Samorząd Województwa Mazowieckiego prowadzi jeden z największych tegorocznych przetargów na zakup sprzętu komputerowego pod projekt Wrót Mazowsza (w całości warty 240 mln zł). Kilku oferentów zarzuca zamawiającemu, że rażąco ograniczył konkurencję stosując zapisy, które „jednoznacznie” wskazują na firmę Dell jako dostawcę sprzętu komputerowego. 2 września odwołanie firm w tej sprawie rozpatrzy Krajowa Izba Odwoławcza. Według odwołujących (firm Kolporter Info i Makronet) zamawiający rażąco naruszył Prawo zamówień publicznych, uniemożliwiając uczciwą konkurencję. Na potwierdzenie zarzutów firmy przedstawiły oświadczenia m.in. IBM i Fujitsu, w których konkurenci Della potwierdzają, że nie są w stanie wypełnić wymagań, a łącznie spełnia je tylko jeden na świecie producent.
Dell zdecydowanie zaprzecza, że jest preferowany w tym projekcie.
Co ciekawe, informatorzy NGI24 już rok temu donosili, że przetargi na sprzęt dla Wrót Mazowsza mają być ustawione pod konkretnych wykonawców, w tym właśnie Della. We wczesnym projekcie studium wykonalności przygotowywanym przez doradców zamawiającego wprost zostały wymienione nazwy własne produktów i nazwy producentów. Bez uzasadnienia wymogami oprogramowania czy innymi obiektywnymi przyczynami. Wówczas poprosiliśmy o ocenę tego studium jednego z producentów, który od razu wskazał, czyj sprzęt jest preferowany w przetargu. Smaczku sprawie dodaje fakt, że od dwóch lat projekt Wrót Mazowsza (Mazowieckiego Systemu Informacji Przestrzennej oraz e-urzędu) jest pod lupą Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA), które otrzymywało również dokumenty i zeznania o przygotowywaniu ustawienia przetargów.
Czy teraz CBA monitoruje te projekty, w tym przetarg na sprzęt? „W sprawie o którą Pan pyta agenci CBA wykonywali czynności na zlecenie Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga Południe. Jedynie prokuratura, która prowadziła tę sprawę, może ewentualnie udzielić więcej informacji” - informuje Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA.
Zamówienie prowadzi Biuro Geodety Województwa Mazowieckiego (BGWM), które koordynuje cały projekt Wrót Mazowsza. Omawiana część sprzętowa jest warta szacunkowo około 21 mln zł netto. BGWM kupuje m.in. 600 komputerów, 700 serwerów, szafy, macierze, skanery. Zamawiający zdecydował się zorganizować przetarg ograniczony. To procedura dwuetapowa. Polega najpierw na sprawdzeniu referencji i zdolności firm do realizacji zamówienia. Dopiero w drugim etapie dopuszczone do niego firmy otrzymują SIWZ (Specyfikację Istotnych Warunków Zamówienia). W ten sposób SIWZ nie jest publicznie udostępniany, a jedynie przesyłany zakwalifikowanym do drugiego etapu firmom.
Z powodu zainteresowania CBA, sądziliśmy jednak, że to będzie wyjątkowo uczciwy przetarg. Także szef BGWM zapewniał, że przetargi będą zgodne z prawem i konkurencyjne.
Jak teraz komentuje zarzuty firm?
„Uprzejmie informuję Pana, że specyfikacja na zakup komputerów jest przedmiotem analizy i weryfikacji. Na komentarze jest za wcześnie, albowiem daleko jest jeszcze do rozstrzygnięcia przetargu. Bardzo dobrze, że w Polsce funkcjonują organy kontroli i nadzoru, które także stosownie reagują w przypadku wprowadzania ich w błąd.” - napisał do nas Krzysztof Mączewski, dyrektor BGWM, Geodeta Województwa Mazowieckiego.
Roman Wiskowski, dyrektor handlowy Della, zapewnia, że Dell nie podejmował żadnych działań w celu uzyskania preferencji w przetargu dla BGWM.
„Firma Dell będzie starała się uzyskać konkurencyjną przewagę poprzez złożenie atrakcyjnej oferty cenowej zainteresowanemu uczestnikowi przetargu. Jednocześnie zwracam uwagę, że firma Dell nie bierze bezpośrednio udziału w tym postępowaniu” - pisze do nas dyrektor handlowy Della.
Roman Wiskowski uważa, że sprzęt może dostarczyć wielu producentów.
„Zgodnie z moją najlepszą wiedzą specyfikacja istotnych warunków zamówienia opisuje produkty możliwe do dostarczenia przez różnych producentów, zarówno rodzimych jak i zagranicznych. Podczas analizy zapisów nie znalazłem sformułowań ograniczających konkurencję do jednego dostawcy. Warto nadmienić, że projekt będący przedmiotem Pana zainteresowania jest projektem przede wszystkim na dostawę i integrację zaawansowanych technologii serwerowych i storage’owych a zatem z definicji wyklucza możliwość uczestnictwa wielu producentów zajmujących się wyłącznie montażem komputerów stacjonarnych, notebooków czy też monitorów. Część firm, na których opinie Pan się powołuje związana jest w tym postępowaniu z firmą NTT poprzez wykorzystanie wspólnych referencji na mocy artykułu 26 ustawy. Opinie i ograniczania mogą zatem wynikać z ograniczonej oferty tej firmy.” - przekonuje dyrektor.
Problem w tym, że protestujące zapisy SIWZ firmy zwróciły się poza NTT do takich producentów jak Lenovo, IBM, Fujitsu i Samsung i żadna z nich nie spełniała specyfikacji. IBM, Fujitsu i Samsung dodatkowo podkreśliły, że według ich analiz specyfikację spełnia tylko Dell.
„Wymogi zamawiającego zawarte w siwz (brane pod uwagę łącznie) wskazują na konkretnego producenta – naszym zdanie firmę Dell – przez co ograniczony zostaje krąg dostawców mogących wziąć udział w wyżej wymienionym postępowaniu” - pisze np. Fujitsu.
Bardzo podobne oświadczenia złożyły też Samsung i IBM. IBM nie jest z pewnością firmą z „ograniczoną ofertą” i nie zajmuje się tylko montażem komputerów.
„IBM jest światowym liderem w sprzedaży serwerów, ma największą ofertę ze wszystkich producentów, ale z przykrością informujemy, nie możemy zaoferować Państwu swoich produktów do realizacji przedmiotowego zamówienia” - napisał w swoim piśmie IBM.
Czy zapisy są bezprawne rozstrzygnie w czwartek, 2 września, Krajowa Izba Odwoławcza.
W ostatnich latach zamawiającym kilkakrotnie zarzucano preferowanie produktów Della w przetargach. Szczególnie wyraźnie było to widać np. w przetargach na komputery w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (dawniej) czy Centralnym Zarządzie Służby Więziennej (w 2009 r.). W wielu przetargach preferuje się też jednak innych producentów. Często mimo zmian rażąco łamiących prawo specyfikacji, zamawiający otrzymuje potem ofertę od jednego producenta.
Ustawianie przetargów rzadko jest skutecznie ścigane przez prawo, mimo że art. 305 Kodeksu karnego mówi wyraźnie, że za wpływanie na wynik przetargu publicznego lub wchodzenie w porozumienia można trafić za kratki nawet na 3 lata. Przepis jest prawie martwy (według raportów policyjnych stwierdza się 18-19 przypadków takich przestępstw rocznie).
Mariusz Zielke
























































