REKLAMA
TYLKO U NAS

Banki nie potrafią zwiększyć sprzedaży tego produktu. Dlaczego?

Wojciech Boczoń2025-06-13 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2025-06-13 06:00

Karty kredytowe to jeden z nielicznych segmentów rynku bankowego, który w zasadzie stoi w miejscu. Od lat ich liczba wynosi mniej więcej 5 milionów sztuk i poziom ten nie rośnie. Może to świadczyć o nasyceniu rynkowym, ale też o zagrożeniach ze strony innych metod płatności. Największym wydawcą pozostaje PKO BP, a za nim plasują się Bank Pekao i Santander Bank Polska.

Banki nie potrafią zwiększyć sprzedaży tego produktu. Dlaczego?
Banki nie potrafią zwiększyć sprzedaży tego produktu. Dlaczego?
/ Shutterstock

Z danych, które pozyskaliśmy z banków wynika, że na koniec marca na rynku funkcjonowało nieco ponad 5 mln kart kredytowych. W ankietowanych bankach liczba ta wzrosła w ciągu minionego roku zaledwie o 0,4 proc. W analizie uwzględniliśmy karty aktywne w systemach bankowych oraz te, które zostały wysłane do klientów, ale nie zostały jeszcze aktywowane. Odpowiedzi udzieliło nam 12 banków o profilu uniwersalnym oraz Spółdzielcza Grupa Bankowa.

Najwięksi wydawcy kart kredytowych

Liderem rynku pozostaje niezmiennie PKO Bank Polski, który obsługuje 915 tys. kart. W ciągu roku bank zwiększył swój portfel o 1 proc. Na drugim miejscu pozostaje Bank Pekao, gdzie wzrost wyniósł 3,5 proc. do poziomu 658 tys. Trzeci na podium największych graczy jest Santander Bank Polska, który może się pochwalić niewielkim wzrostem liczby obsługiwanych kart – 0,22 proc. do poziomu 628 tys.

Tylko w pięciu bankach liczba kart spadła rok do roku. Są to BNP Paribas, Santander Consumer Bank, mBank, Bank Pocztowy oraz Citi Handlowy. W ostatnim przypadku nie dysponujemy jednak danymi za I kw. 2025 r. Ostatnie dostępne informacje są z grudnia 2024.

Liczba aktywnych w systemie, wydanych kart kredytowych dla klientów indywidualnych

Bank

I kw. 2025

I kw. 2024

Zmiana r/r

PKO BP

915 338

906 305

1,00%

Bank Pekao

658 242

638 452

3,10%

Santander Bank Polska

628 901

627 550

0,22%

BNP Paribas

575 755

610 556

-5,70%

Bank Millennium

521 154

499 981

4,23%

Citi Handlowy*

461 800

466 000

-0,90%

Credit Agricole

329 191

325 822

1,03%

mBank

309 413

311 853

-0,78%

ING Bank Śląski

294 000

280 000

5,00%

Santander Consumer Bank

192 431

208 000

-7,49%

Alior Bank

154 233

152 875

0,89%

Spółdzielcza Grupa Bankowa

6 865

bd.

bd.

Bank Pocztowy

5 055

5 451

-7,26%

Razem:

5 052 378

5 032 845

0,39%

* brak aktualnych danych. Przyjęto ostatnie dostępne informacje

Rynek kart kredytowych stoi w miejscu od wielu kwartałów. W szczytowym okresie – w 2008 roku – w obiegu znajdowało się blisko 11 mln tego typu plastików. Po kryzysie finansowym rynek stopniał o ponad połowę i ustabilizował się na obecnym poziomie. Kwartalnie notowane są niewielkie odchylenia, rzędu kilkudziesięciu tysięcy kart, ale z reguły sytuacja szybko wraca do normy.

fot. Bankier.pl / Bankier.pl

Wartość kredytów zaciągniętych w rachunkach kart kredytowych w Polsce na koniec grudnia 2024 r. wyniosła 13,6 mld zł, co oznacza spadek o 57,7 mln zł (0,4 proc.) w porównaniu z końcem września 2024 r. Wartość kredytów na kartach kredytowych stanowi 13,9 mld zł w ogólnej strukturze zadłużenia na koniec grudnia 2024 r., co jest relatywnie niewielkim udziałem w porównaniu do kredytów hipotecznych (524,3 mld zł) czy gotówkowych (173,5 mld zł).

Konsumenci bardziej świadomi kosztów

Spadek wartości kredytów zaciągniętych w rachunkach kart kredytowych, pomimo wzrostu przyznawanych limitów, może sugerować, że konsumenci są bardziej świadomi kosztów zadłużenia i starają się spłacać swoje zobowiązania w okresie bezodsetkowym, aby uniknąć naliczania odsetek. Może to być również efektem ostrożniejszej polityki banków w zarządzaniu ryzykiem kredytowym, co prowadzi do bardziej selektywnego przyznawania limitów lub ich niższej średniej wartości, nawet jeśli ogólna suma przyznanych limitów rośnie.

Jednym z największych wyzwań dla kart kredytowych jest dynamiczny rozwój i rosnąca popularność alternatywnych metod płatności, zwłaszcza Blika. Blik stał się dominującą metodą płatności w polskim e-commerce, odpowiadając za około 60-70 proc. transakcji online. W 2024 r. Polacy zapłacili BLIKIEM w sieci 1,2 mld razy, wydając 172,6 mld zł, podczas gdy kartami za zakupy internetowe zapłacono 50 mld zł.

Rynek się nasycił

Dodatkowo, rośnie popularność usług "kup teraz, zapłać później" (BNPL – Buy Now, Pay Later), które oferują elastyczne formy płatności bez konieczności natychmiastowej zapłaty, często z minimalnymi formalnościami. Od 1 stycznia 2024 r. rynek BNPL w Polsce jest objęty nadzorem KNF, a firmy muszą sprawdzać klientów w BIK, co zwiększa bezpieczeństwo tych transakcji.  

Obecnie rynek kart kredytowych w Polsce znajduje się w fazie dojrzałości, co oznacza, że jego wzrost nie jest już napędzany masowym pozyskiwaniem nowych użytkowników w takim samym tempie, jak w przypadku kart debetowych. Zamiast tego, karty kredytowe służą jako wyspecjalizowane narzędzie finansowe dla określonego segmentu konsumentów. Stabilny udział kart kredytowych w ogólnej liczbie kart płatniczych, pomimo ogólnego wzrostu, wskazuje na ich ugruntowaną, ale nie ekspansywną rolę w ekosystemie płatności.

Źródło:
Wojciech Boczoń
Wojciech Boczoń
analityk Bankier.pl

Ekspert z zakresu bankowości. Autor komentarzy, poradników, artykułów i raportów o bankowości skierowanych zarówno do branży, jak i jej klientów. Redaktor prowadzący branżowego serwisu PRNews.pl. Autor cyklu raportów "Polska bankowość w liczbach". Dziennikarz Roku 2013 według Kapituły Konkursu IX Kongresu Gospodarki Elektronicznej przy Związku Banków Polskich. Dwukrotnie nominowany do nagrody Dziennikarskiej im. Mariana Krzaka oraz laureat tej nagrody w 2014 r. Finalista Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Clubu Polska za 2019 r. Tel. 881 083 389.

Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (11)

dodaj komentarz
prawnuk
W 2008 roku było ich 11 mln - to raczej mamy wyhamowany spadek
lebero654
Dla mnie karta kredytowa jest zwykłym złodziejstwem i bezczelnością wobec rzetelnego płatnika, za to złotym interesem dla banków głównie amerykańskich. Wmówienie zwykłym ludziom, że życie na kredyt jest lepsze od życia stosownie do posiadanych zasobów i jeszcze kasowanie znacznych prowizji, jest majstersztykiem marketingu. Człowiek Dla mnie karta kredytowa jest zwykłym złodziejstwem i bezczelnością wobec rzetelnego płatnika, za to złotym interesem dla banków głównie amerykańskich. Wmówienie zwykłym ludziom, że życie na kredyt jest lepsze od życia stosownie do posiadanych zasobów i jeszcze kasowanie znacznych prowizji, jest majstersztykiem marketingu. Człowiek bez karty kredytowej i rzetelny płatnik jest nikim. Nie może kupić biletu lotniczego, wynająć samochodu załatwić hotelu. Jak człowiek najpierw zapłaci bankowi haracz za wydanie karty następnie usługodawcy prowizję banku ukrytą w cenie usługi za potwierdzenie wiarygodności klienta, to jest zgrabnie oskubaną z pieniędzy kurą albo znoszącą złote jajka dla banku i jeszcze twierdzi, że karta mu się opłaca. Dramat się zaczyna, gdy wpadnie w spiralę zadłużenia.
pogo0
Nie wiem o czy mówisz...
- opłata za kartę: 0, jeśli wyrabiasz odpowiednie obroty (ja wyrabiam bez problemu zwykłymi codziennymi zakupami)
- automatyczna spłata ustawiona na 100%, więc na koniec tzw. grace-period się wszystko spłaca i nie mam opłacam żadnych odsetek

Tylko mniej więcej raz na rok płacę 10zł za wyrobienie
Nie wiem o czy mówisz...
- opłata za kartę: 0, jeśli wyrabiasz odpowiednie obroty (ja wyrabiam bez problemu zwykłymi codziennymi zakupami)
- automatyczna spłata ustawiona na 100%, więc na koniec tzw. grace-period się wszystko spłaca i nie mam opłacam żadnych odsetek

Tylko mniej więcej raz na rok płacę 10zł za wyrobienie duplikatu, bo mi się połamie w kieszeni, ale to samo mam ze wszystkimi innymi kartami... w tym z niektórymi dokumentami :/

A jak trzeba wyjechać za granicę i opłacić kaucję za wynajem samochodu czy coś podobnego, to na karcie kredytowej zwyczajnie blokuje się kwotę i odblokowuje po oddaniu - zupełnie za darmo. Jak raz nie miałem kk i zrobiłem to debetówką, to realnie ściągnęli kasę a potem zwrócili, to na przewalutowaniach w jedną i drugą stronę straciłem nieco ponad 600zł :/

KK jest dla odpowiedzialnych ludzi. Jeśli uważasz, że nie umiesz zachować stosownej dyscypliny finansowej, to się w pełni zgadzam, że lepiej byś jej nie miał.
marian_p
Karta kredytowa jest fajnym, przydatnym produktem, ale do używania karty kredytowej potrzeba także odpowiedzialności finansowej i znajomości produktu. Jeśli ktoś ma problem z dyscypliną finansową to karta kredytowa jest bardzo złym produktem, szczególnie jeśli ktoś zaczyna te pieniądze traktować jak swoje - choć to akurat jeszcze Karta kredytowa jest fajnym, przydatnym produktem, ale do używania karty kredytowej potrzeba także odpowiedzialności finansowej i znajomości produktu. Jeśli ktoś ma problem z dyscypliną finansową to karta kredytowa jest bardzo złym produktem, szczególnie jeśli ktoś zaczyna te pieniądze traktować jak swoje - choć to akurat jeszcze częściej tyczy się limitów w koncie.
laszka
Karty kredytowe sa bardziej do blokowa środków jako kaucji, np. jak otwierasz open bar w restauracji, blokujesz 5 000zł na kaucje, ale finalnie płacisz tyle ile Twoi goście wydali. Kartą debetową tego nie zrobisz.
sammler
Karta kredytowa ma kilka zalet, ale - paradoksalnie - dla klienta "rozumiejącego", czyli wiedzącego, że to... nie jest najlepszy instrument zaciągania kredytu (długoterminowego). Jest to bardziej instrument płatniczy powiązany z KRÓTKOterminowym zaciąganiem zobowiązań.

Dla mnie podstawowe zalety karty kredytowej
Karta kredytowa ma kilka zalet, ale - paradoksalnie - dla klienta "rozumiejącego", czyli wiedzącego, że to... nie jest najlepszy instrument zaciągania kredytu (długoterminowego). Jest to bardziej instrument płatniczy powiązany z KRÓTKOterminowym zaciąganiem zobowiązań.

Dla mnie podstawowe zalety karty kredytowej to... 1) wyciąg (co miesiąc widzę, ile wydałem... podczas gdy raczej mało kto przegląda szczegółowo historię rachunku, by wyciągać wnioski), 2) odseparowanie wydatków od "głównej" historii konta (wydatki są księgowane na odrębnym rachunku technicznym).

Grace period nie ma specjalnego znaczenia, jeśli ustawi się termin spłaty tak, by zsynchronizować się z wpływami na rachunek (oczywiście pod warunkiem, że zadłużenie spłaca się na bieżąco).

Natomiast wiem, że są ludzie (i jest ich pewnie większość), którzy faktycznie tego nie rozumieją. Choćby moja matka... Zapytała mnie kiedyś, czy mogłaby kupić za te środki używany samochód, bo bank wciskał jej dość nachalnie kartę kredytową (emerytce!). No więc: NIE. Karta kredytowa nie służy długoterminowemu zadłużaniu. Nawet w modelach scoringowych (np. w BIK) utrzymywanie dużego zadłużenia na karcie przez dłuższy czas jest traktowane jako przesłanka problemów płynnościowych i traktowane jako destymulanta scoringu. Niżej są już tylko firmy pożyczkowe (parabanki).

Jest to o tyle nierozsądne, że karta kredytowa jest w praktycznie każdym banku oprocentowana na poziomie maksymalnych odsetek ustawowych. To po prostu najdroższa forma kredytu. Jeśli już ktoś koniecznie musi kupić np. samochód, na który go nie stać, lepiej brać kredyt celowy (samochodowy) oprocentowany +/- 7-10% niż kartę oprocentowaną 2x wyżej. (Dodatkowa rada: w dobie spadających stóp procentowych nie bierzemy kredytu ze stałą stopą.)
prawnuk odpowiada sammler
oba opisane przez ciebie plusy mbank rozwiązał w zeszłym wieku.
są przedziwne - przynajmniej dla mnie.
choć przyznam nie analizuję wydatków, i nigdy tego nie robiłem.
karty kredytowej nigdy nie miałem, nie miałem nigdy sluzbowej karty - choć brałem zaliczki delegacyjne.

W kraju o tak niewielkiej wiedzy finansowej
oba opisane przez ciebie plusy mbank rozwiązał w zeszłym wieku.
są przedziwne - przynajmniej dla mnie.
choć przyznam nie analizuję wydatków, i nigdy tego nie robiłem.
karty kredytowej nigdy nie miałem, nie miałem nigdy sluzbowej karty - choć brałem zaliczki delegacyjne.

W kraju o tak niewielkiej wiedzy finansowej być może karty kredytowe powinny być zabronione.

Czy można korzystać z karty kredytowej/ oczywiście.
a z tym barem to lekki śmiech /jesli to ty pisałeś a nie ktoś wyżej/.
Nigdy nie miałem takiego kłopotu w knajpie, ba za prywatny rachunek często dostaję zniżki - choć niekoniecznie w barach.
sammler odpowiada prawnuk
Nie, mBank niczego nie rozwiązał. Pokazuje ci tylko wydatki z ostatnich kilku miesięcy, na dodatek mieszając je np. z przelewami za czynsz itd. Niby w pewnym stopniu można to konfigurować, ale nadal ta "konfiguracja" opiera się na automatycznej klasyfikacji transakcji, która doskonała nie jest (opiera się m.in. na kodach Nie, mBank niczego nie rozwiązał. Pokazuje ci tylko wydatki z ostatnich kilku miesięcy, na dodatek mieszając je np. z przelewami za czynsz itd. Niby w pewnym stopniu można to konfigurować, ale nadal ta "konfiguracja" opiera się na automatycznej klasyfikacji transakcji, która doskonała nie jest (opiera się m.in. na kodach MCC), a mało komu pewnie się chce to poprawiać na bieżąco.

Wyciąg (w CSV czy HTML) możesz sobie łatwo otworzyć w Excelu i automatycznie analizować. Na bieżąco i bez względu na horyzont analizy (mBank NIE pokaże ci historii starszej niż 6 miesięcy... typowo jednak analizy prowadzi się r/r, np. żeby sprawdzić "indywidualną inflację", czyli ile wydajesz więcej r/r, nie polegając na "statystycznym" konsumencie i jego koszyku, który w rzeczywistości nie istnieje).
prawnuk odpowiada sammler
a to nie będę udawał, że wiem lepiej, bo nigdy nie analizuje wydatków. Ale to fajnie, że na karcie możesz odczytać czy kupiłeś rzepę czy pory. z tego co kojarzę w mbanku jest /była/ możliwość przerzucania do excella i dość dowolnego filtrowania.
Ale nie będę udawał znawcy, bo nigdy sie swoimi wydatkami nie interesowałem.
mam
a to nie będę udawał, że wiem lepiej, bo nigdy nie analizuje wydatków. Ale to fajnie, że na karcie możesz odczytać czy kupiłeś rzepę czy pory. z tego co kojarzę w mbanku jest /była/ możliwość przerzucania do excella i dość dowolnego filtrowania.
Ale nie będę udawał znawcy, bo nigdy sie swoimi wydatkami nie interesowałem.
mam to szczęście, że tata mi zawsze mówił, że mam się interesowac przychodami a nie kosztami /jako konsument/, tylko mam pamiętać o tym, bym połowę zarobionych pieniędzy odłożył.
Tak więc dużo łatwiej ze mną rozmawiać o efektywności inwestycji czy lokat /choć to można oceniać na serio po wypłacie/ niż o tym na co wydalem pieniądze.
Jesli jest prawdą to co pisze o excellu - to napisanie makra do tego czy robota - to powiedzmy 15 minut. I sądze, że na tym wisi twoja karta kredytowa.
Mbank pokazuje wydatki od "rewolucji" czyli od 2012/2013 roku - fakt - przy dlugim okresie trzeba albo grzebać po calości albo zdefiniować o co chodzi.

Kompletnie nie mam takich potrzeb. ale rozumiem problem.
By porównywac konsumpcję to musisz sterowac i badac koszyki.
Jak pójdziesz do restauracji raz w 3 osoby, a raz w 4 - to masz od razu znieksztalcenie
sammler odpowiada prawnuk
> Jak pójdziesz do restauracji raz w 3 osoby, a raz w 4 - to masz od razu znieksztalcenie

Nie tylko... Wystarczy że w Żabie opłacisz rachunki, a mBank automatycznie zaklasyfikuje ci to jako "żywność i chemia domowa" (czy jakoś tak). A nie jako "czynsz i wynajem", "prąd" itd. Tam i tak trzeba
> Jak pójdziesz do restauracji raz w 3 osoby, a raz w 4 - to masz od razu znieksztalcenie

Nie tylko... Wystarczy że w Żabie opłacisz rachunki, a mBank automatycznie zaklasyfikuje ci to jako "żywność i chemia domowa" (czy jakoś tak). A nie jako "czynsz i wynajem", "prąd" itd. Tam i tak trzeba samemu się w to angażować, dokładnie tak samo, jak przy opracowywaniu wyciągu.

Jest jednak ZASADNICZA różnica: gdy wyciąg opracowujesz sobie we własnym Excelu, bank NIC o tym nie wie. Gdy zmieniasz klasyfikację w aplikacji banku - dzielisz się z nim szczegółowymi (i potwierdzonymi) informacjami o własnych wydatkach. Ja jednak cenię sobie prywatność ;)

Powiązane: Karty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki