Druga wojna handlowa Trumpa zdążyła już zakołysać rynkami i chociaż nowe cła na towary z Meksyku i Kanady zostały opóźnione, prezydent USA zapowiada, że kolejna na celowniku jest Unia Europejska. Okazuje się jednak, że Biały Dom nie musi podejmować żadnej decyzji, a pod koniec marca i tak wejdą w życie wymierzone w blok taryfy oraz unijna odpowiedź.


Temat amerykańskich ceł na towary z Unii Europejskiej wraca wraz z drugą kadencją Donalda Trumpa. W 2018 roku jego pierwsza administracja nałożyła karne cła na pochodzącą z unijnych krajów stal (25%), aluminium (10%) oraz wyroby z tych metali. W styczniu 2022 roku taryfy zostały zawieszone przez ekipę prezydenta Joe Bidena. Zawieszenie to wygaśnie jednak samoistnie pod koniec marca 2025 r.
Gdy zawieszone przez Bidena cła zaczną znów obowiązywać, automatycznie wejdą w życie także unijne odwetowe taryfy, które były już w przeszłości obiektem żartów. W reakcji na dodatkowe cła na stal i aluminium Komisja Europejska postanowiła w 2018 roku podnieść cła na najbardziej amerykańskie towary, jakie była w stanie wymyślić: whiskey, motocykle Harley-Davidson i niebieskie dżinsy.
Nie jest wykluczone, że znamy więc pierwsze ofiary drugiej wojny handlowej Donalda Trumpa na kierunku europejskim, które podrożeją w sklepach i pojawią się tak czy inaczej, bez podejmowania żadnych dodatkowych działań. Jednocześnie istnieje duże prawdopodobieństwo, że nowy prezydent USA zdąży do tego czasu ogłosić ogólne cła na cały import z krajów Unii Europejskiej tak jak w przypadku Meksyku, Kanady i Chin.
Grzech deficytu
"Nie biorą naszych aut, nie biorą naszej żywności, nie biorą od nas niemal niczego, podczas gdy my bierzemy od nich wszystko. Miliony samochodów, ogromne ilości żywności i produktów rolnych" - powiedział dziennikarzom Donald Trump, nazywając deficyt w handlu między Unią Europejską a USA "bestialstwem" i zapowiadając, że cła na towary z państw bloku zostaną nałożone "z całą pewnością".
Podczas niedzielnej wypowiedzi dla mediów prezydent USA ocenił, że deficyt handlowy pomiędzy USA i UE wynosi 300 mld dolarów, a dwa zdania później oszacował go na 350 mld dolarów. Chociaż faktyczna nadwyżka Unii jest mniejsza, jej istnienie to fakt i rachunek ten wypada zdecydowanie na niekorzyść Stanów Zjednoczonych.
Zgodnie z danymi Eurostatu w 2023 r. EU osiągnęła 161,6 mld dolarów nadwyżki w handlu z USA. Rok wcześniej deficyt wynosił 131 mld dolarów. Według amerykańskiego urzędu celnego w 2024 r. handel z Europą (w tym z państwami niebędącymi częścią Unii Europejskiej) wygenerował deficyt w wysokości 267 mld dolarów na niekorzyść Stanów Zjednoczonych.
Cios dla unijnej gospodarki
Analitycy Deutsche Bank ocenili w notatce z 3 lutego, że wprowadzenie przez USA ogólnych ceł w wysokości 10% na wszystkie towary z UE może obniżyć tempo wzrostu gospodarczego całego bloku o 0,5-0,9%. Dla porównania przewiduje się, że wzrost PKB w UE wyniesie w 2025 r. zaledwie 1,5%, wzrastając do 1,8% w następnym roku.
W przypadku ogłoszenia nowych taryf najbardziej dotkniętym państwem Unii będą Niemcy, będące czwartym partnerem handlowym Stanów Zjednoczonych pod względem wielkości wymiany. Niemiecki eksport do USA to w głównej mierze samochody, maszyny, farmaceutyki i chemia.
Jak czytamy na stronie Eurostatu, w 2023 r. UE miała nadwyżki w handlu ze Stanami Zjednoczonymi w kategoriach produktów takich jak: maszyny i pojazdy (102 mld euro), chemikalia (58 mld euro), inne wyroby fabryczne (55 mld euro) oraz żywność i napoje (16 mld euro). Za około 40 mld euro nadwyżki w pierwszej kategorii odpowiadał niemiecki automotive. Unia importowała z USA głównie surowce energetyczne (70 mld euro deficytu) i surowce (6 mld euro deficytu).
Dziennik "Tagesschau" zwrócił uwagę, że sporym ciosem dla niemieckiej branży motoryzacyjnej będą cła nałożone na Meksyk. Volkswagen, Audi, BMW i Mercedes-Benz produkują tam samochody, trafiające później na amerykański rynek. Co więcej, ucierpią również ich zakłady zlokalizowane w USA, ponieważ wiele części sprowadza się z Meksyku. Jeśli Trump ogłosi taryfy wymierzone w towary z UE, sektor może znaleźć się w jeszcze głębszym kryzysie.
MM


























































