Dziesiątki tysięcy osób zgromadziły się w stolicy Hiszpanii w piątek wieczorem, trzeciego dnia bezterminowego strajku nauczycieli we Wspólnocie Madrytu, na manifestacji z żądaniem poprawy sytuacji w edukacji publicznej.


Ogłoszony przez związki zawodowe protest objął ok. 65 tys. nauczycieli szkół podstawowych i ponadpodstawowych, do których uczęszcza ponad 666 tys. uczniów we Wspólnocie Madrytu.
Według danych Delegatury Rządu w Madrycie w marszu przez centrum stolicy przeszło 35 tys., a według organizatorów - 60 tys. osób - podała agencja EFE.
Większość demonstrantów miała na sobie zielone koszulki z hasłami wzywającymi do poprawy sytuacji w edukacji publicznej. W marszu brali udział nie tylko nauczyciele, ale i wspierający ich rodzice oraz uczniowie.
Manifestanci domagali się rozmów z rządem autonomicznej Wspólnoty Madrytu i wzywali do podania się do dymisji regionalną minister edukacji.

Demonstracja zakończyła się na placu Puerta del Sol, gdzie w proteście przeciwko kryzysowi mieszkalnictwa demonstranci rozbili miasteczko namiotowe. „Bez mieszkań nie ma edukacji” – skandowali uczestnicy marszu, kiedy zbliżali się do placu.
Nauczyciele domagają się nie tylko podwyżek pensji, ale i lepszych warunków pracy. Jedna z demonstrantek powiedziała PAP, że wiele szkół w regionie nie jest przystosowanych do zmian klimatycznych, przez co w okresie coraz dłuższych i coraz częstszych upałów w klasach panują temperatury przekraczające 25 stopni C.
Z Madrytu Justyna Wojteczek (PAP)
jw/ ap/




























































