Ponad 100 mln zł nałożone przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów to nie jedyna kara dla Biedronki za wprowadzające w błąd oznaczenia cen na półkach. Sieć dyskontów musi informować klientów o możliwości żądania niższej ceny w przypadku złego oznakowania.


„W przypadku rozbieżności lub wątpliwości co do ceny za oferowany towar konsument ma prawo do żądania sprzedaży towaru po cenie dla niego najkorzystniejszej” – brzmią komunikaty rozwieszone w Biedronkach. To jeden z elementów kary nałożonej na Jeronimo Martins, właściciela sieci dyskontów, przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Spółka musi zapłacić także 115 mln zł kary nałożonej przez UOKiK przed trzema laty. To kara za niewłaściwe, wprowadzające w błąd oznaczenia cen na półkach. W skrócie, ceny umieszczane przy produktach często nie były zgodne ze stawkami faktycznie płaconymi przy kasie. Proceder zgłaszany do UOKiK przez klientów trwał co najmniej od 2016 r. Ponadto, jak wykazały kontrole Inspekcji Handlowej, informacji o cenie nie miało ok. 14 proc. produktów sprzedawanych w Biedronkach.
Jeronimo Martins przyznało się do niewłaściwego oznaczania cen na półkach. Przedstawiciele spółki stwierdzili, że były to „błędy ludzkie wynikającej z dużej skali działalności”.
To nie jedyne postępowanie, które toczyło się lub toczy przeciwko Biedronce. W kwietniu 2023 r. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów podtrzymał 60 mln zł grzywny nałożonej przez UOKiK na Jeronimo Martins za wprowadzające w błąd oznaczenia dotyczące pochodzenia owoców i warzyw sprzedawanych w Biedronkach.
W czerwcu 2023 r. UOKiK nałożył na sieć dyskontów 160 mln zł kary za akcję „Tarcza Biedronki Antyinflacyjna”. Najnowsze zarzuty UOKiK wobec Jeronimo Martins dotyczą z kolei promocji „Magia Rabatów Zabawki i Książki – Voucher”. Urząd twierdzi, że konsumenci nie otrzymali rzetelnych informacji na temat jej zasad.
























































