacji, np. o prowizji 10 razy wyższej w rzeczywistosci, itd. Kowalski nie ma obowiazku sie znac tak jak nie ma obowiazku znac sie na rodzajach grypy gdy sie idzie do lekarza. Kowalski płaci, więc powinien otrzymać profesjonalna i uczciwą porade. Gdyby bank ponosił chociaż odpowiedzialność karna za nieetyczna sprzedaż, np sprzedawanie agresywnych funduszy na samym szczycie, (gdzie specjaliści powinni wiedzieć, że to za chwile runie) osobom starszym, ktore nie maja tyle lat, zeby przeczekać cykl giełdowy na olbrzymie kwoty, to 3/4 tragedii nie wydarzyłoby się. Łatwo nie placić pracownikom, po to, zeby jak hieny czyhały na pieniadze klientów, na których moga dorobic do podstawowego poziomu zarobków. Niestety to wszystko prawdawdziwe przypadki.
~ja cie krece
jestem sklony przyjac pod inwestycje pieniadze a umowe na nie podpisac u notariusza. Pokrywam 40% ewentualnych strat, zabieram 60% zysków (róznica strata\zysk wynika z prowizji za moją wiedzę oraz poświęcony czas). żaden fundusz nie zagwarantuje takich warunków u nich jak tracisz to sory a jak zarabiasz to jakies ochlapy tego co jestem sklony przyjac pod inwestycje pieniadze a umowe na nie podpisac u notariusza. Pokrywam 40% ewentualnych strat, zabieram 60% zysków (róznica strata\zysk wynika z prowizji za moją wiedzę oraz poświęcony czas). żaden fundusz nie zagwarantuje takich warunków u nich jak tracisz to sory a jak zarabiasz to jakies ochlapy tego co inwestując bezposrednio
~ja cie krece
ten autor to jakis dałn , wolalbym dac kase hydraulikowi niz jemu
~bronx
Dnia 2009-06-02 o godz. 16:16 ~ja cie krece napisał(a):
> ten autor to jakis dałn , wolalbym dac kase hydraulikowi
> niz jemu

Przeczytaj to co napisałeś jeszcze raz, może zauważysz, że to puste i agresywne

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki