REKLAMA

Aleksander Gudzowaty: Na celowniku służb

2008-09-21 12:32
publikacja
2008-09-21 12:32

O mnie też mówili, że ze mnie oligarcha, choć mój układ z władzą polegał na tym, że władza mnie goniła, a ja uciekałem - mówi Aleksander Gudzowaty, prezes Bartimpeksu.

- Ma pan ostatnio spokój, czy też nadal uważa pan, że ktoś uderza w pana i w Bartimpex?
- Skończyliśmy okrutną wojnę, ledwie uniknęliśmy dintojry. Uderzono w Bartimpex, mało firma nie padła przez zakulisowe działania służb. Urząd Celny uparł się, by ukarać Akwawit-Brasco ogromną karą w wysokości około pół miliarda złotych za rzekomo nieprawidłowe sklasyfikowanie akcyzy na rozpuszczalnik. Na szczęście udało się nam udowodnić, że racja jest po naszej stronie. Wcześniej okazało się, że firma J&S jest gotowa przejąć Akwawit. Przypuszczamy, że miałby jej w tym pomóc ktoś ze środka firmy. Choć dowodów na to nie mamy. Ostatecznie wyszliśmy z tego cało, ale ponieśliśmy kilkadziesiąt milionów strat z tytułu przestoju Akwawitu.

- Coś pan się ostatnio często zawodzi na ludziach: Kaczmarek, Kossek.
- Tak, to niestety prawda. Być może nie potrafię sobie dobierać ludzi.

- Jak się wiedzie Bartimpeksowi na rynku?
- Wyniki mamy dobre. Za 2007 rokodnotowaliśmy sto dwadzieścia milionów złotych zysku netto.

- Co z rynkiem amerykańskim?
- Jesteśmy w fazie ustalania skutków współpracy z koncernem Lockheed Martin. Na razie koncernowi Lockheed Martin grozi z naszej strony proces za niedotrzymanie warunków umowy dotyczącej off setu. Oni nie zorganizowali zakupu towarów od nas. Nie zrobili nic, nawet nie zaczęli żadnych działań w tym kierunku.

- A przed kilkoma laty tak bardzo pan chwalił Amerykanów, że to wymagający, ale rzetelny
partner.

- Nadal tak uważam, tyle że są konsekwentni dla swoich interesów.

- A co z rynkiem rosyjskim?
- Na razie nic. Są prowadzone rozmowy na temat ewentualnych zakupów żelaza, cementu i innych towarów na tamtejszym rynku.

- Nie myślał pan, żeby rzucić ten biznes w diabły?
- Niedługo kończę siedemdziesiąt lat. Ale tacy, jak ja, pracują do śmierci.

- Kiedy rozmawialiśmy z sześć lat temu, to podkreślał pan, że biznes wyniszcza. Warto się dalej użerać?
- Gdybym miał godnego następcę, to ciepłe stanowisko przewodniczącego rady nadzorczej bardzo by mi odpowiadało. Muszę znaleźć godnego następcę, a nie bardzo wiem, gdzie szukać. Miałem tu byłego ministra skarbu Wiesława Kaczmarka. Ledwo się otrzepaliśmy z tego pyłu, który po nim pozostał.

- Może nie należy stawiać na polityków?
- To prawda.

- Jakie projekty realizuje obecnie Bartimpex?
- Głównie zajmujemy się inwestycjami infrastrukturalnymi, między innymi chodzi o zbiorniki wody. Wykonujemy prace w Opolu i Wałbrzychu.

- Czy obecnie w Polsce jest klimat sprzyjający przedsiębiorcom?
- Polski kapitał i polski biznes nadal są źle widziane. Wcześniej też tak było, że wszystkie projekty realizowane przez polski kapitał były krytykowane. Politycy mówili coś o oligarchizacji. O mnie też mówili, że ze mnie oligarcha, choć mój układ z władzą polegał na tym, że władza mnie goniła, a ja uciekałem.

- O ojcu Tadeuszu Rydzyku też teraz mówią, że jest oligarchą.
- Krytyka Rydzyka jest w ogóle nieuzasadniona. Jeżeli on chce zrobić termalne
ogrzewanie, to przecież nie będzie siebie ogrzewał, tylko cały kampus studencki. To jest inicjatywa pożyteczna dla ludzi i trzeba Rydzykowi pomóc. Na tym właśnie polega podstawowy błąd polskiej władzy, że dysponując wyobraźnią karłów, niszczy swoich i nadaje im różne epitety.

- Co z rynkiem gazu?
- Na rynku gazu nie jesteśmy obecni. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo działa przeciwko nam. Nie wiemy, dlaczego tak się dzieje.

- A czym to się objawia?
- Choćby tym, że mówią klientom, żeby działali bez Bartimpeksu. Nie wiem, czemu tak robią, bo nic złego im nie zrobiliśmy. Próbujemy rozkręcić handel z Rosją, ale to wymaga dużo zachodu.

- Czy sądzi pan, że możemy się spodziewać retorsji ze strony Rosji po naszym opowiedzeniu się po stronie Gruzji w trakcie wojny między Rosją i Gruzją?
- Ze strony Rosji teoretycznie możemy się wszystkiego spodziewać. Ale myślę, że jeśli zaangażowaliśmy się po stronie Gruzji, to założyliśmy, że jakieś retorsje ze strony Rosji będą. I jesteśmy na nie przygotowani. W innym przypadku byłoby to niepoważne.

- Wierzy pan w profesjonalizm polskich polityków?
- Nie. Uważam, że w zdecydowanej większości są nieprzygotowani do zajmowania się polityką. I to, że się nią zajęli, świadczy o tym, że są skrajnie nieetyczni. Wiatr historii ich zmiecie.

- Jak ocenia pan rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego?
- Nie oceniam, nie jestem od oceniania.

- A jak politycy Platformy wypadają na tle polityków Prawa i Sprawiedliwości?
- Przy PiS wszyscy są dobrzy. Prawo i Sprawiedliwość ma jedną wadę, która się przejawia we wszelkich obszarach działalności. Oni nie znoszą ludzi i ciągle pozostają konfl iktowi. Tacy ludzie nie mogą dobrze rządzić.

- Nie ma PiS za co pochwalić?
- To nie tak. My mówimy o Polsce, o rozwoju Polski. A pan by chciał, żebym dokonywał oceny w ten sposób, jak ocenia się grzybiarza w lesie. Jeżeli znalazł jednego grzyba, a w lesie nie ma więcej grzybów, to trzeba go pochwalić nawet za tego jednego (śmiech). Ale tu chyba chodzi o coś innego. Być może polityka medialna Platformy Obywatelskiej szwankuje.

- Chyba pan żartuje. Na początku niektóre media chciały zagłaskać Platformę, miała ona u nich taryfę ulgową.
- Ja tam wolałbym, żeby mnie media nie głaskały, tylko dały mi święty spokój. Bo jakież są te media? Przykładowo z poważnego medium przychodzi dziennikarz mający dwadzieścia parę lat, w ogóle nieukształtowany, bez kręgosłupa. To cóż on ma wiedzieć? A wracając do pracy rządu, to powinien on zadbać o trwałość całej bazy logistycznej, o jakość i trwałość przepisów. A tego nie ma.

- Sądzi pan, że Rosjanie mogą wykorzystać kwestie tarczy antyrakietowej w negocjacjach nowego kontraktu na dostawy gazu do Polski? Kontrakt między Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem a RosUkrEnergo, którego udziałowcem jest Gazprom, wygasa w końcu 2009 roku.
- Gdyby Rosjanie wykorzystali argument tarczy antyrakietowej do zmniejszenia ilości przesyłanego gazu, to zrobiliby straszny błąd. A jeśli chodzi o ceny gazu, to tyle razy je ostatnio podnosili, że chyba już wystarczy.

- Co Polska powinna teraz zrobić w kwestii budowy Gazociągu Północnego?
- Teraz to Polska nie ma w tej sprawienic do powiedzenia i powinna siedzieć cicho. Ja do niedawna myślałem, że tego Gazociągu Północnego nie będzie. Polska sama sprowokowała budowę Gazociągu Północnego. Przypomnę tu, że dla Rosjan pierwszym kandydatem na tranzyt rosyjskiego gazu do Europy Zachodniej była właśnie Polska. Miała być druga nitka Jamału i tak zwana pieremyczka, czyli gazociąg łączący gazociągi Białorusi i Słowacji z pominięciem Ukrainy. Z tego względu, że Ukraina miała gazociągi bardzo złej jakości. A zatem Rosjanie dla bezpieczeństwa tranzytu coraz większych ilości gazu chcieli zawrzeć z Polską układ partnerski. Wówczas przechodziłoby przez Polskę 120 mld metrów sześc. gazu. Stalibyśmy się ważnym partnerem dla Rosjan. Jednak wszystko zaprzepaściliśmy przez naszych polityków. Projekt storpedował między innymi prezydent Aleksander Kwaśniewski krzycząc na całą Polskę, że przeszkadzamy naszym braciom z Ukrainy. Teraz w sprawie pieremyczki polscy politycy rżną głupa, wydają się niczego nie pamiętać. Mówią, że nie można było działać przeciwko Ukrainie. Szybko znaleźli sobie wygodne wytłumaczenie.

- Budowa gazoportu to dobry pomysł?
- Należy zaznaczyć, że Polska nie potrzebuje jakichś wielkich ilości gazu. I jak się zestawi wszystkie pomysły zgłaszane przez polityków, to wychodzi na to, że tego gazu będzie za dużo. Uważam, że Bernau-Szczecin był najlepszym pomysłem. Gdyby nie blokowano tego naszego projektu, to już od ośmiu lat mielibyśmy problem z głowy.

- Czy pomysł budowy Bernau-Szczecin upadł?
- Na temat Bernau-Szczecin nie udzielamy żadnych informacji. Jak wcześniej cokolwiek powiedzieliśmy, to zaraz byliśmy atakowani. Te ataki na projekt budowy gazociągu Bernau-Szczecin były według mnie działaniem na szkodę państwa. I to, że nikt się nimi nie zajął, jest przerażające.

- Czy Bartimpex może jeszcze wrócić na rynek gazu?
- Nie wiem. Towarzystwo działające na szkodę Polski raczej nie pozwoli nam wrócić. Kiedy w 1989 roku powstawała nowa Polska, to wszyscy zajmowali swoje stanowiska. Służby specjalne rzeczywiście odegrały w tym procesie dużą rolę, bo były liczne i ważne. Jak Polska zaczęła się zmieniać, to szefowie służb zaczęli znajdować pracę dla swoich żołnierzy. My wówczas obserwowaliśmy ludzi, którzy w ogóle się nie denerwowali, choć nam z nerwów wypadały włosy. Wiedzieliśmy, że oni muszą mieć jakąś pomoc. Zajęli się rynkiem ropy, a w gazie przeszkadzał im Gudzowaty ze swoim Bartimpeksem. Myśmy zresztą zarabiali nie na gazie, tylko na dostawach gazu za żywność i różne polskie towary. A to jest różnica. Służby chciały zniszczyć Bartimpex. W służbach Bartimpex niszczyli panowie Konstanty Miodowicz i Piotr Niemczyk. Do tego stopnia, że w roku 1993 podpisali fałszywą informację dla premiera Waldemara Pawlaka, mającą zaszkodzić Bartimpeksowi.

- Co ta fałszywa informacja zawierała?
- Niestworzone rzeczy, że na przykład Bartimpex handluje czerwoną rtęcią. Sugerowali też moją sowiecką agenturalność. Wiem, że osoba z równoległego departamentu zwracała im uwagę, że tak nie wolno robić, ale nie posłuchali. I ta fałszywka powstała. Po to, by nas zniszczyć i żeby dać podstawę kolejnym rządom do atakowania nas. Celem było zniszczenie Bartimpeksu. Premierowi przedstawiono zupełnie nieprawdziwe informacje. Kiedy się o tym dowiedzieliśmy, to zażądaliśmy konfrontacji. I nic. Zapanowała cisza, nikt z tym nic nie zrobił. Takie są te służby, stosują metodę ciszy. Myślę, że służby w wielu sprawach tak właśnie się zachowują. A ich związki ze służbami z innych krajów mają swoje uzasadnienie.

Rozmowa odbyła się 27 sierpnia 2008 roku

Wywiad z Aleksandrem Gudzowatym był znacznie obszerniejszy i zawierał między innymi wątki dotyczące Marcina Kosska, byłego szefa ochrony Aleksandra Gudzowatego. Jednak w trakcie autoryzacji Aleksander Gudzowaty nie wyraził zgody na ich publikację. (JD)

Aleksander Gudzowaty
Szef Przedsiębiorstwa Handlu Zagranicznego Bartimpex. W 2007 roku Bartimpex odnotował 120 mln zł zysku netto. Ponadto wygrał spór z Gazpromem, gdyż polski sąd oddalił roszczenia Gazpromu o zwrot prawie 35 mln dolarów. Obecnie Bartimpex jest obecny w sektorze biopaliw poprzez swą spółkęcórkę Akwawit-Brasco oraz w sektorze budowlanym. 69 proc. akcji Bartimpeksu należy do syna Aleksandra Gudzowatego Tomasza, żona Grażyna ma 5 proc., natomiast Aleksander Gudzowaty - 26 proc. uprzywilejowanych udziałów.

Jerzy Dudała

Źródło:
Tematy
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi  kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Advertisement

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~Grzesio
Tylko zamkneła się trumnaw lutym 2013 po Gudzowatym to zaraz Grzesio Ś. i Tomaszek przyszli do wdowy Danusi i zaproponowali jej 1,5 mlnzł i powiedzieli spier... z tej firmy.
Za to Grzesiu uwłaszczył sie na Wratislawii kupując 30% akcji za 1mln zł z terminem płatnosci miesięcy. buhahahaha
Firma przyniosła w roku 2013 r,
Tylko zamkneła się trumnaw lutym 2013 po Gudzowatym to zaraz Grzesio Ś. i Tomaszek przyszli do wdowy Danusi i zaproponowali jej 1,5 mlnzł i powiedzieli spier... z tej firmy.
Za to Grzesiu uwłaszczył sie na Wratislawii kupując 30% akcji za 1mln zł z terminem płatnosci miesięcy. buhahahaha
Firma przyniosła w roku 2013 r, ponad 22mln zł zysku netto. Grzesiu kocha żonę i wpakował udziały do spółki zonki.
Razem z Tomaszkiem zgranął od PGNIG za 4% udizałów w Europolu ponad 120mlnzl i od Lochheeda. Wdowa zobaczyła guzik z pentelką.
Teraz Grzesio wypierd... w kosmos Tomaszka i będziemy sie śmiali..

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki