Czas na wydanie pozwoleń na transport sprzętu wojskowego w czasie pokoju stał się głównym punktem spornym w negocjacjach nad „wojskową strefą Schengen”. Jak przekazali we wtorek europosłowie KO Michał Szczerba i Dariusz Joński, wypracowanie kompromisu i finał rozmów planowane są na 9 grudnia.


Ustanowienie „wojskowej strefy Schengen” będzie oznaczać zniesienie przeszkód prawnych i celnych w przemieszczaniu wojsk i sprzętu na terenie UE. Z takim projektem w listopadzie 2025 r. wyszła Komisja Europejska, która uznała mobilność wojskową za jeden z głównych elementów wzmacniania zdolności obronnych całej UE. Szybkie przemieszczanie sił sojuszniczych uznano za równie ważne, co same zakupy zbrojeniowe.
Europoseł Michał Szczerba, który jest negocjatorem z ramienia PE, powiedział, że trzy z czterech korytarzy mobilności wojskowej będą przechodzić przez polskie terytorium, dlatego dla naszego kraju istotne są nie tylko nowe przepisy dotyczące przemieszczania wojsk i sprzętu, ale także pozyskania nowych środków na mobilność wojskową w nowym budżecie UE na lata 2028-2034.
Według Szczerby negocjacje w sprawie ostatecznego kształtu „wojskowej strefy Schengen” powinny się zakończyć pomiędzy PE a krajami członkowskimi 9 grudnia. - Termin jest ambitny, ale bardzo realny — powiedział europoseł, który we wtorek wziął udział w drugich negocjacjach. Na 9 grudnia zaplanowano trzecie spotkanie, które w ocenie polityka może być ostatnim. - Oczywiście dzisiaj zakładamy, że to będzie 9 grudnia, ale może się okazać, że z jakichś powodów te negocjacje będą trwały jeszcze 10-go i 11-go - podkreślił.
Do ustalenia pozostaje kwestia tego, ile państwa członkowskie będą miały czasu na wydanie pozwolenia na przemieszczenie sprzętu przez ich terytorium w czasie pokoju. Europoseł Dariusz Joński powiedział, że Parlament Europejski ma bardziej ambitne stanowisko, bo chce, by kraje miały na podjęcie decyzji do maksymalnie trzech dni. Natomiast państwa członkowskie chcą zwiększyć ten czas do czterech-pięciu dni.

Nie ma natomiast sporu co do procedur w czasie zagrożenia — państwa członkowskie będą miały sześć lub 12 godzin na decyzję.
Joński odniósł się do pogłosek, jakoby wojska innych krajów UE będą mogły przejeżdżać, jak będą chciały. - Otóż nie. To kraj, do którego będą jechały wojska bądź sprzęt w razie zagrożenia, będą decydowały o tym, czy go przyjmują, czy też nie — powiedział europoseł. - Wszystko jest zapisane i nie ma co straszyć. (...) Musi być zgoda kraju, który wysyła, zgoda kraju, który przyjmuje — podsumował.
Ze Strasburga Magdalena Cedro (PAP)
mce/ kj/ ktl/































































