REKLAMA

Absurdalne przepisy niszczą gospodarkę

2008-06-16 16:00
publikacja
2008-06-16 16:00

Bezsensowne przepisy potrafią skutecznie zniechęcić do prowadzenia działalności gospodarczej i podważają szacunek dla państwa i prawa. Bo dlaczego kierowca posiadający prawo jazdy na autobus nie może prowadzić samochodu osobowego? Dlaczego nasze państwo naraża przedsiębiorców na koszty, przykładowo wymagając od nich opłat za zaświadczenie o braku koncesji albo nakazując im organizować zaawansowane technicznie palarnie dla niepalących pracowników?


Prawo jazdy dobre tylko na autobus

Sejmowa Komisja „Przyjazne Państwo” rozstrzygnęła niedawno konkurs na najbardziej absurdalny przepis obowiązujący w naszym kraju.

Reklama

Na najwyższym miejscu podium stanął przepis dotyczący uprawnień kierowców do prowadzenia pojazdów. Otóż kierowcy, którzy posiadają prawo jazdy kategorii „D” i tym samym mają prawo prowadzenia autobusów, nie mogą na podstawie tego prawa jazdy prowadzić samochodu osobowego. Bo jak wiadomo, na samochody osobowe potrzebne jest prawo jazdy z kategorią „B”. Cóż pozostaje kierowcom? Zapłacić za dodatkowy egzamin i dorobić „brakujące” uprawnienia na samochód osobowy lub jeździć autobusem.


Płatne zaświadczenie o braku licencji

Przyzwyczailiśmy się do tego, że jeśli przedsiębiorcy udzielana jest koncesja czy zezwolenie, to musi on za nie zapłacić. Jeśli opłaty nie są wygórowane, takie rozwiązanie jest aprobowane. Gorzej, gdy przedsiębiorcom każe się płacić za to, że koncesji lub zezwolenia nie posiadają. Tak jak w przypadku płatnych zaświadczeń o nieposiadaniu licencji na usługi transportowe. Przepis przewidujący takie opłaty zgłosiła do konkursu firma zajmująca się działalnością produkcyjną. Posiada ona dla potrzeb prowadzonej działalności samochód ciężarowy. Mimo że nie wykonuje usług transportowych, musi posiadać zaświadczenie o braku licencji na transport usługowy, za które co rok trzeba zapłacić.


Rejestracja stron internetowych

Trzecie miejsce zajęły przepisy, na podstawie których wymaga się rejestrowania w sądzie stron internetowych - tak, jakby były dziennikami czy czasopismami. I choć jest to raczej problem interpretacji przepisów i stosowania prawa przez urzędy i sądy, to łatwo zauważyć, że „coś jest nie tak” i nasze prawo nie jest przystosowane do nowoczesnej gospodarki wykorzystującej Internet. Gdyby przyjąć, że każda strona internetowa, która jest cyklicznie aktualizowana jest „prasą” - to również witryny internetowe sądów czy urzędów powinny być tak samo traktowane. W końcu na nich także co jakiś czas zamieszczane są nowe informacje.


Faktury wysyłane pocztą elektroniczną

O tym, że nasze prawo, urzędy i sądy traktują Internet co najmniej podejrzliwie świadczy zamieszanie wokół faktur wysyłanych kontrahentom pocztą elektroniczną. Niestety, obecna interpretacja przepisów jest taka, że jeśli wysyła się klientowi fakturę drogą elektroniczną, to musi być ona „podpisana” bezpiecznym podpisem elektronicznym. To w praktyce oznacza konieczność wykupienia specjalnej karty, czytnika i licencji na e-podpis. Wszystko to w sytuacji, gdy zwykła, tradycyjna, papierowa faktura nie musi mieć żadnej pieczątki ani podpisu, można ją spakować do koperty i wysłać kontrahentowi. Tłumaczenie, że podpis elektroniczny jest konieczny, bo w przeciwnym razie istnieje ryzyko, że „po drodze” ktoś fakturę zmodyfikuje, jest dla przedsiębiorców niezrozumiałe. Dlatego przepisy o e-fakturach także nominowali do konkursu na najbardziej absurdalny przepis.

Firma - mały operator telekomunikacyjny, korzystając z przepisów pozwalających na wystawianie faktur VAT za usługi bez pieczęci i podpisu operatora minimalizowała koszty w ten sposób, że wystawiała faktury w formie gotowej do wydruku, a następnie przesyłała je klientom pocztą elektroniczną. Po wydrukowaniu klient otrzymywał taką samą fakturę, jaką dostałby pocztą - tyle że sam ją drukował. Takie rozwiązanie jest tańsze, szybsze i wygodniejsze. Niestety, Warszawski Urząd Skarbowy, a za nim sąd administracyjny uznały, że takie faktury są nieprawidłowe i nie można w konsekwencji odliczyć z nich podatku VAT. Powód? Bo nie ma gwarancji, że w drodze faktury do odbiorcy ktoś jej nie zmodyfikuje. „Przecież takie samo, a może i większe ryzyko jest w przypadku tradycyjnego doręczenia faktury” - zauważa przedsiębiorca, który przepis nominował do konkursu. „Tylko kto w skarbówce będzie w stanie mnie i mojemu klientowi udowodnić zmowę przeciw biurokratycznym przepisom i to, że faktura nr 201/2008 bez podpisu i pieczątki została „nielegalnie” przesłana e-mailem, a nie w kopercie z naklejonym znaczkiem?” - pyta inny przedsiębiorca.


Obowiązkowe palarnie w zakładach pracy

Podobnie niezrozumiały jest obowiązek organizowania przez pracodawców zatrudniających co najmniej 20 osób palarni dla pracowników. W celu ochrony osób niepalących przed dymem na całym świecie zakazuje się palenia w miejscach publicznych. Oczywiście w Polsce w zakładach pracy także nie wolno palić - poza wydzielonymi palarniami. Nie budziłoby to zastrzeżeń, gdyby to pracodawca mógł zdecydować, czy na terenie jego firmy obowiązuje całkowity zakaz palenia, czy też pójdzie on palącym pracownikom na rękę i zorganizuje im palarnię. Nasze państwo pod pretekstem walki z nałogiem postanowiło jednak „przy okazji” uderzyć pracodawców mocno po kieszeni, zmuszając ich do urządzania zaawansowanych technicznie palarni. Co więcej, palarnię trzeba zorganizować nawet wtedy, gdy żaden z pracowników nie pali tytoniu! Nie trzeba chyba dodawać, że za brak palarni grozi wysoka grzywna. Kilka lat temu PZU zostało zmuszone do zorganizowania takiej palarni w biurowcu w Warszawie i za projekt zmian w wentylacji musiało wtedy zapłacić 300.000 zł.

Przepisy, których racjonalnego uzasadnienia trudno się doszukać są szkodliwe jeszcze z jednego powodu. Są one powszechnie ignorowane - palarni spełniających wymogi brakuje w sporej ilości firm, ale także w instytucjach publicznych.



autor: Andrzej Janowski
Gazeta Podatkowa Nr 462 z dnia 2008-06-12
Publikacja zawiera linki afiliacyjne.
Źródło:
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~re Roman
to nie ta EPOKA
Wolnosc slowa wiesz o co chodzi?
~Roman
Ujawniać nazwiska twórców absurdów i wyciągać konsekwencje.
~Fil
a my na to płacimy podatki - kto jest głupi?
~kapo
wiadomosc zostala OCENZUROWANA przez CENZORA
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki