W stolicy Argentyny, Buenos Aires, doszło do starć z policją podczas masowej demonstracji antyrządowej w obronie publicznych uniwersytetów z udziałem tysięcy osób; zatrzymano co najmniej 31 demonstrantów, w tym nieletnich - przekazały w piątek argentyńskie media.


Zamieszki wybuchły w czwartek przed siedzibą Kongresu podczas piątego ogólnokrajowego protestu uniwersyteckiego przeciwko polityce prezydenta Javiera Mileia. Część demonstrantów rzucała kamieniami i niszczyła m.in. ławki miejskie. Policja użyła gazu łzawiącego, gumowych pocisków i armatek wodnych.
Jak podał argentyński portal El Despate, powołując się na Komisję Prowincjonalną ds. Pamięci (CPM), zajmującą się promowaniem polityki publicznej dotyczącej m.in. praw człowieka, co najmniej 550 osób ucierpiało wskutek użycia przez policję gazu i gumowych pocisków. Wśród poszkodowanych znaleźli się również dziennikarze i ratownicy. Według dziennika „La Nacion” zatrzymano 31 osób, w tym 14-latka i 17-latka. Argentyńskie służby bezpieczeństwa poinformowały, że w trakcie zamieszek ośmiu funkcjonariuszy zostało rannych.
Protesters clashed with police in Buenos Aires as students and teachers vented fury at the government’s refusal to enact a law to boost education funding. President Javier Milei says implementing the law would threaten his budget-balancing plan. https://t.co/DjI8wSkui8
— Al Jazeera English (@AJEnglish) October 16, 2026
Studenci, wykładowcy i pracownicy uczelni domagają się wdrożenia ustawy o finansowaniu szkolnictwa wyższego, która przewiduje m.in. podwyżki wynagrodzeń uwzględniające wskaźnik inflacji, zwiększenie stypendiów i środków publicznych na funkcjonowanie uniwersytetów. Ustawę przyjął parlament w 2025 r., odrzucając następnie weto prezydenta, jednak rząd dotąd nie wdrożył jej przepisów - przypomniała agencja AFP.
Organizatorzy ostrzegają, że cięcia budżetowe zagrażają funkcjonowaniu publicznych uczelni. Krytykują również projekt budżetu na 2027 r., który, ich zdaniem, nie zapewnia wystarczających środków na edukację i badania naukowe.

Ministra bezpieczeństwa Alejandra Monteoliva oskarżyła uczestników zamieszek o doprowadzenie do chaosu i atakowanie funkcjonariuszy. Zapowiedziała pociągnięcie sprawców tych aktów przemocy do odpowiedzialności. Organizatorzy demonstracji potępili natomiast działania policji, podkreślając, że zdecydowana większość uczestników protestowała pokojowo. (PAP)
mgp/ rtt/



























































