Na początku miesiąca bank centralny Indii przyznał się do kupienia 200 ton złota pochodzącego z MFW. Dzisiaj gazeta „Financial Chronicle” napisała, że niewykluczone są dalsze zakupy metalu z tego źródła - MFW wystawił na sprzedaż 403 tony kruszcu. Prezes Banku Rezerw Indii odmówił skomentowania tych doniesień.
Indie nie są jedynym krajem, który pozbywa się dolarów i kupuje złoto. W październiku Bank Rosji zwiększył swoje rezerwy o niemal pół miliona uncji, a dwie tony kupił Mauritius. Zainteresowania kruszcem nie kryją też Chińczycy, którzy posiadają największe na świecie rezerwy walutowe (ponad 2,1 biliona dolarów) i posiadają relatywnie niewiele żółtego metalu – „zaledwie” 1054 tony.
Większą ilością złota niż Ludowy Bank Chin dysponuje choćby największy na tym rynku fundusz ETF. Tylko wczoraj stan posiadania SDPR Gold Trust wzrósł o blisko pięć ton, osiągając wartość 1.122,37 ton. Jednak inwestycyjny popyt na realny metal pozostaje względnie słaby. Według danych World Gold Council w trzecim kwartale inwestorzy kupili o 46% mniej metalu niż rok temu.
Lecz spekulacyjny popyt na złote kontrakty nie słabnie ani na chwilę. Zainteresowanie żółtym metalem rośnie za sprawą słabnącego dolara, który dziś wyrównuje tegoroczne rekordy słabości względem euro, jena i franka szwajcarskiego. Deprecjacja amerykańskiej waluty zwiększa zapotrzebowanie na bezpieczne alternatywne inwestycje, a za taką uchodzi złoto.
W rezultacie o godzinie 12:50 za uncję złota płacono już 1.180,79$, czyli o 1,1% więcej niż na zamknięciu wtorkowych notowań. Srebro zyskiwało na wartości 0,9%, osiągając cenę 18,64$ za uncję. To jednak wciąż relatywnie niski poziom – w marcu 2008 za uncję białego metalu płacono bowiem ponad 21$.
K.K.





























































