Dolarowe notowania złota zaliczyły we wtorek jednoprocentową przecenę i znalazły się na najniższym poziomie od roku. Przyczyn takiego stanu rzeczy doszukiwano się w umocnieniu dolara i wystąpieniu przewodniczącego Rezerwy Federalnej.


Zeznając przed senacką komisją, Jerome Powell powiedział, że "przy odpowiedniej polityce monetarnej rynek pracy pozostanie silny, a inflacja utrzyma się blisko 2-procentowego celu w ciągu kilku następnych lat". W zasadzie trudno było oczekiwać, aby szef Fedu mógł powiedzieć coś innego. Ale jego komentarze i tak uznano za "jastrzębie" i kolejne "stopniowe" podwyżki stóp procentowych są w drodze.
Fed "wierzy, że - przynajmniej na razie - najlepszym sposobem postępowania jest podtrzymanie stopniowego podnoszenia stopy funduszy federalnych" - powiedział Powell, zastrzegając, aby nie podnosić stóp za szybko i zbyt wysoko.
W zasadzie wszystko to zostało już powiedziane (lub napisane) po czerwcowej podwyżce stopy funduszy federalnych. W opinii ekonomistów Fed podniesie stopy jeszcze dwukrotnie w tym roku - czyli o 25 pb. wyżej, niż oczekiwano tego na początku roku. A jednak po wystąpieniu Powella dolar zaczął umacniać się względem euro - kurs EUR/USD obniżył się o 0,4 proc.
Kombinacja rosnących stóp procentowych w USA i aprecjacja dolara jest w dwójnasób niekorzystna dla dolarowych notowań złota. Po pierwsze, bo rośnie koszt alternatywny trzymania gotówki w złocie - przez co nie zarabia ona już prawie 3 proc. rocznie na amerykańskich obligacjach skarbowych. Po drugie, bo wzrost notowań dolara tradycyjnie skorelowany jest z niższymi cenami złota - żółty metal robi się bowiem droższy dla inwestorów spoza USA.
Skutki wtorkowego koktajlu były bardzo niekorzystne dla notowań złota. Kurs królewskiego metalu obniżył się o ponad 1 proc., schodząc do 1227,80 USD za uncję. Po raz ostatni tak niskie ceny złota widziano dokładnie rok temu - 17 lipca 2017 r. Zatem po przełamaniu wsparcia w postaci grudniowego dołka (ok. 1240 USD/oz) następnym przystankiem może być okrągły poziom 1200 USD, gdzie zatrzymywały się spadki w marcu i lipcu 2017.
Dodajmy, że tym razem słabość złota widoczna jest nie tylko w ujęciu dolarowym. Licząc w euro, ceny kruszcu osiągnęły najniższy poziom od lutego 2016 roku. Patrząc przez pryzmat franka szwajcarskiego, zeszliśmy najniżej od sierpnia 2017. Sytuacja niewiele się zmieniła z punktu widzenia inwestora z Polski. Uncja złota stanowi równowartość ok. 4252 zł. To o co prawda aż o 7,7 proc. mniej niż pod koniec maja, lecz zarazem mniej więcej tyle samo co na początku roku i co rok temu.
Krzysztof Kolany
























































