Będziemy stać na twardym stanowisku, że koperty narodowe trzeba ocalić — zadeklarował we wtorek wiceminister spraw zagranicznych Ignacy Niemczycki na posiedzeniu poświęconym negocjacjom budżetowym. Jak powiedział, ETS jako nowy dochód do budżetu UE jest ciężki do zaakceptowania, ponieważ z polskiej perspektywy jest drogi.


Posiedzenie ministrów ds. europejskich we wtorek w Luksemburgu jest pierwszą okazją do omówienia kompromisu w sprawie budżetu UE na lata 2028-2034, z którym w sobotę wyszła sprawująca w UE prezydencję Irlandia. Dublin zaproponował zmniejszenie unijnej tzw. siedmiolatki w stosunku do pierwotnej propozycji o 8 proc. Zgodnie z tą propozycją budżet miałby wynieść 1,62 bln euro wobec 1,76 bln euro proponowanych przez KE (w cenach stałych z 2025 r.).
- Mamy w Polsce takie poczucie, że to nie jest najlepszy czas w Europie na to, żeby ograniczać europejskie ambicje. I w tym sensie te cięcia, które przedstawia prezydencja, są dość zaskakujące. Po prostu finansowanie rzeczy na poziomie unijnym jest bardziej skuteczne, bardziej efektywne — komentował Niemczycki. Jak zaznaczył, jest zaskoczony np. nieproporcjonalnie dużymi cięciami na odporność demokratyczną. Chodzi o budżet na walkę z dezinformacją i ingerencją w procesy wyborcze.
Polska sprzeciwia się cięciom i przekazaniu wpływów z ETS
Wiceszef MSZ podkreślił, że grupa państw zwanych przyjaciółmi polityki spójności, a więc unijnych funduszy na rozwój regionów, pozostaje jednomyślna. - Mamy wspólne oświadczenie 17 liderów państw członkowskich. Myślę, że to wyraźnie pokazuje, że polityka spójności, ale także wspólna polityka rolna są ważne dla zdecydowanej większości państw członkowskich — zaznaczył.
Będziemy stać na twardym stanowisku, że te koperty narodowe trzeba ocalić — dodał. Koperta dla Polski opiewa na 123 mld euro. Większość tych środków w latach 2028-34 miałaby trafić na rozwój regionów i rolnictwo.
Pytany o polskie priorytety, wiceszef MSZ powiedział, że Polska patrzy na kopertę narodową i na system zasobów własnych. - W tym sensie ETS jako zasób własny jest ciężki do zaakceptowania, dlatego, że po prostu jest to system z polskiej perspektywy droższy — podkreślił.

- Poza tym pieniądze z systemu ETS trafiają do polskiego budżetu i pozwalają nam na dekarbonizację gospodarki. Wszyscy wiemy, że to jest dzisiaj najważniejsze i też przyczynia się do obniżenia cen energii - zaznaczył.
Irlandia utrzymała wcześniejszą propozycję, by do budżetu UE wpływały jako dochody własne Unii przychody ze sprzedaży uprawnień do emisji ETS, które obecnie trafiają do budżetów narodowych. By wyjść naprzeciw stolicom się temu sprzeciwiającym, Dublin zaproponował stopniowe wprowadzanie wpływów z ETS dla części państw członkowskich.
Niemczycki dodał, że ważnym dla Polski aspektem jest także zabezpieczenie odpowiednich pieniędzy na działania związane z mobilnością wojskową.
O budżecie rozmawiać będą szefowie państw i rządów na szczycie w Brukseli w czwartek i piątek. Udział w nim weźmie premier Donald Tusk.
Z Luksemburga Magdalena Cedro (PAP)
mce/ kj/ amac/






























































