REKLAMA
GPW

W 60 minut wokół zeroprocentowego świata

Krzysztof Kolany2014-05-28 08:44główny analityk Bankier.pl
publikacja
2014-05-28 08:44

We wtorek w ciągu 60 minut ukazały się trzy informacje, które mogą aspirować do rangi symbolu zeroprocentowego świata współczesnych finansów. Ciekawe, czy ten „nowy paradygmat” utrzyma się dłużej niż kilka miesięcy?

Zaczęło się od rynku złota, gdzie po godzinie 14:00 bez żadnych konkretnych powodów doszło do wyraźnego spadku notowań kruszcu. Kurs żółtego metalu wyłamał się z przeszło miesięcznej konsolidacji, osiągając najniższą cenę od lutego.

Godzinę później opublikowane zostały dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. W marcu ceny domów w 20 metropoliach rosły w tempie 12,4% rdr – czyli podobnie jak w szczycie bańki w 2006 roku. Chwilę później doszło do wystrzału optymizmu na Wall Street. Ceny akcji poszły w górę reagując na nadspodziewanie wysoki odczyt indeksu PMI dla amerykańskiego przemysłu.

Indeks S&P500 po wzroście o 0,6% wyznaczył nowe historyczne maksimum. Na wykresie dziennym powstała piąta z rzędu biała świeczka wyglądająca, jakby została odrysowana od linijki. Szczytu wszech czasów nie wybiły jednak ani Nasdaq, ani Dow Jones.

Reklama

Wtorkowe wydarzenia stanowią ilustrację trendów obowiązujących na rynkach finansowych od trzech lat. Biliony kreowanych z powietrza dolarów, funtów, jenów czy franków zalewają rynki aktywów pompując bańki na rynkach akcji, obligacji i nieruchomości. W niełasce inwestorów pozostały już chyba tylko surowce i stąd brak inflacji mierzonej rządowymi wskaźnikami CPI i PPI.

Na farsę zakrawa fakt, że banki centralne (np. EBC) wyruszają na „wojnę z deflacją”, podczas gdy na rynkach aktywów inflacja zdmuchuje czapki z głów, a niedługo może zacząć urywać same głowy. Polityka dolewania benzyny do ognia (tj. stymulowania jeszcze wyższej inflacji) nie może się dobrze skończyć. Ale kto by tam się martwił, co będzie za rok czy dwa. Ważne, że wszystko rośnie. Tu i teraz.

Krzysztof Kolany
Bankier.pl

Publikacja zawiera linki afiliacyjne.
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
TDJ ma plan maksimum dla weterynarii. Zrealizuje go Tylia
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii

Komentarze (11)

dodaj komentarz
~John Galt
Na koniec normalnie , będzie wojna . Jeżeli już 75% kapitału jest w rękach 1% ludzi , to muszą oni zapewnić sobie jakąś rozrywkę !
~GE
Ludzie... jakiekolwiek przeginanie w stronę 1 aktywa z założenia świadczy o niewielkiej wiedzy... dla mnie trąbienie od 2-3 lat TYLKO ZŁOTO jest niepoważne - analogicznie jak kilka lat temu słyszałem TYLKO AKCJE (najlepiej MiŚ)... ten właśnie brak równowagi i umiejętności racjonalnego zarządzania aktywami (adekwatnego do okresu/ryzyka) Ludzie... jakiekolwiek przeginanie w stronę 1 aktywa z założenia świadczy o niewielkiej wiedzy... dla mnie trąbienie od 2-3 lat TYLKO ZŁOTO jest niepoważne - analogicznie jak kilka lat temu słyszałem TYLKO AKCJE (najlepiej MiŚ)... ten właśnie brak równowagi i umiejętności racjonalnego zarządzania aktywami (adekwatnego do okresu/ryzyka) u Pana Kolany jest uderzający i niestety... mega nieprofesjonalny.

Czy za 10 lat złoto będzie po 500$, czy po 5.000$ - nie wiem... ale jak ktoś w dzisiejszych czasach wie co będzie za 10 lat to albo ma szklaną kulę, albo ogromny przerost własnego EGO, którego gratuluje :) Rynek kocha jednak pokorę... :)
~Roof
Dnia 2014-05-28 o godz. 12:57 ~GE napisał(a):


> będzie po 500$, czy po 5.000$ - nie wiem... ale jak ktoś w
> dzisiejszych czasach wie co będzie za 10 lat to albo ma
> szklaną kulę, albo ogromny przerost własnego EGO, którego
> gratuluje :) Rynek kocha jednak pokorę... :)

no wlasnie, sa 2 rodzaje
Dnia 2014-05-28 o godz. 12:57 ~GE napisał(a):


> będzie po 500$, czy po 5.000$ - nie wiem... ale jak ktoś w
> dzisiejszych czasach wie co będzie za 10 lat to albo ma
> szklaną kulę, albo ogromny przerost własnego EGO, którego
> gratuluje :) Rynek kocha jednak pokorę... :)

no wlasnie, sa 2 rodzaje ludzi - ci co tworza przyszlosc :) i ci co sie przygladaja. i nie ma to nic z przerosnietym ego czy dostepem do krystalowej kuli.
~MacGawer
W fizyce jest zasada, że jeżeli ten sam rezultat osiągnie się róznymi drogami to nie ma co dalej dywagować: konkretna zasada została udowodniona ponad wszelką wątpliwość. Jeżeli ktoś traktuje ekonomie jako naukę społeczną gdzie dosłownie wszystko może się wydazyć, no cóż - niech daruje sobie czytanie artków jak powyższy. Ale...

Pan
W fizyce jest zasada, że jeżeli ten sam rezultat osiągnie się róznymi drogami to nie ma co dalej dywagować: konkretna zasada została udowodniona ponad wszelką wątpliwość. Jeżeli ktoś traktuje ekonomie jako naukę społeczną gdzie dosłownie wszystko może się wydazyć, no cóż - niech daruje sobie czytanie artków jak powyższy. Ale...

Pan Kolany analizując podstawowe wydarzenia jakie obecnie dzieją się w gospodarce wyraźnie wskazuje na zmiany ktore można było przewidzieć analizując ZUPEŁNIE INNE informacje. KOńczące się zasoby podsawowego źródła energii jakim jest ropa naftowa (Peak Oil) musi wywołać wzrost cen tego surowca. Ponieważ odbijają się one w dosłownie KAZDYM produkcie nie może to pzrejść bez echa. "Ekonomisci" uznają, że to tylko problem pieniędzy, więc drukuja je bez opamiętania probując w ten sposób zniwelowac coraz wyższe koszty produkcji. Żeby jednoczesnie nie wywołac inflacji banki centralne tak kierują ich strumieniem (m.innymi poprzez stopy procentowe) by "mieć nad nią pełną kontrolę". Podobnie jak Krzysztof Kolany uznaję takie działanie za naiwne, dżin który został wypuszczony z butelki nie zechce do niej wrócić. W Pewnym momencie okaże się, że "krol jest nagi", firmy nie dają spodziewanego zwrotu "inwestorom", a "zarządzanie aktywami" to tak naprawde przelewanie z pustego w prożne (podpowiedź: jakie dobra trwałe za nimi stoją?). Gdy ta fikcja się załamie nastąpi powrót do podstaw ekonomii, gdzie pieniądz nie jest wartością samą w sobie (nawet ten złoty). Jednak barter jako niemożliwy w rozwiniętej cywilizacji też nie wchodzi w grę. Jak zatem wyobrażacie sobie kochani "inwestorzy" przyszlość: ludzie uwierzą w wartość nowych walut (np amero zamiast dolara), czy na krotki czas wrócą do dobrych pieniędzy ktore zgodnie z teorią Kopernika zostały wyparte z rynku przez złe? Ziemia nie jest z gumy, nie można osiągnąć nieograniczonego wzrostu bezmyslnie eksploatując jej zasoby: albo zaczniemy oszczędzać (czego nie widzę), albo w perspektywie kilku lat wszystko się załamie (nota bene jeszcze 5 lat temu IEA glosiła duży wzrost produkcji ropy, obecnie mówią o lekkim spadku!).
~GE odpowiada ~Roof
Pamiętam jak to mówiono w roku 2001 i 2007... aż w końcu ktoś rzekł "sprawdzam" i twórcy mogli się jedynie przyglądać... jak ich rzeczywistość topnieje :)
~Old qń
Masz rację też takich znam ale według mnie w złoto można wejść jak ma się pieniądze o których się wie że nie będą szybko potrzebne .(Takie naganianie ludzi na złoto żeby sobie za zaoszczędzone pieniądze kupowali co miesiąc jeden gram złota to według mnie bzdura ). No ale niestety w życiu różnie bywa może człowiek np. popaść w ciężką Masz rację też takich znam ale według mnie w złoto można wejść jak ma się pieniądze o których się wie że nie będą szybko potrzebne .(Takie naganianie ludzi na złoto żeby sobie za zaoszczędzone pieniądze kupowali co miesiąc jeden gram złota to według mnie bzdura ). No ale niestety w życiu różnie bywa może człowiek np. popaść w ciężką chorobę i wtedy będzie sprzedawał wszystko aby przedłużyć sobie życie. Ale faktem jest że złoto jest sposobem na przechowanie wartości , funkcjonowało tysiące lat i będzie spełniało swoje zadanie dopóki ludzie będą żyć na tej ziemi
~Old qń
A co to za różnica czy złoto spada czy rośnie , na zakup złota decydują się ludzie którzy je kupią po 1200 $ za uncję jak i po 1700 . Za 10 lat nie będzie miało znaczenia za ile złoto teraz było kupowane .
~itrzy
Mówisz za 10 lat? Znam już takich co kupowali bardzo długoterminowo i zazwyczaj oddają po możliwie najniższej cenie zanim ta wróci spowrotem na swe poziomy za te 10 lat. W życiu bywa różnie i w międzyczasie może być tak że nie będziesz miał za co jeść i wtedy nie będziesz czekał kilka lat by sprzedać swoje złoto po dobrej cenie.
~Stx
Trafne podsumowanie Panie Krzysztofie. W reszcie coś konkretnego Pan zauważył :-) nie ma co gdybać, kiedy złoto urośnie, jeśli, na razie, ciągle spada...
~Damian
GE, to pod tym samym nickiem napisz za pięć lat,
że złoto po dzisiejszych cenach było napompowane.

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki