Coraz częściej wykorzystujemy smartfony do płatności mobilnych. Rozliczamy się ze znajomymi lub dokonujemy drobnych zakupów. Tymczasem w Wielkiej Brytanii można już zapłacić smartfonem... za dom. Wystarczy jeden klik.
23 tysiące funtów zapłacił telefonem jeden z klientów banku Barclays jako kaucję na poczet zakupu domu w Londynie.Jest to prawdopodobnie pierwsza tego typu transakcja na rynku płatności mobilnych. Do płatności wykorzystana została autorska aplikacja banku Barclays - Pignit. Do niedawna program służył głównie do drobnych płatności, rozliczeń między klientami czy wykonywania przelewów na numer telefonu (jak nasze IKO czy PeoPay). Wpłata tak wysokiej kaucji stała się możliwa po nawiązaniu współpracy z firmą Savills organizującą aukcje nieruchomości.
Obecnie klient może wpłacić kaucję na poczet zakupu nieruchomości bezpośrednio z ekranu swojego smartfona. Za pomocą aplikacji klient skanuje kod QR z ogłoszenia, dostaje wypełnioną formatkę przelewu na pulpicie telefonu i pozostaje mu jedynie kliknąć przycisk "OK". W kilka sekund środki trafiają na konto odbiorcy. Pomysłodawcy są przekonani, że tego typu proces nie będzie jedynie chwytem marketingowym. Dzięki temu kupujący będzie mógł szybko i wygodnie zarezerwować sobie nieruchomość.

Źródło: barclays.com
Temat budzi jednak kontrowersje. Zakup za pomocą smartfona jest lekki, łatwy i przyjemny. Na co dzień miliony osób dokonują w ten sposób drobnych zakupów i rozliczają się ze znajomymi. Jednak zakup nieruchomości to najczęściej inwestycja na całe życie. Sceptycy uważają, że taki proces może sprzyjać zbyt pochopnym decyzjom. Klient od momentu wpłaty kaucji ma 28 dni na uregulowanie pozostałej części kwoty. Jeśli dokona spontanicznego zakupu, a nie zdąży pozyskać całości środków na zakup domu (formalności kredytowe mogę trwać dłużej), zaliczka przepadnie.
Niemniej przypadek banku Barclays pokazuje, że płatności mobilne powoli wychodzą z niszy zarezerwowanej dla drobnych rozliczeń. Jeśli eksperyment się uda, niewątpliwie z biegiem czasu zacznie przybywać podmiotów oferujących podobne mechanizmy. Być może za kilka lat zakup domu za pomocą smartfona nie będzie już nikogo dziwił.
Wojciech Boczoń


























































