Cykl wystartował jesienią 2010 roku – wtedy, gdy w Polsce mówiło się już o pokryzysowej stabilizacji. Gdzie w tym czasie tkwiły zagraniczne rynki nieruchomości? Każdy z kontynentów, a co dopiero krajów na swój własny sposób odbierał sygnały o załamaniu w amerykańskiej gospodarce. W samych tylko Stanach Zjednoczonych nie brakowało skrajności – podczas gdy wielu Amerykanów drżało o swoje miejsce pracy z niepewnością spoglądając w harmonogram spłaty kredytu, najbogatsze dzielnice, w tym nowojorski Manhattan, rozkwitały w najlepsze.
Nie ma jednak wątpliwości, że echo kryzysu rozbiegło się po kuli ziemskiej niczym krew po żywym organizmie, trafiając nawet do takich miast, jak opływający bogactwem Dubaj czy utożsamiana wyłącznie z turystyką portugalska Madera.
















































































