Wtorkowe popołudnie przyniosło zdecydowane i nieco zaskakujące umocnienie złotego. Kurs euro z impetem przełamał barierę 4,50 zł i znalazł się najniżej od grudnia. Wygląda to tak, jakby ktoś na rynku chciał przetestować determinację Narodowego Banku Polskiego.


Polski złoty zyskiwał już rano, delikatnie naruszając barierę 4,50 zł. Na rynku mówi się, że kurs euro poniżej 4,50 zł grozi interwencją walutową NBP. W grudniu polski bank centralny nieoficjalnie kilkukrotnie interweniował na rynku w celu osłabienia złotego. W oficjalnych wypowiedziach kierownictwa NBP znalazły się sformułowania dotyczące preferencji względem kursu walutowego.
W efekcie grudniowych działań NBP kurs euro trwale zagościł powyżej 4,50 zł. Dlatego też wtorkowy spadek poniżej tego poziomu jest co najmniej zastanawiający. Do godziny 15:56 kurs EUR/PLN spadł do 4,4747 zł – to o przeszło trzy grosze niżej niż dzień wcześniej.
Na to wszystko nakłada się umocnienie dolara względem euro. Zwykle taka sytuacja raczej szkodziła złotemu i była przejawem wzrostu awersji do ryzyka. Ale dziś polska waluta mocno zyskała, podczas gdy euro wyraźnie traciło do dolara. W efekcie kurs dolara obniżył się do 3,7227 zł.
Kurs franka szwajcarskiego wynosił 4,1365 zł i był o prawie trzy grosze niższy niż w poniedziałek wieczorem. Od czwartku helwecka waluta potaniała o przeszło 9 groszy. Funt brytyjski wyceniany był na 5,0639 zł, a więc o ponad trzy grosze poniżej kursu odniesienia.
KK


























































