Rząd Wenezueli nakazał tymczasowe zamknięcie granicy z Kolumbią w piątek, czyli w dniu zaprzysiężenia na trzecią kadencję prezydenta Nicolasa Maduro, w związku z doniesieniem o "międzynarodowym spisku", którego miał być celem - przekazał gubernator przygranicznego stanu Tachira Freddy Bernal.


"Otrzymaliśmy wiadomość o planowanym międzynarodowym spisku służącym zakłóceniu pokoju Wenezuelczyków" - powiedział Bernal i dodał, że dzięki zamknięciu granicy rząd będzie mieć "całkowitą kontrolę nad państwem".
Według wydawanego w Caracas dziennika “El Universal” granica wenezuelsko-kolumbijska będzie zamknięta do poniedziałku.
Kolumbijska rozgłośnia Blu Radio poinformowała o planie zamknięcia granicy już w czwartek, ale podała też, że jest to inicjatywa kolumbijskiego urzędu ds. migracji (UAEMC) i motywowana obawami Bogoty przed falą uchodźców będących oponentami Maduro i obawiających się prześladowań reżimu.
Przed zaprzysiężeniem Maduro władze Kolumbii wzmocniły kontyngenty wojskowe na granicy z Wenezuelą. Według tygodnika "Semana" jest tam już ponad 3,7 tys. kolumbijskich żołnierzy.
29 lipca 2024 roku, nazajutrz po wyborach prezydenckich, tysiące Wenezuelczyków wyległy na ulice, aby zaprotestować przeciwko ogłoszonemu przez reżim zwycięstwu Maduro. W protestach tych, brutalnie stłumionych przez państwowe służby, zginęło co najmniej 28 osób, a 2 tys. zostało zatrzymanych.
Opozycja demokratyczna Wenezueli informuje, że walczący o urząd prezydenta opozycjonista Edmundo Gonzalez pokonał w wyborach Maduro, otrzymując 67 proc. głosów poparcia. Po szykanach ze strony reżimu we wrześniu Gonzalez wyjechał do Hiszpanii, gdzie otrzymał azyl polityczny.(PAP)
zat/ fit/




























































