Walczą o większe przychody z prowizji, opłat, gremialnie drenując kieszenie klientów poprzez nowe cenniki usług. Nie dane im bowiem jest tak jak w Stanach Zjednoczonych możliwości koloryzowania wyników finansowych zabiegami księgowymi. Pokusa, żeby pójść w ślady „wielkiego brata” jest jednak duża.
Relatywna poprawa koniunktury i odwołanie kryzysu po rocznicy upadku banku Lehman Brothers pozwoliło amerykańskim bankom znów sięgnąć do kieszeni klientów i podatników. Premie dla bankowców z Wall Street w tym roku sięgną rekordowych 140 mld USD.
Przykładowo Goldman Sachs już szykuje ponad 20 mld USD na wypłaty premii. Sytuację w amerykańskim sektorze bankowym można podsumować krótko: to co nas nie zabiło, to nas wzmocniło. U nas hasło na dziś w bankach brzmi: zarabiać i jeszcze raz zarabiać! (...)
Źródło:Biuletyn Bankier.pl



























































