Własny las zamknięty w butelce

- Dbam o to, by moje lasy rosły w lesie, jestem gotowa na przypadek, czasem rośliny same wsiewają się w butlę. Mam swoje tajemnicze miejsca, gdzie powstają moje lasy – mówi Justyna Stoszek – artystka, rzeźbiarka, twórca Forest Forever. Artystka nie chce zdradzać wszystkich szczegółów tworzenia lasów, ale zaprosiła nas do swojej pracowni, by opowiedzieć o tym, jak to możliwe, że lasy zamknięte w butelce mogą zostać z nami przez wiele lat, o tym jak powstają te żywe rzeźby, ale także o tym, jak artysta radzi sobie z finansami?

Anna Drozd: Piszesz o sobie: "Otaczam się butlami wypełnionymi zielenią, to przywraca mi stan wewnętrznej równowagi, nie pozwala zapomnieć." Jak narodził się pomysł tworzenia lasów w butelce?

Justyna Stoszek: Jak to zwykle bywa, są to zbiegi okoliczności i przypadki, które tak naprawdę nie są przypadkami. Wszystko zaczęło się od przyjaźni. Chciałam podarować mojemu przyjacielowi nietypowy prezent, a ponieważ jest to esteta, osoba bardzo wymagająca, o wyjątkowej wrażliwości, to chciałam to uhonorować. Zastanawiałam się, co mogę podarować osobie, która właściwie już wszystko ma, a jednocześnie chciałam, żeby to był dar serca blisko tego co kocha. Posadziłam w małej laboratoryjnej butelce kwiat poziomki, otuliłam go mchem i przykryłam małym kamykiem. Nie wiem czemu to zrobiłam. Nie było w tym większego zamysłu, patrzyłam bardziej, jak na całość.

Podarowałam mu prezent, który go zachwycił, a za jakiś czas odebrałam telefon: - Słuchaj to jest coś niesamowitego, to wszystko tam rośnie. No i zaczęliśmy szukać informacji o tym, na czym to polega. Oczywiście wiedzieliśmy, że rośliny produkują tlen i potrzebny im jest do życia dwutlenek węgla, więc szukaliśmy naukowej wiedzy na ten temat. Znaleźliśmy wszystkie potrzebne informacje. Okazało się, że naukowcy robili taki projekt, który nazywał się biosfera. Chodziło o zbadanie możliwości adaptacyjnych roślin, było to związane z wyprawami w kosmos. Stworzono miejsce, gdzie były tylko i wyłącznie rośliny i umieszczono tam człowieka, który czuł się tam świetnie. Rośliny wytwarzały wszystko to, czego potrzebują do życia i dawały to człowiekowi.

Jak powstają lasy? Co jest pierwsze - projekt czy roślina?

Jest bardzo różnie. Czasem zainspiruje mnie kształt szkła, czasem samo zamknięcie, czasem jest to jakaś konkretna roślina. Nie rysuję tego, nie musi się to pojawiać w formie szkicu. Zawsze jest to spontaniczne. Często w trakcie prac rodzi się pomysł.

Gdzie zdobywasz rośliny i ile czasu zajmuje ci stworzenie gotowej kompozycji?

Bardzo ważne, by ci, którzy chcą coś takiego robić, nie korzystali z lasu, bo 90% poszycia leśnego jest pod ścisłą ochroną. Jest to większość mchów, paproci. Ja musiałam uczyć się tego 9 lat, tyle też ma mój najstarszy las. Nazywam je żywymi rzeźbami. Nie jestem florystą. Tworzę żywe rzeźby, które mogą towarzyszyć swojemu opiekunowi. Jest to proces twórczy, taki jak malowanie obrazu czy tworzenie rzeźby. Polegający na dobieraniu i komponowaniu. Dbam o to, by lasy rosły w lesie, jestem gotowa na przypadek, czasem rośliny same wsiewają się w butlę. Mam swoje tajemnicze miejsca, gdzie te lasy powstają.

Chcę powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy, która mnie w tych lasach zaskoczyła. Mianowicie, lasy pełnią formę terapeutyczną. One jesienią gubią liście, zmieniają kolor, to uczy nas obcowania z przemijaniem. To nie jest tylko ładny design. Mogą żyć wiele lat, jeśli znajdzie się dla nich odpowiednie miejsce. Zawsze informuję o tym, że lasy jesienią zgubią liście, zmienią kolory, ale mimo to jesienią odbieram sporo telefonów od opiekunów. Raz zdarzyło mi się, że opiekun oddał swój las, jednak większość osób jest tym zaintrygowana.

Czy lasy wymagają opieki i trzeba je podlewać?

Nie, lepiej ich nie podlewać. Najważniejszy jest początek i stworzenie odpowiedniego klimatu, znalezienie właściwego miejsca, w ciągu pierwszego miesiąca mogą objawić się pierwsze niebezpieczeństwa, w kolejnych miesiącach już tylko się przyglądamy. Jeśli ustabilizuje się woda, a ścianki nie będą zroszone, to pozostawiamy w spokoju i czekamy do pierwszej wiosny, jeżeli to dobrze wypadnie, to możemy pomyśleć o zamknięciu lasu w butelce na stałe.

Na pewno dostajesz propozycje zakupu takiego lasu. Czy one są na sprzedaż, a jeśli tak, to ile kosztują?

Kiedy pierwszy raz pokazałam te lasy podczas targów, właściwie byłam ze swoimi grafikami, a lasy były tylko uzupełnieniem stoiska i wszystkich zaczęły zachwycać. Mówiłam, wtedy, że nie są na sprzedaż, miałam też propozycje 200 lasów do zrobienia, ale odmawiałam, bo mi zależy na tym, aby te lasy przybliżyły nas do natury. Rośliny nie potrzebują tlenu, jest on procesem ubocznym fotosyntezy. To ludzie potrzebują tlenu, ale wtedy podczas tych targów nikt tego nie pamiętał, wszyscy myśleli, że te lasy się duszą. Ja tworzę kolekcje i podchodzę do tego jak do sztuki. Nie da się ich zrobić szybko. Zmierzam do tego, by powstawała ich niewielka ilość i wyceniam je sercem i nakładem pracy. Ceny zależą od ich zamknięcia, wielkości butli czy roślin, jakie się tam znajdują. Ceny lasów zaczynają się od 300 zł wzwyż.

Chcę dotknąć delikatnej materii, mianowicie kwestii pieniędzy. Artysta żeby tworzyć musi przecież z czegoś żyć. Jak artysta radzi sobie z finansami?

I pewnie jeszcze jak udaje mu się nie robić z tego biznesu, pomimo bycia do tego nakłanianą? Walczę z tym. Opieram się, kiedy dostaję propozycje zrobienie dużej ilości lasów. W moim odczuciu artyści nadal potrzebują mecenasów. Nie chodzi tylko o wsparcie finansowe, ale także o to. Chodzi o zaopiekowanie się sprawami materialno-organizacyjnymi. W tej chwili wszystko robię sama, a wolałabym skupić się na tym, co robię najlepiej, czyli na sztuce. Takie wparcie pozwoliłoby artyście realizować duże projekty, bo mam dużo pomysłów, które czekają na realizację.

Rozmawiała Anna Drozd

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 ~dd

Jak zrobić swoją własną „biosferę” w słoiku? prosty przepis znajdziecie tutaj: http://www.crazynauka.pl/by-rok-1960-gdy-david-latimer-za-o-y-sw-j-ogr-d/

! Odpowiedz
1 4 ~dd

nic nowego pani nie wymyśliła.. pomysł pochodzi jeszcze z lat 60-70, info tutaj: http://www.e-ogrodek.pl/a/ogrod-w-butelce-ponad-40-lat-bez-podlewania-15402.html

! Odpowiedz
1 2 ~olo

nalewkę niech w tym zrobi ........

! Odpowiedz
1 2 ~endi

albo jeszcze lepiej , niech do tej nalewki żmijkę wpuści , zrobi się lek o nazwie żmijówka - działa przeciwbólowo na reumatyzm , kiedyś był taki stary polski film jak to Pan Anatol gdy dostał lanie nacierał sobie 4 litery żmijówką :))))))))))))))))))))))))))))))))))

! Odpowiedz
1 2 ~polus

odkryła amerykę :) jako młodzian już bawiliśmi się w roślinki w słoiku :)

! Odpowiedz
1 1 ~Janusz

Dobre słoje na ogórki

! Odpowiedz
0 1 ~olo

na nalewkę

! Odpowiedz
7 1 ~hans

nic specijalnego.Po prostu kicz i tyle. Lepsze kwiaty w doniczce.

! Odpowiedz
0 9 ~endi

Wspaniały pomysł , jeśli nie ma chorób , szkodników to przy dostępie światła i stałej temp. taki mini las może żyć setki lat . Za dnia roślina fotosyntetyzuje tlen , który wykorzystują saprofity do rozkładu materii organicznej , nocą wytwarza CO2 potrzebny za dnia do fotosyntezy , coś pięknego

! Odpowiedz
1 0 ~WD40

https://www.youtube.com/watch?v=ip7nAtliXcc

;D

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne