Czasowy zakaz połowu obejmie małe łodzie rybackie, ponieważ podczas wyliczeń okazało się, że mają na wyczerpaniu swój roczny limit połowowy. Wstępnie zakaz będzie obowiązywać do końca września. Może być jednak przedłużony do końca roku, bo według wstępnych wyliczeń pochodzących z Systemu Informacji Rybołówstwa Morskiego, do końca maja rybacy odłowili około 75-85 proc. rocznego limitu. Daje to ok. 7-8 tys. ton z 11, 7 tys. przyznanych nam na cały rok. Według informacji z Ministerstwa Rolnictwa, najwięcej ryb złowili rybacy pływający na łodziach o długości do 12 metrów. - Rozporządzenie opóźniło się o kilka dni, bo wydłużyły się prace legislacyjne - mówi Leszek Dybiec z Departamentu Rybołówstwa. - Faktycznie, mniejsze jednostki rybackie także mają już na wyczerpaniu limity, dlatego wprowadzamy dla nich zakaz. W połowie września przeanalizujemy dane i podejmiemy decyzję. Moim zdaniem, od 1 października kutry będą mogły łowić. Podobnego zdania są rybacy.
- Naszym zdaniem rybacy po 30 września będą mogli wyjść w morze - mówi Andrzej Tyszkiewicz, wiceprezes Związku Rybaków Polskich z Ustki. Leszek Dybiec przyznał, że Komisja Europejska przygląda się naszemu wykorzystaniu rocznego limitu i były już naciski unijnych urzędników na szybką reakcję w tej sprawie. Decyzja urzędników zaskoczyła właścicieli małych łódek. Byli przekonani, że będą mogli łowić do końca czerwca i cały wrzesień. Część rybaków nawet specjalnie skracała jednostki rybackie. Przykładem jest kuter UST-54, któremu skrócono dziób o 1,5 metra.
O limitach połowowych na przyszły rok rozmawiać będą dziś w Rydze przedstawiciele polskich rybaków na posiedzeniu Bałtyckiego Regionalnego Komitetu Doradczego. - Widać, że w naszym morzu jest coraz więcej tych ryb - uważa Kazimierz Wojnicz, prezes Krajowej Izby Producentów Ryb. - Komisja Europejska zaczyna przyznawać się do zaniżenia szacunków. Wierzymy, że będzie lepiej. Rybacy zaczynają jednak dostrzegać zbawienne skutki nałożonych zakazów. Ich zdaniem, ubiegłoroczne wstrzymanie połowów przyczyniło się do odrodzenia stada dorszy. - Najbliższe trzy lata będą jeszcze dla nas trudne - obawia się Wojnicz. - Ale komu uda się przetrwać ten okres, będzie mógł łowić więcej ryb niż obecnie.
Za zwiększeniem limitów połowowych opowiada się także Międzynarodowa Rada Badań Morza. Z opublikowanego przez nią raportu wynika, że kilka roczników dorszy osiągnęło już zdolność rozrodczą. Jednak mimo to wschodnie stado tych ryb nadal znajduje się na bardzo niskim poziomie. Naukowcy przestrzegają jednak przed zbyt optymistyczną interpretacją tych wyników. - Coraz częściej mówi się o możliwości nałożenia na nas zakazu połowów podobnego do ubiegłorocznego - mówi prezes Wojnicz. - Unijni urzędnicy znowu zaczynają twierdzić, że już wykorzystaliśmy tegoroczny limit. Bardzo się tego obawiamy.
POLSKA Dziennik Bałtycki
Hubert Bierndgarski Roman Kościelniak


























































