W oczekiwaniu na przetarg obligacji
Dzisiaj ministerstwo
finansów wystawi do sprzedania obligacje dwuletnie zero kuponowe oraz
pięcioletnie (zwykłe) o stałej stopie procentowej. Oferta jest
dość spora i
wynosi 2,5 miliarda złotych, z czego 1,9 miliarda przypada na
pięciolatki a 600
milionów na dwulatki. To zdecydowanie najważniejsze wydarzenie
dzisiejszego
dnia. Być może poniedziałkowy słaby popyt na bony skarbowe
wystawione na
przetarg był właśnie spowodowany "zbieraniem sił" na przetarg
obligacji.
Jeśli chodzi o rynek
lokat międzybankowych, to wczoraj lekko przyśpieszony został
spadek
oprocentowania dla wszystkich terminów. Układ krzywej FORWARD
(piszę o niej do
znudzenia, aby zachęcić do studiowania wartości zamieszczonych w
tabeli
sporządzanej co dziennie - pokazuje ona bieżące oczekiwania
uczestników rynku)
dla lokat złotowych wskazuje na oczekiwania kilku kolejnych obniżek
stóp po pół
punktu procentowego. To by zgadzało się z lansowana od niedawna
strategia małych
kroczków. Jak sądzę właśnie taki sposób obniżania stóp
wybierze Rada Polityki
Pieniężnej. Inflacja za luty będzie bardzo niska, o czy
świadczą wstępne
informacje z GUS o wzroście cen żywności w pierwszej i drugiej
dekadzie lutego.
Tak dużego spadku cen tych artykułów dawno nie widziano. Tak
więc czekamy na
kolejną obniżkę w wysokości 50-100 punktów bazowych, być
może jeszcze w
marcu.
Jeśli chodzi o rynek
lokat nominowanych w euro, to po chwilowej obniżce oprocentowania,
wczoraj znowu
wzrosły stawki dla wszystkich terminów lokat. Podobnie było na
rynku lokat
dolarowych, ale tutaj zwyżka była kosmetyczna. W konsekwencji
różnica w
oprocentowaniu lokat dolarowych i nominowanych w euro zaczyna się
stabilizować
we wszystkich terminach na poziomie 30 pkt procentowych. Ostatnio prezes
Europejskiego Banku Centralnego wypowiadał się na temat poziomu
stóp e strefie
EURO i wskazywał na brak podstaw do ich obniżania. W Stanach takie
obniżki są
wielce prawdopodobne. Czekam z niecierpliwością na dzień, w
którym
oprocentowanie długich lokat nominowanych w euro będzie wyższe
niż ich
odpowiedników dolarowych. Rynek walutowy zdaje się powoli
dostrzegać taki
scenariusz zdarzeń i zaczyna coraz mocniej wyceniać walutę
europejską.
(JM)




























































