Na warszawskim parkiecie kolejne spółki przekraczają psychologiczne poziomy, przy okazji bijąc kilkuletnie rekordy. W ostatnich tygodniach szczególną uwagę przykuwają dwaj przedstawiciele branży paliwowej – Lotos i Orlen.


Lotos przekroczył dzisiaj psychologiczny poziom 50 zł. To najwyższe notowania gdańskiej rafinerii od czasów hossy z 2007 roku. Wrażenie robi też tempo wzrostów. W rok akcje Lotosu dały zarobić prawie 100 proc., miesięczna stopa zwrotu pokazuje zaś 35-procentowy wzrost, a tylko na przestrzeni ostatniego tygodnia wartość jednej akcji zwiększyła się o 10 proc., z marszu przekraczając wspomniany poziom 50 zł.
Jest kilka czynników dostarczających gdańskiej spółce paliwa do wzrostów. Na początku lutego spółka podała wstępne szacunki za 2016 rok. Lotos spodziewa się, że osiągnął 1,8 mld zł skonsolidowanego zysku operacyjnego, 2,8 mld zł EBITDA i 2,6 mld oczyszczonej EBITDA LIFO, a przychody wyniosły 20,9 mld zł. Konsensus PAP zakładał zaś, że zysk operacyjny spółki wyniesie 1,6 mld zł, EBITDA 2,6 mld, natomiast przychody mają wynieść 20,5 mld zł.
Wyniki napędzać może również wprowadzony na początku sierpnia ubiegłego roku tzw. pakiet paliwowy, którego celem jest zwalczanie nielegalnego obrotu paliwami. Już we wrześniu Lotos informował, że zmiany w prawie przyczyniły się do 20-procentowego wzrostu hurtowej sprzedaży paliw.
Kolejnym czynnikiem wspierającym kurs była wypowiedź przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryka Kowalczyka o planowanym połączeniu Lotosu i Orlenu. Po tej wypowiedzi inwestorzy rzucili się do zakupów paliwowych potentatów, windując ich ceny akcji na kilkuletnie maksima. Następnego dnia jednak minister energii Krzysztof Tchórzewski poinformował, że rząd nie podjął żadnych działań w sprawie fuzji dwóch gigantów.
Lotos nie jest osamotniony we wzrostach. Tempa dotrzymuje mu jego największy konkurent czyli Orlen, którego kurs zbliża się do kolejnego psychologicznego poziomu 100 zł. Przyczyny wzrostu płockiego koncernu są podobne: świetne wyniki, informacja o fuzji, a także rekordowy poziom 5 mld zł gotówki w kasie. Ten ostatni czynnik może okazać się jednak przyczyną kłopotów z powodu potencjalnego zaangażowania się Orlenu w ratowanie sektora górniczego. Spekulacje te jak na razie nie odstraszają inwestorów.
Piotr Poddębniak
























































