Odchodzenie od paliw kopalnych na rzecz zielonej energii nie może być rewolucyjne. Ta zmiana wymaga równowagi i przemyślanego działania zarówno po stronie producentów i ich inwestorów, jak również po stronie konsumentów energii.


Zielona rewolucja już się dzieje. Wiosną 2020 r., w szczycie pandemii, wiatraki w Niemczech i Danii wykręciły 120 proc. krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną. Ale też ich maksymalna moc przypadła na okres huraganowych wiatrów i czas, kiedy większość przemysłu pracowała, ze względu na pandemię, na śladowych mocach.
Zero emisji we wszystkich gałęziach
Zdaniem Milosa Stefanovica, dyrektora zarządzającego Citi Corporate Banku, który wprowadzał do panelu, do przeprowadzenia skutecznej transformacji energetycznej potrzeba kilku elementów.
– Pierwszy to wizja, na poziomie kraju i na poziomie firmy. Drugi to przywództwo - ludzie, którzy będą chcieli ją zrealizować i przekonać do niej innych. Trzecim elementem jest technologia. Ostatni to - pieniądze w projekcie transformacji. I to niemałe. W banku żartujemy, używając nazwy „gigamiliony”.
W debacie „Transformacja energetyczna – doświadczenia liderów biznesu” wzięli udział: Piotr Kosno, dyrektor zarządzający i szef Departamentu Klientów Strategicznych Citi Handlowy, Karolina Żelawska-Pałasz z Departamentu Krajów Nadbałtyckich i Nordyckich Europejskiego Banku Inwestycyjnego, Ilona Wołyniec, dyrektor Pionu Relacji z Klientami Strategicznymi i Finansowania Projektów, PKO Banku Polskiego, Adam Czyżewski, główny ekonomista ORLEN S.A., Aleksandra Stanek-Kowalczyk partner w EY Polska, a debatę prowadził Maciej Krywoniuk szef Strategii Handlowy.
– Polskie firmy wyznaczyły sobie strategię dochodzenia do zeroemisyjności. Ta się nie zmieni, ale mogą się zmienić drogi dochodzenia do niej – mówi.
W polskich warunkach o zeroemisyjność muszą starać się nie tylko firmy. Dotyczy to wszystkich gałęzi gospodarki: przemysłu, rolnictwa czy transportu. Odbywający spotkania z największymi funduszami inwestycyjnymi wiceprezes Banku Citi Handlowego Maciej Kropidłowski usłyszał, że jednym z najważniejszych tematów w kontekście Polski jest właśnie transformacja energetyczna. Na takie projekty inwestorzy są w stanie przeznaczyć miliardy dolarów. Z obserwacji samego banku Citi Handlowego wynika, że z transakcji o wartości 20 mld USD przeprowadzonych w ciągu ostatnich 18 miesięcy na rynkach kapitałowych większość dotyczy transformacji energetycznej.
Transformacja to nie dekarbonizacja
Jak to wygląda z drugiej strony? Adam Czyżewski, główny ekonomista Orlenu, największego koncernu energetycznego w środkowej Europie, uważa, że transformacja energetyczna i stopniowe odchodzenie od paliw kopalnych jest wykonalne. Orlen wyznaczył sobie cel NetZero na 2025 r. Sam cel ogłosił 5 lat temu, ale przymiarki zaczęły się jeszcze w 2009 r. od pierwszego raportu dotyczącego transformacji energetycznej firmy.
– Problem nie leży w samych założeniach dotyczących odchodzenia od paliw kopalnych – uważa Adam Czyżewski.
Trzeba też przekonać pracowników firmy i jej właściciela, czyli Skarb Państwa.
– Poza tym trzeba było mieć sporo odwagi, by zadeklarować zeroemisyjność koncernu energetycznego w momencie, kiedy ze strony rządu padły słowa, że węgla mamy na 300 lat wydobycia – podkreśla Adam Czyżewski.
Dodaje, że w Polsce transformacja energetyczna jest często utożsamiana z dekarbonizacją. A to kojarzy się z ograniczaniem wydobycia węgla i zamykaniem kopalń. Orlen natomiast dekarbonizację rozumie jako ograniczanie emisji gazów cieplarnianych. To, zdaniem Adama Czyżewskiego, oznacza otwarcie na znacznie więcej zielonych technologii.
Dla bankowców finansowanie transformacji energetycznej oznacza nie tylko kredytowanie budowy farm wiatrowych czy solarnych. Jak mówi Ilona Wołyniec, dyrektor Pionu Relacji z Klientami Strategicznymi i Finansowania Projektów PKO BP, to również współpraca z samorządami, które decydują się na wymianę taboru transportu publicznego na autobusy elektryczne czy napędzane wodorem. Bank wspiera również producentów takich autobusów.
Bankowcy są zgodni co do tego, że „zielonego” wsparcia wymaga również przemysł spożywczy i rolnictwo. Te gałęzie gospodarki odeszły dawno temu od swoich ekologicznych źródeł i są emitentami dużej części gazów cieplarnianych. Co prawda trudno tu ograniczyć ich emisję do zera, ale można doprowadzić do ich neutralności – nadal będą emitować, ale ich pozostała produkcja będzie niwelowała skutki emisji.
Mały też może więcej
Zdaniem dr Aleksandry Stanek-Kowalczyk z EY Polska przed naszym krajem dopiero stoją prawdziwe wyzwania w zakresie transformacji energetycznej. Największą odpowiedzialność za nią ponoszą wielkie przedsiębiorstwa. Rola małych i średnich firm jest ograniczona, choć nie należy jej lekceważyć. Należy im natomiast odpowiedzieć na pytanie, jakie korzyści osiągną w krótkim i długim horyzoncie czasowym, decydując się na transformację energetyczną. Jak wskazuje, pojęcia „net zero” i horyzont 2050 r. są dla małych i średnich przedsiębiorców tak odległe, że nie mieszczą się w ich planach. Również obietnice zwrotu z „zielonej” inwestycji w perspektywie 20 lat nie robią na nich wrażenia, choć przedstawiciele tej grupy firm są podatni na sugestie doraźnych oszczędności, np. w opłatach za energię. Dlatego ważna jest edukacja.
– Mamy na rynku sporą lukę kompetencyjną w zakresie projektów ekoenergetycznych – mówi Aleksandra Stanek-Kowalczyk. Jej zdaniem transformacja energetyczna jest w tej chwili priorytetem. Nie tylko ze względu na środowisko, ale również ze względu na bezpieczeństwo energetyczne. Uniezależnienie się od paliw kopalnych zdecydowanie to bezpieczeństwo podnosi. Zarówno w skali wielkich firm, jak i na poziomie małych i średnich przedsiębiorstw.
Partnerem publikacji jest Citi Handlowy



















































