Sekretarz stanu USA Marco Rubio zachęcił w piątek Kubańczyków dążących do zmian w kraju do „dyskretnej” współpracy z Centralną Agencją Wywiadowczą. Prezydent Trump zasugerował tymczasem możliwość interwencji na wyspie po zakończeniu wojny z Iranem.


„Do tych, którzy dążą do pozytywnych zmian na Kubie – nadszedł na to czas” - napisał Rubio we wpisie na platformie X. „Rozczarowanie niespełnionymi obietnicami, korupcja i uprzywilejowane życie nielicznych; wykorzystajcie tę okazję, aby wprowadzić pożądane zmiany poprzez dyskretną współpracę z CIA” - dodał.
Posiadający kubańskie korzenie szef amerykańskiej dyplomacji zamieścił swój wpis tuż po wystąpieniu prezydenta USA na wiecu wyborczym w Fort Myers na Florydzie, będącej największym skupiskiem kubańskich imigrantów. Podczas wiecu Trump obiecał, że „zajmie się Kubą w drodze powrotnej z Iranu” i zasugerował możliwość interwencji zbrojnej.
- Kiedy wrócimy z Iranu, te piękne statki przepłyną obok Kuby (...) Potem wyślemy Marco Rubio, aby dokończył dzieło - mówił prezydent.
Trump dotychczas nie wykluczał użycia siły, by doprowadzić do zmiany reżimu na Kubie choć wielokrotnie zapewniał, że użycie jej nie będzie potrzebne.
CIA ma długą historię operacji przeciwko komunistycznym władzom na Hawanie.

Agencja nadzorowała nieudaną inwazję kubańskich dysydentów w Zatoce Świń w 1961 r., prowadziła też kampanię sabotażu i wspierania podziemia, a także wielokrotne zamachy na Fidela Castro.
W maju br. do Hawany przyleciała delegacja wysokich rangą funkcjonariuszy CIA z dyrektorem Johnem Ratcliffe’em na czele, a agencja wezwała władze wyspy do „fundamentalnych zmian”. W sierpniu „New York Times” ujawnił, że CIA potajemnie powołała nową grupę zadaniową ds. Kuby w celu wywierania presji na rząd w Hawanie, aby przeprowadził żądane przez Waszyngton reformy.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ san/




























































