Sekretarz stanu i doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Marco Rubio rozważa odejście z administracji Donalda Trumpa - podały w czwartek agencja Bloomberga i brytyjski „Independent”. Według cytowanych źródeł miałby to być krok ku startowi w wyborach prezydenckich 2028 r. Sam zainteresowany zdementował te doniesienia.


Według osób zaznajomionych ze sprawą, na których powołuje się Bloomberg, Rubio rozważa odejście z administracji i kolejne kroki po wtorkowej wyborczej klęsce Republikanów.
Jak podała agencja, Rubio i jego doradcy analizują opcje na przyszłość, lecz nie zapadła decyzja, czy zrezygnuje ze stanowisk sekretarza stanu. Według tych samych źródeł Rubio rozmawiał już z urzędnikami Białego Domu o potencjalnym odejściu i został poproszony, by został.
„Independent”, który powołuje się na republikańskich insiderów w Waszyngtonie, sojusznika Rubio i brytyjskich urzędników, twierdzi, że szef dyplomacji USA może odejść, by zdystansować się od niepopularnego prezydenta i przygotować się do walki o nominację republikańską w 2028 r.
Przeczytaj także
Departament Stanu jednoznacznie zaprzecza rewelacjom. Dylan Johnson, zastępca sekretarza stanu ds. globalnych spraw publicznych, nazwał doniesienia „fake newsem” i oznajmił, że Rubio nie rozmawiał o odejściu i nadal będzie służył w administracji Trumpa.
W ciągu kariery Rubio przeszedł kilka zmian poglądów. W 2016 r. był głównym rywalem i krytykiem Trumpa w republikańskich prawyborach. Później utrzymywał pewien dystans, lecz jego poglądy ewoluowały w kierunku filozofii „America First” i przed wyborami 2024 r. całkowicie poparł Trumpa.
W obecnej administracji jest jednym z kluczowych urzędników, łącząc dwie najważniejsze funkcje w polityce zagranicznej. To jemu przypisywane jest kierowanie polityką wobec Wenezueli i Kuby. Z drugiej strony zdecydowanie mniej zaangażowany był w politykę wobec Iranu, Rosji i Chin, choć publicznie popierał podejście Trumpa.
Rubio od dawna uważany jest za potencjalnego kandydata Republikanów na prezydenta w 2028 r. obok wiceprezydenta J.D. Vance'a.
Vance już w środę ocenił, że porażka Republikanów w wyborach była wynikiem wojny z Iranem, sygnalizując sprzeciw wobec niej. W środę Donald Trump zgodził się z tą oceną, choć sam powiedział, że nie miał innego wyboru i go nie żałuje. Odnosząc się do potencjalnej kandydatury Vance'a ocenił, że nie wie, czy będzie kandydował i dodał, że startować może wielu kandydatów.
Sygnały interpretowane jako potencjalne przygotowanie się do wejścia do rywalizacji wysyłali po wtorkowych wyborach również senator Ted Cruz z Teksasu i ustępujący gubernator Florydy Ron DeSantis. Obaj już wcześniej byli rywalami Trumpa w prawyborach.
Rubio zaprzeczył doniesieniom, że zamierza opuścić administrację
Sekretarz stanu USA Marco Rubio powiedział w czwartek w wywiadzie dla „New York Timesa”, że nie planuje odejść z administracji Donalda Trumpa. Odmówił jednak odpowiedzi na pytanie o swoją przyszłość polityczną w kontekście wyborów 2028 r. i bronił decyzji Trumpa o ataku na Iran.
Jak napisał dziennik, odpowiadając na doniesienia m.in. Bloomberga o tym, że rozważa odejście i zastanawia się nad planami startu w wyborach na prezydenta, Rubio odparł, że praca dla prezydenta Trumpa do końca kadencji „zawsze była jego planem”. Dodał, że nie wie skąd biorą się doniesienia na ten temat.
- Uwielbiam swoją pracę.Poza tym zawsze się śmieję, kiedy mówią, że odejdę z pracy. Pytam: „którą?” – powiedział, odnosząc się do faktu sprawowania dwóch stanowisk na raz, sekretarza stanu i doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego (wcześniej pełnił formalnie równolegle dwie inne role).
Rubio odmówił odpowiedzi na pytania o to, czy rozważa start w wyborach prezydenckich w 2028 roku.
- Dosłownie nie będę już mówił o 2028 roku – zadeklarował. Gazeta przypomina, że wcześniej deklarował, że poprze kandydaturę wiceprezydenta J.D. Vance’a, jeśli zdecyduje się na start. Pytany o wydaną przez Vance’a diagnozę przyczyn klęski Republikanów w wyborach połówkowych – Vance wskazał na wojnę z Iranem – Rubio początkowo uniknął odpowiedzi, ale potem przyznał, że „wyższe ceny na stacjach benzynowych nie są czymś, o czym się mówi w kampanii i czym się chwali” – powiedział.
Jednak wbrew stanowisku Vance’a, Rubio bronił podjęcia przez Trumpa decyzji o wojnie z Iranem. Ocenił, że Trump „zasługuje na ogromne uznanie” za podjęcie działań, które uważał za konieczne, nawet jeśli nie cieszyły się one popularnością wśród wyborców.
- Ostatecznie taka jest cena przywództwa – gotowość do działania, które może nie być politycznie popularne ani dogodne, ale są niezbędne dla kraju i jego długoterminowej przyszłości – powiedział.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ mal/






























































