Prezydent USA Donald Trump powiedział w czwartek, że zamierza zwrócić się do Kongresu o zgodę na użycie siły przeciwko kartelom narkotykowym na terytorium innych państw, prawdopodobnie Wenezueli. Dotychczas prezydent zapowiadał tylko, że może podjąć taką decyzję.


Trump wyraził swój zamiar podczas spotkania na temat walki z kartelami narkotykowymi, zapowiadając, że będzie to jego następny krok w walce z napływem narkotyków po uderzeniach na łodzie na Morzu Karaibskim.
- Oni teraz przybywają lądem, a teraz ląd też wchodzi w grę. Powiedziałem im, że to będzie następne, wiecie. I możemy pójść do Senatu, możemy pójść do Kongresu i powiedzieć im o tym, ale nie wyobrażam sobie, żeby mieli z tym jakikolwiek problem - powiedział Trump. Dodał później, że na pewno to zrobi, choć nie zamierza zabiegać o formalną deklarację wojny przeciwko kartelom.
Choć prezydent USA nie sprecyzował, gdzie zamierza uderzyć, to w przeszłości mówił, że może przeprowadzić ataki przeciwko gangom wewnątrz Wenezueli. Większość ataków na łodzie, które miały przewozić narkotyki miało miejsca nieopodal wybrzeży tego kraju, zaś administracja Trumpa oskarża przywódcę kraju Nicolasa Maduro o kierowanie przemytem narkotyków. Jednocześnie Trump zaprzeczył doniesieniom, by siły USA przekierowały bombowce B-1 w okolice tego kraju. Dopytywany później, czy planowane operacje zakończą się umieszczeniem wojsk USA na terytorium obcych krajów, Trump nie odpowiedział na zadane pytanie, lecz wymienił Meksyk i Kolumbię jako państwa mające szczególne problemy.
- Kolumbia to melina narkotykowa i tak jest od dawna. Masz tam teraz kiepskiego przywódcę, złego faceta, bandytę, ale produkują kokainę na niespotykaną dotąd skalę, a potem sprzedają ją temu i nie ujdzie im to na sucho już długo. Nie będziemy tego tolerować już długo. Kolumbia jest bardzo zła. Meksykiem rządzą kartele - mówił Trump, zaznaczając jednak, że szanuje prezydentkę Meksyku Claudię Sheinbaum. Tego samego nie powiedział o prezydencie Kolumbii Gustavo Petro, z którym jest ostro skonfliktowany.
Podczas spotkania w Białym Domu, podsumowującego dotychczasową pracę grupy zadaniowej ds. walki z kartelami, prokurator generalna USA Pam Bondi stwierdziła, że służbom dotąd udało się zmniejszyć napływ fentanylu do USA o ok. połowę. Stwierdziła też, że łącznie skonfiskowano 91 ton narkotyków, w tym 58 ton kokainy i 2,1 mln pigułek z fentanylem.
Trump zapowiedział, że napływ śmiercionośnego narkotyku będzie jednym z głównych tematów jego rozmowy z przywódcą Chin Xi Jinpingiem w Korei Południowej.
Prezydent potwierdził również, że zdecydował się zrezygnować z planów wysłania wojsk do San Francisco, by walczyć z przestępczością, dodając, że zrobił to na prośbę zaprzyjaźnionych miliarderów, szefa NVIDII Jensena Huanga oraz finansisty Marca Benioffa z Doliny Krzemowej. Jak stwierdził, powiedział im, że to zaszczyt pozwolić im i burmistrzowi miasta zająć się problemem przestępczości, lecz jeśli tego nie zrobią, on się tym zajmie i „zrobi to szybciej”.
Prezydent Maduro: Nasz kraj jest gotowy do obrony przed agresją
Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro oświadczył w czwartek, że jego kraj jest gotów do obrony swej suwerenności i pokoju w regionie przed agresją zagrażającą ze strony Stanów Zjednoczonych pod pretekstem walki z przemytnikami narkotyków w regionie Karaibów.
- Dysponujemy arsenałem nie mniej niż pięciu tysięcy pocisków przeciwlotniczych Igla-S rosyjskiej produkcji, których możemy użyć w celu zapewnienia spokoju i bezpieczeństwa naszego narodu - powiedział Maduro w transmitowanym w środę na cały kraj przemówieniu telewizyjnym do narodu.
- Ten system to przenośna broń obronna do niszczenia samolotów, śmigłowców i dronów, lecących na niskim pułapie - wyjaśnił Maduro.
Prezydent Wenezueli oświadczył, że „wenezuelskie siły zbrojne przećwiczyły już jego wykorzystanie w walkach obronnych na wypadek zagrożenia terytorium Wenezueli z zewnątrz”.
- Stanowi on część naszego systemu strategicznego – powiedział Maduro nawiązując do wystąpienia prezydenta USA Donalda Trumpa, który zapowiedział nowe działania wojsk amerykańskich w walce z przemytnikami narkotyków w rejonie Karaibów.
Maduro zaapelował do wspólnoty międzynarodowej o podjęcie działań w celu „uniknięcia konfliktu zbrojnego w regionie Karaibów i Ameryki Południowej”.
Według prezydenta Wenezueli ten konflikt na Karaibach, „którego groźba zawisła nad Wenezuelą, regionem i Ameryką Południową byłby najbardziej krwawą wojną od lat”.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ zm/ ik/

























































