Zgodnie z unijnymi przepisami, firmy działające w branży m.in. górniczej i hutniczej muszą zmieścić się w rocznych limitach emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Aby go nie przekroczyć, trzeba ograniczyć produkcję energii. I tak, gdyby nie zrobiono tego w 2006 roku, BOT swój limit wyczerpałby już w połowie grudnia.
Ratunkiem jest dokupienie dodatkowego prawa do emisji od innych firm. Przed rokiem BOT-u nie było na to stać, bo cena 1 tony dochodziła nawet do 15 - 20 euro. Obecnie spadła już do 1 euro.
Jak mówi Błażej Torański, rzecznik BOT, właśnie niższa cena decyduje, że można pomyśleć o dokupieniu prawa do emisji. - W 2006 roku w Elektrowni Bełchatów trzeba było ograniczyć produkcję o 6 proc. w stosunku do 2005 roku - tłumaczy Torański. - Przy spadku ceny poniżej 1 euro rozważamy możliwość zakupu dodatkowych uprawnień i podwyższenia produkcji. Jeszcze w marcu przydzielone mają zostać limity na lata 2008 - 2012.
Dziennik Łódzki
(emd)



























































