Szczyt UE: Polacy mówią "sprawdzam"

analityk Bankier.pl

Premier Donald Tusk zapowiedział w ostatnim przemówieniu w Sejmie, że podbija stawkę w batalii o unijne środki i będzie walczył nie o 300, ale aż o 400 mld. Sztuczka z "rozmnożeniem miliardów" udała się. Tymczasem jeszcze w sierpniu mogliśmy liczyć na znacznie więcej pieniędzy ze wspólnej kasy.
szczyt ue
Źródło: KPRM

Dziś wieczorem rozpoczyna się jeden z najważniejszych szczytów w historii Unii Europejskiej. Przywódcy państw członkowskich stoczą dwudniowy bój o kształt budżetu na lata 2014-20. Pogłębiające się podziały i odmienne wizje nie napawają optymizmem unijnych przywódców. Na tym tle blado wygląda także strategia polskiego rządu.

300 mld zł w spotach

Polska nie potrzebuje unijnej jałmużny»Polska nie potrzebuje unijnej jałmużny
Nowy budżet Unii to pieniądze, które mają trafić do Polski przez kolejne 7 lat, zaczynając od roku 2014. Chodzi o 300 miliardów zł (80 mld euro) - zapowiadali w słynnych spotach wyborczych politycy Platformy Obywatelskiej. Wspomniana kwota dotyczyła tylko funduszu polityki spójności, z którego nasz kraj otrzymuje największe środki. Jeszcze sierpniu projekt budżetu unijnego zakładał przyznanie Polsce 80 mld euro na politykę spójności i 35 mld euro na Wspólną Politykę Rolną. W sumie przedłożona propozycja oznaczała więc dla naszego kraju 115 mld euro (460-480 mld zł). Taka kwota powinna dziś leżeć na negocjacyjnym stole w Brukseli.


»25 minut trwało spotkanie Tuska z szefem Rady Europejskiej

Premier Donald Tusk ogłosił w Sejmie, że "podbija stawkę" z 300 do 400 mld zł. Informację powtórzyły wszystkie media i na potrzeby wewnętrzne sztuczka z "cudownym rozmnożeniem" miliardów się udała. To, co w rzeczywistości jest rezygnacją z około 80 mld zł, przedstawiane jest jako odważny ruch szefa rządu. Wspomniana w parlamencie kwota nie będzie żadnym sukcesem i jest tylko sprytną grą na obniżenie oczekiwań. Taką wypowiedzią premier wysłał także sygnał do innych krajów. Unijni przywódcy dowiedzieli się jak niski pułap środków zadowoli polski rząd. To poważny błąd negocjacyjny.

»Unijny budżet - ostateczne starcie


Co więcej, zdaniem Adama Hofmana z PiS, konkretne pieniądze dla Polski to 500 mld. Jeśli Donald Tusk wróci z taką kwotą, to Jarosław Kaczyński powie mu: "dobra robota" - mówił w TVN24.

Nie pozwalam

Niekorzystnie na ostateczny wynik negocjacji wpłynąć mogą także zapowiedzi premiera o braku weta. Bruksela to miejsce, gdzie wykluwa się kompromisy i zrozumiałe jest, że ten argument powinien być ostatecznością. Nie można jednak się go całkowicie pozbywać już na starcie. Tym bardziej, że wetem grożą Węgrzy, Brytyjczycy, Francuzi oraz Włosi.

Warto przypomnieć, że podczas dyskusji na temat pakietu klimatycznego premier również negował zastosowanie weta nazywając je "bombą atomową". Po fali krytyki - skrajnie szkodliwe dla naszej gospodarki rozwiązania zostały ostatecznie przez Polski rząd zawetowane.

Polacy mówią "sprawdzam"

Walka o unijny budżet»Walka o unijny budżet
Aktualna propozycja szefa Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya przewiduje dla Polski prawie 74 miliardy euro na politykę spójności oraz około 20 miliardów na dopłaty bezpośrednie dla rolników. Daje to od 376 do 395 mld zł (sierpniowa propozycja zakładała nawet 480 mld zł). Premier oraz większość unijnych przywódców już zapowiedział, że nie będzie zgody na taki kształt budżetu. Dziś, tuż przed szczytem, Herman Van Rompuy przedstawi nowe propozycje, które rozpoczną dwudniowe negocjacje.

Donald Tusk ma nie lada orzech do zgryzienia. Budżet na lata 2007-13 wynegocjowali jego poprzednicy, a premier jest dziś zakładnikiem przedwyborczych zapowiedzi. Wbrew powszechnym informacjom zwolennikami cięć są nie tylko Brytyjczycy, ale również Niemcy, Francja i pozostali płatnicy netto. Do tej pory przekonywano nas, że polski głos liczy się w Europie. Obecne negocjacje to czas, sprawdzam który pokaże, czy tak faktycznie jest.

Grzegorz Marynowicz

Bankier.pl

Grzegorz Marynowicz

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Boston

Osobiście uważam, że każda kwota przyznana Polsce ponad wartość naszego wkładu w budżet unijny będzie sukcesem. Oczywiście, że należy robić wszystko, aby ta kwota była jak największa. Wskazany jest jednak pragmatyzm i zmysł (spryt) polityczny. Upieranie się przy liczbie zamyka nam albo utrudnia drogę w innych negocjacjach.

Ja tylko pozwolę sobie przypomnieć, że Polska i tak nie wykorzystuje wszystkich przyznanych kwot. Trzeba pamiętać, że przyznane kwoty nie oznaczają "danych nieodwołalnie pieniędzy". Trzeba sporządzić setki lub tysiące projektów i jeżeli wkomponują się one w priorytety Unii Europejskiej dostaną dofinansowanie najwyżej do kwoty 75%. A zatem przyznane nam pieniądze są wirtualne aż do momentu akceptacji projektów. Zeby myśleć o wykorzystaniu tego wsparcia finansowego trzeba mieć swoich własnych środków co najmniej 25%. Czy nasz budżet i przedsiębiorstwa prywatne stać jest na co najmniej 100 mld zl?? Jeśli tak, to będzie niesamowity wysiłek finansowy, organizacyjny i społeczny. Da to nam jednak nadzieję, że cywilizacyjnie dogonimy Zachód nie za 20 lat a może za 10 lub 15. Gra warta świeczki a nie wiadomo , jak długo będą obowiązywać dzisiejsze zasady budżetowania. Czy w świetle tego ma znaczenie dzisiaj mówić czy to będą pieniądze na poziomie 480 mld zl czy 400 czy 300?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~endi

Ale głu pio wyszedł na tym zdjęciu - z czego on się tak cieszy ?

! Odpowiedz
0 0 ~azor

Tusk wam tak załatwi jak załatwił AKTA. kłamie jak zwykle POwinno byc na stole 480, a tu wszystkim wciskają 300 i na dodatek zadają pytanie czy nam sie należny, to już kpiny z Polaków, ale lemingom można wcisnąć wszystko. Do roboty za psia miskę a jak nie będziecie posłuszni, to was poczęstują paralizatorem. Wszystkie służby będą wyposażone w te cacka.!!!!!!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Andrzej

Hmm.

! Odpowiedz
0 0 ~Żyd

Ten szczyt może być gwoździem do trumny dla UE.

! Odpowiedz
0 0 ~Marioh

Wymachiwanie szabelką z okrzykiem na ustach „115 mld euro dla Polski albo weto” nie pomogłoby nam w negocjacjach nawet w najmniejszym stopniu. Każde państwo w Unii Europejskiej ma swoje własne interesy i cele gospodarczo-polityczne do osiągnięcia i każde mogłoby użyć swojego prawa do zawetowania decyzji. Chyba jednak nie o to chodzi. Nie wiem czy autor artykułu jest zorientowany, że negocjacje budżetu trwają już od dłuższego czasu i dzisiejszy szczyt ma być tylko/aż ich dopełnieniem. Donald Tusk zbudował koalicję, która wspólnie występuje przeciwko cięciom budżetu i jest to bardziej przemyślana strategia niż straszenie Unii wetem . Każdy musi trochę odpuścić. To się właśnie nazywa kompromisem i tylko w taki sposób można budować wspólny interes całej Unii.
Natomiast przytaczając słowa Adama Hoffmana, zdaje się Pan nie dostrzegać, to typowe zagranie wobec politycznego przeciwnika (czyli poprzez osobę D. Tuska – PO) . Od pewnego czasu wiadomo, że sukcesem będzie uzyskanie 400 mld zł więc Jarosław Kaczyński nie będzie miał okazji do wypowiedzenia słów „dobra robota”. Będzie miał za to okazję do kolejnej krytyki rządu.
Z życzeniami większego obiektywizmu przy pisaniu artykułów. Mariusz H.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Schizofrenia

Jak jechaliśmy krzycząc Nicea albo śmierć! to autorzy artykułów wieszali psy, że to głupia strategia negocjacyjna. Teraz jak jedziemy z koncyliacyjną strategią, to też wieszamy psy. Proponuję tym zacnym i mądrym Polakom iść do polityki i walczyć jak należy o nasze. Papier zniesie wszystko.

! Odpowiedz
0 0 ~Obserwator.

Chciwość bankierów doprowadziła świat do kryzysu. Oby na chciwości Polska więcej nie straciła niż zyskała.

!
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% XI 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,0% X 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil