Prezydent USA Donald Trump rozważa, kogo obarczyć winą za nieudany przebieg wojny z Iranem; kozłami ofiarnymi mogą stać się dowódcy wojskowi i szef resortu obrony Pete Hegseth - przekazał w poniedziałek magazyn „The Atlantic”.


Według informacji uzyskanych od dwóch źródeł bliskich Trumpowi, prezydent pyta swoich bliskich współpracowników o opinię o ministrze obrony i przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, generale Danie Caine. Obaj należeli do grona głównych doradców Trumpa ds. wojskowych, a w początkach konfliktu wypowiadali się również w bardzo optymistycznym tonie na temat jego przebiegu.
Zanim Trump podejmie jakiekolwiek decyzje personalne, często zasięga opinii w swoim nieformalnym kręgu doradców, złożonym z przyjaciół spoza administracji - podkreślił magazyn.
Hegseth nie cieszy się w Białym Domu zbytnią popularnością.
„Niektóre osoby z otoczenia Trumpa sugerowały nam, że sekretarz obrony nie przedstawia rzetelnego obrazu sytuacji na froncie, opisując ją w sposób przesadnie optymistyczny, by zadowolić prezydenta. (...) Hegseth potrafi mówić prezydentowi dokładnie to, co ten chce usłyszeć” – przyznali dwaj doradcy głowy państwa spoza administracji, cytowani przez „The Atlantic”.
Doniesieniom tym zaprzeczył rzecznik Pentagonu Sean Parnell. Przekazał w oświadczeniu, że „sekretarz Hegseth zawsze przedstawia prezydentowi oraz wyższym rangą urzędnikom Białego Domu pełny obraz sytuacji operacyjnej”. Zapewnił, że wszelkie sugestie, jakoby było inaczej, są „całkowicie błędne”.

USA i Izrael rozpoczęły wojnę przeciwko Iranowi 28 lutego, co doprowadziło m.in. do kolejnej destabilizacji na Bliskim Wschodzie. W wyniku konfliktu światowy rynek surowców energetycznych od miesięcy jest pogrążony w kryzysie, a ceny surowców energetycznych drastycznie wzrosły z powodu zablokowania przez Teheran cieśniny Ormuz. (PAP)
os/ rtt/


































































