Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że napływ imigrantów do krajów takich jak Francja i Włochy jest jak „kocioł, który wybuchnie”. Ponownie wezwał Europę do zamknięcia granic i niewpuszczania imigrantów.


Trump odnosił się w ten sposób podczas rozmowy z dziennikarzami do zamieszek we Francji i w Mediolanie.
Pytany o komentarz do słów prezydenta Emmanuela Macrona, który jako powód zamieszek podał wysokie ceny paliw spowodowane wojną USA z Iranem, Trump najpierw ocenił, że to „fake news”. Potem jednak podzielił się oceną.
- Emmanuel to mój przyjaciel. Powiedziałem mu dawno temu: „popełniasz wielki błąd we Francji. Pozwalasz na przyjazd wszystkich z całego świata. Cały świat napływa, a Paryż wkrótce stanie się miastem muzułmańskim” - dodał.
Ocenił, że imigranci, którzy przyjeżdżają do Francji, nie kochają tego kraju, jego budynków czy sztuki.
- Powiedziałem Emmanuelowi: powinieneś zamknąć granice i zobaczymy. Znam go chyba z osiem lub dziewięć lat. Powiedziałem mu to od razu, jak go poznałem. Powiedziałem, że popełniasz wielki błąd.

- Powiedziałem Macronowi, kiedy pierwszy raz spotkałem się z nim, że musi zamknąć granice. Zniszczy swój kraj (...) Trudno będzie go odzyskać, ale mam nadzieję, że Francja się odrodzi - ciągnął dalej.
Pytany o zamieszki w Mediolanie, Trump powiedział, że obie sytuacje mają związek z imigrantami i że przewidział, że tak się właśnie stanie.
- To jak kocioł, który zaraz wybuchnie. To bardzo smutne, jak to się widzi. My mamy zamknięte granice. Nikt nie wjeżdża, a my wypuszczamy wszystkich - powiedział. Dodał, że jeśli Europa nie zamknie granic zgodnie z jego radą, będzie „skończona”.
Trump: jeśli Europa szybko nie znajdzie właściwej drogi, odejdziemy
Jeśli Europa szybko nie znajdzie właściwej drogi, odejdziemy - zapowiedział w poniedziałek na wiecu wyborczym prezydent USA Donald Trump. Wezwał Europę do zamknięcia granic oraz przestrzegł, że wygrana Demokratów w wyborach do Kongresu poskutkowałaby rozruchami w USA.
- Stoimy u boku Europy, mimo jej wad i słabości. Miejmy nadzieję, że to wszystko okaże się tymczasowe. Co się tam dzieje? Oglądałem to i jestem po prostu zdumiony. Wiedziałem, że to nadchodzi. Już 10 lat temu widziałem, dokąd to zmierza. To się działo na naszych oczach - powiedział Trump podczas wiecu w Kansas, odnosząc się do trwających we Francji zamieszek.
- Ale jeśli oni szybko nie znajdą właściwej drogi — a muszą ją znaleźć — nie będziemy mieli innego wyboru, jak tylko odejść. Odejdziemy, nie będziemy mieli innego wyjścia. Sytuacja jest bardzo poważna - zapowiedział Trump.
- Nie pozwolimy, żeby coś takiego wydarzyło się tutaj - dodał.
Ponownie stwierdził, że Europa nie pomogła USA podczas wojny z Iranem. - Nie przyszli nam z pomocą. Powiedzieli coś, czego nigdy tak naprawdę nie będziemy mogli zapomnieć. Wiecie, wydajemy setki miliardów dolarów rocznie na NATO, żeby ich chronić, ale kiedy zapytaliśmy: „Czy chcielibyście nam pomóc?”, usłyszeliśmy: „Nie, dziękujemy. Och, nie, dziękujemy” - kontynuował.
Podczas wiecu wyborczego porównał uczestników rozruchów we Francji z członkami Partii Demokratycznej. - Kiedy widzicie płonące wieże kościołów i szalejące pożary we Francji, pamiętajcie, że właśnie to radykalni Demokraci chcą zrobić z Ameryką. Zamierzają doprowadzić do czegoś takiego. Ale nawet się do tego nie zbliżą - zapowiedział prezydent USA.
Również we wpisie na platformie Truth Soscial Trump przestrzegł: „Jeśli chcecie zobaczyć, co jest stawką tych wyborów, wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się we Francji — niegdyś wielkim kraju, który jest podbijany, plądrowany i doszczętnie niszczony przez migrantów, dżihadystów i komunistów nienawidzących chrześcijaństwa oraz samej cywilizacji zachodniej”.
Nazwał Demokratów „partią antyzachodnich marksistów i wrogo nastawionych migrantów z Trzeciego Świata”.
„Europa musi ZAMKNĄĆ SWOJE GRANICE i pozbyć się ludzi, którzy nienawidzą swoich krajów — i zrobić to SZYBKO, zanim będzie za późno!” - napisał prezydent.
W weekend demonstracje w całej Francji zwołane w proteście przeciwko rosnącym kosztom życia przerodziły się w zamieszki. Ich sprawcy atakowali budynki publiczne, plądrowali sklepy i punkty handlowe. Do starć z policją i prób grabieży doszło również w niedzielę w Paryżu i Marsylii; oddziały policji nie wszędzie zdołały powstrzymać te ataki.
Podobnie w Mediolanie, w niedzielę drugi dzień z rzędu doszło do zamieszek i aktów wandalizmu, wywołanych przez grupy młodych ludzi, którzy atakowali policjantów i plądrowali sklepy. Od soboty zatrzymano ponad 200 osób. Rannych zostało ponad 100 policjantów i około 20 manifestantów.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska i Oskar Górzyński (PAP)
osk/ mal/

























































