Tajlandia: seria zamachów bombowych w popularnych kurortach

W kilka godzin po wybuchu 2 bomb, które eksplodowały w czwartek w nadmorskim kurorcie Hua Hin, w piątek doszło do kolejnych eksplozji - w położonym na południu Surat Thani, w Hua Hin i na wyspie Phuket. Władze podały, że ogółem w zamachach zginęły 4 osoby.

[Aktualizacja - godz. 8:45] Tajlandzka policja poinformowała w piątek, że po serii ataków bombowych, w których w ciągu 24 godzin zginęły cztery osoby, główną rozpatrywaną wersją jest "sabotaż lokalny" w celu zdestabilizowania kraju. "Terroryzm międzynarodowy" jest mniej prawdopodobny.

Podczas konferencji prasowej w Bangkoku rzecznik policji Piyapan Pingmuang powiedział, że prowadzone jest śledztwo, ale do tej pory nie ustalono żadnego związku między wybuchami w kilku popularnych miejscach turystycznych na południu kraju. "To nie jest atak terrorystyczny. To po prostu lokalny sabotaż" - oznajmił.

Nie jest jasne, czy ataki były w jakiś sposób związane z islamską rebelią na południu Tajlandii. Islamscy rebelianci z tego regionu nie należą do globalnego ruchu dżihadu, lecz buntują się przeciwko dyskryminacji Malajów oraz muzułmanów w zamieszkanej głównie przez buddystów Tajlandii.

Do wszystkich wybuchów w czwartek i piątek doszło na południe od Bangkoku, m.in. w turystycznym mieście Hua Hin i na popularnej wyspie Phuket, co sugeruje zdaniem obserwatorów, że były wymierzone w branżę turystyczną. Od bezkrwawego zamachu stanu w maju 2014 roku gospodarka Tajlandii uległa spowolnieniu, ale sektor turystyczny pozostał jednym z nielicznych mocnych punktów. Od początku roku Tajlandię odwiedziło ponad 14 mln gości, wobec 12,5 mln rok temu.

Między czwartkowym wieczorem a piątkiem rano w sumie w pięciu miastach Tajlandii zdetonowano zdalnie co najmniej 12 ładunków wybuchowych. Według agencji EFE, powołującej się na policję, w atakach zginęło co najmniej czterech Tajlandczyków. W eksplozjach w Hua Hin, ok. 200 kilometrów na południowy zachód od Bangkoku, rannych zostało czterech Niemców, trzech Holendrów, dwóch Włochów i obywatel Austrii.

Według komentatorów czas zorganizowania ataków i ich lokalizacja wskazują, że stoją za nimi przeciwnicy rządzącej junty. Do zamachów doszło niecały tydzień od referendum, w którym ponad 60 proc. wyborców zagłosowało za nowym, kontrowersyjnym projektem konstytucji, mającym otworzyć drogę do wyborów. Referendum było największym testem opinii publicznej od przejęcia władzy przez armię i jest postrzegane jako impuls dla legitymacji rządu i jego planów. Frekwencja wyniosła ok. 55 proc.

Ładunek wybuchowy w Hua Hin został umieszczony w wieży zegarowej w centrum. W rezultacie eksplozji zginęła jedna osoba.

W poprzednim zamachu, do którego doszło w tym samym kurorcie w czwartek zginęła Tajka, która prowadziła w pobliżu przenośnie stoisko z jedzeniem. Rannych zostało wtedy 21 osób, w tym - 9 cudzoziemców. Policja potwierdziła, że ranne są trzy obywatelki Holandii.

Także w piątek doszło do eksplozji w Surat Thani, gdzie śmierć poniosła pracowniczka merostwa oraz na największej wyspie Tajlandi - Phuket, gdzie nikt nie odniósł poważnych obrażeń.

Stojący na czele państwa od przewrotu w 2014 r. gen. Prayuth Chan-ocha stwierdził w swym pierwszym publicznym wystąpieniu po zamachach, że "zadaniem tych eksplozji jest pogłębianie chaosu".

Ładunki wybuchowe, które zdetonowano w czwartek w nadmorskim tajskim kurorcie Hua Hin, zostały ukryte w donicach z roślinami przy ruchliwej ulicy w centrum miasta i zdalnie uruchomione telefonami komórkowymi.

Także w czwartek miał miejsce wybuch na targowisku w Trang na południu kraju. Zginął tam mężczyzna.

Do zamachów doszło w przeddzień i w sam dzień urodzin królowej Tajlandii Sirikit, które są świętem państwowym, toteż do Hua Hin, który jest popularnym, luksusowym kurortem, uczęszczanym głównie przez zagranicznych turystów oraz na wyspę Phuket, przyjechało na weekend wielu gości - przypomina agencja Reutera.

Jak komentuje BBC, ataki bombowe są dość częste w targanych konfliktem południowych prowincjach Tajlandii, ale bardzo rzadko zdarzają się zamachy w regionach turystycznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało ostrzeżenie dla osób przebywających w Tajlandii i podróżujących do tego kraju: – W związku z wybuchami w miejscowości Hua Hin, Ambasada RP w Bangkoku apeluje o zachowanie przez obywateli polskich przebywających na terytorium Tajlandii szczególnej ostrożności, zwłaszcza w miejscach odwiedzanych przez cudzoziemców/turystów, a także unikanie miejsc zgromadzeń publicznych. Ambasada RP w Bangkoku na bieżąco monitoruje sytuację i pozostaje w stałym kontakcie z miejscowymi służbami. Osobom przebywającym w Tajlandii zaleca się ponadto bieżące, uważne śledzenie informacji i doniesień mediów o stanie bezpieczeństwa, stosowanie się do zaleceń przedstawicieli biur podróży, władz lokalnych i służb porządkowych, a także śledzenie bieżących komunikatów placówki – zaleca resort.

Numer telefonu alarmowego do konsula dyżurnego w Tajlandii to +66 818 687 454 – przypomina Ministerstwo.

mars/PAP/mwc/Bankier.pl

Źródło: Bankier24

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 9 ~GeografiaZpodstawów

Do redaktora - fotka którą zamieścił Pan na początku tej wiadomości to nie Tajlandia tylko Kamodża, ale był Pan blisko. Niestety google czasem się myli i to dla tego nasze mamy powtarzały nam że trzeba się uczyć żeby mieć też wiedzę ogólna. Pozdrawiam

! Odpowiedz
0 15 ~Taj

Jak wprowadzić Tajkę zakłopotanie?
Pokazać, że ma się interes większy niż ona.

! Odpowiedz
1 1 ~lewak

Nie lubie jak giną ludzie bez sensu

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 3,4% IV 2020
PKB rdr 1,9% I kw. 2020
Stopa bezrobocia 5,8% IV 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 285,01 zł IV 2020
Produkcja przemysłowa rdr -24,6% IV 2020

Znajdź profil