Polscy medycy pracujący w Niemczech napisali list do polityków PiS. Ma on być odpowiedzią na niedawny apel posłanki Joanny Lichockiej, by Niemcy "oddały Polsce polskich lekarzy".


Kiedy kilkanaście dni temu usłyszeliśmy o tym, że prezydent Niemiec zwrócił się do Andrzeja Dudy, oferując sąsiedzką pomoc w walce z pandemią, a prezydent Polski odmówił, głos zabrała Joanna Lichocka, posłanka Prawa i Sprawiedliwości. Na łamach "Faktu" ogłosiła, że ma pomysł na niemieckie wsparcie Polski w tym trudnym czasie.
– Niech landy niemieckie oddelegują polskich lekarzy pracujących w niemieckiej służbie zdrowia do Polski na czas pandemii – mówi posłanka. – Niemcy finansowaliby to, udzielając naszym rodakom, lekarzom, płatnych urlopów na ten czas. To byłaby bardzo wydatna i znacząca pomoc – stwierdziła posłanka.
Po kilku dniach doczekaliśmy się odpowiedzi od polskich lekarzy, którzy pracują za Odrą. Medycy z Polskiego Towarzystwa Medycznego w Niemczech skierowali swój list do wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Jego fragmenty przytacza portal Deutsche Welle.
Przewodniczący Towarzystwa doktor Bogdan Miłek wyjaśnia między innymi, że „nieporównywalnie większe są możliwości szkolenia specjalizacyjnego np. w Niemczech czy Austrii niż w Polsce... Ponadto ogromne znaczenie ma organizacja pracy, atmosfera panująca w kraju zamieszkania, poczucie wolności jednostki. Ratując z pełnym poświęceniem zdrowie i życie pacjentów lekarze nie chcą być z tego powodu prześladowani, szykanowani jako grupa zawodowa czy straszeni prokuratorem”.
Miłek dodaje: „Polski lekarz pracujący w kraju Unii Europejskiej, który pragnie odnowić prawo wykonywania zawodu musi przejść cały szereg formalności i płacić składki izby lekarskiej pod groźbą windykacji jej przez komornika”.
„Niewątpliwie czas na zmiany z entuzjazmem, takim jak wspólnoty sprzed 40. lat [chodzi o pierwszy w Polsce strajk w sprawie służby zdrowia - przyp. red.], ale bez sztucznego tworzenia podziałów, siania wrogości między Polakami czy oczekiwania od pielęgniarek i lekarzy pracy ponad ludzkie siły”.
Autorzy listu zauważają też, że kraje, które w latach osiemdziesiątych przyjęły emigrujących medyków, „uratowały polskich lekarzy także dla Polski. Wielu przekazuje swą zdobytą najnowszą wiedzą medyczną kolegom z kraju i nie tylko. Szereg stypendiów, szkoleń i staży, organizowanych poprzez fundacje i organizacje polonijne, podnosi poziom polskich lekarzy” – czytamy w liście.
"Niech jadą"
W 2017 roku podczas debaty sejmowej w trakcie trwającego strajku rezydentów posłanka Lidia Gądek z PO ostrzegała, że młodzi lekarze są świetnie wykształceni, znają języki obce i w każdej chwili mogą wyjechać z kraju, choć chcieliby pracować w Polsce. "Niech jadą" odpowiedziała wówczas z ław poselskich Józefa Hrynkiewicz z PiS.
Jak policzył Konkret24, w Niemczech pracuje ponad 2 tys. polskich lekarzy. Poza Polakami leczą tam także Rumuni (4785), Syryjczycy (4732), Grecy (3216), Austriacy (2736) i Rosjanie. Ci medycy, którzy osiedli w Niemczech na stałe i przyjęli obywatelstwo, nie są już w ogóle ujmowani w tej statystyce medyków-emigrantów.
KWS

























































